02/09/2026
I choć napis na naszych skarpetkach traktujemy z lekkim przymrużeniem oka, sama Savasana jest całkiem serio.
Bo to nie jest po prostu „leżenie na koniec zajęć”.
To moment, w którym po całej pracy wykonanej podczas praktyki pozwalamy ciału przestać działać. Nie poprawiamy już pozycji, nie próbujemy się bardziej rozciągnąć, wzmocnić ani czegoś osiągnąć.
Leżymy.
Pozwalamy oddechowi wrócić do naturalnego rytmu.
Rozluźniamy ciało.
Wyciszamy układ nerwowy.
Dajemy sobie kilka minut bez kolejnego zadania do wykonania.
I czasem właśnie te ostatnie minuty okazują się najtrudniejszą częścią praktyki. :)
Dlatego Savasany u nas nie pomijamy. Koce, wałki, woreczki na oczy, ciepło i wygoda są jak najbardziej mile widziane.
A skoro o cieple mowa… mamy też coś dla zmarzniętych stóp.
Nasze skarpetki JESTEM TU DLA SAVASANY są już w studio.
Można zakładać do Savasany.
Można po Savasanie.
Można też uznać, że Savasana trwa cały dzień. 😉
Zapytajcie o nie przy najbliższej wizycie w Studio. 🤍