13/10/2021
Wspinanie panelowe od klepania kamienia różni się tym, że można w jego przypadku zaobserwować wyraźne trendy, które mają wpływ na dużą część wspinaczkowego świata. Pewnymi wyznacznikami tych trendów są puchary świata, które w celu przyciągnięcia publiki stały się na przestrzeni lat bardziej widowiskowe, wymagając od zawodników nie tylko siły fizycznej ale też koordynacji. Wraz z trendami ewoluują również chwyty, które z małych ostrych krawądek przeobraziły się w duże i obłe laminaty, które cieszą oko a w wielu przypadkach też troczki i inne struktury znajdujące się w łapach.
Czy jest to zjawisko korzystne czy nie w gruncie rzeczy zależy od kryteriów jakie przyjmiemy. W mocnym uogólnieniu można stwierdzić, że wspinaczka panelowa dalej jest sportem angażującym całe ciało i umysł. Niektórzy mniej skoordynowani będą twierdzić, że parkour to nie jest wspinaczka i liczą się tylko małe chwyty. Można więc zaobserwować tutaj pewien podział ma zwolenników i przeciwników obecnych trendów. Podobne podziały można zaobserwować w świecie polityki - "dziel i rządź" mówili Rzymianie. Skłócone społeczeństwo łatwiej manipulować.
Na szczęście są na świecie ludzie, którzy dostrzegają owe podziały i starają się w związku z tym podjąć jakieś działania. Dotyczy to również trendów we wspinaniu a jak dobrze wiemy podziałów wśród wspinaczy jest całe mnóstwo. Oblaki vs krawądki, przewisy vs slaby, silni vs techniczni, kawa vs yerba. Ostatnio możemy zauważyć pojawienie się zupełnie nowego podziału. Podziału, który odrzuca aspekt siłowy, który we wspinaniu był ważny od zawsze. Pozbywa się on również zwracania uwagi na jakość a bardziej skupia na ilości.
Te dwa założenia pozwalają na stworzenie nowego trendu w którym można wyczuć szczyptę poprawności politycznej a co za tym idzie stworzenie rywalizacji na miarę XXI wieku. Rywalizację, która nie będzie faworyzować najsilniejszego, który stał się silny dzięki motywacji, jaką dawali mu silniejsi od niego i pracy jaką włożył w to, żeby osiągnąć poziom na jakim się znajduje. Rywalizację w której nie warto jest pracować nad sobą i własnymi słabościami. Po latach okazuje się, że w wyniku prostej zmiany można dostosować formułę rywalizacji w taki sposób, że każdy zainteresowany nią może być faworytem. Tak więc możliwe jest rywalizowanie w sposób w którym samo wspinanie jest praktycznie nieistotne a bycie zwycięzcą w zasadzie nic nie znaczy.
Dzięki temu da się w łatwy sposób doprowadzić do rozrostu społeczności wspinaczkowej czyniąc każdego kto pojawi się w określonym miejscu w określonym czasie jego częścią. Złośliwi nazwą to biznesem.