16/12/2025
Siema
Minęło już kilka dni od derbów o których każdy z nas chyba chciał jak najszybciej zapomnieć więc chcielibyśmy wyjaśnić parę sytuacji związanych z właśnie tym meczem.
Zaczniemy od całej organizacji, powiemy tutaj wprost jakie mieliśmy plany, co wyszło, co nie i czy może były jakieś plusy z naszego występu na trybunach. Otóż planowanie zaczęliśmy z tygodniowym wyprzedzeniem. Oczywiście mobilizacja i rezerwacja terminów była dużo szybciej ale tydzień przed meczem zaczęliśmy się szykować na tip top. Sprowadziliśmy znowu bęben od naszych braci ze Żnina i on na prawdę daje czadu. Ogarnęliśmy masę ludzi którzy wypełnili całą halę na godzinę przed meczem. Sprzedaliśmy kilka kolejnych kompletów wlep, machaliśmy flagami no ogólnie organizacja była na wysokim poziomie. Pojawił się jednak mały problem. Niestety ale nie wszyscy z naszej ekipy mogli usiąść razem z nami. Hala była tak oblężona że byliśmy zmuszeni aby się rozdzielić. Kolejna sprawa to brak megafonu który zespół nam się jeszcze za gry w Superlidze. Komunikacja to była masakra. Jedyne z czym byliśmy spójni to kiedy śpiewaliśmy "LKS Gąsawa" lub kiedy leciały bluzgi w kierunku kibiców gości. To jest przykre że goście mają hymn, mają cały repertuar przyśpiewek a my jesteśmy zmuszeni kręcić w kółko 4 przyśpiewki. Kolejna sprawa to osoby decyzyjne. Normalnie na meczach na wyższych poziomach np. Piłkarskich, jest tylko 1 osoba decyzyjna która krzyczy co śpiewamy a reszta śpiewa i tyle, a nie że kiedy osoba z naszej grupy próbuje przekrzyczeć wszystkich jest zagłuszana przez trąbki lub przez inne osoby śpiewające 10 raz z rzędu "LKS Gąsawa". Nie spodziewaliśmy się że aż tak ciężko będzie zachęcić ludzi do wspierania ukochanej drużyny. "Myślałem że każdy tutaj LKS ma we krwi, ale widocznie myliłem się" - słowa jednego z naszych "Ultrasów" z zeszłego roku.
Ostatnią rzeczą którą chcielibyśmy omówić to wydarzenia już po meczu. W meczu mieliśmy kilka spin w przerwach między sobą o to co śpiewamy ale prawda jest taka że nikt nikomu nic tam nie powiedział i obyło się bez jakichkolwiek incydentów,
Nasz komentarz do sytuacji które wyniknęły po meczu ale nie będziemy ich tutaj opisywać: nie umiesz się zachować, nie przychodź.
Koniec końców musimy przyjąć to na klatę że jeszcze nam dużo brakuje do tego co nam się marzyło zakładając tę grupę ale nie damy radę.
W następnych postach wrzucimy tutaj kilka naszych przyśpiewek które można zabrać ze sobą na mecz i śpiewać razem z nami.
Następna stacja - Poznań i ostatni mecz w tym roku z Wartą Poznań. Jedziemy tam w dobrych nastrojach bo ostatnio "Zieloni" nas pięknie ugościli (ponad 55 osób na wyjeździe oglądało zwycięstwo naszych) więc czekamy na powtórkę.
Ps: Pamiętajmy proszę o szacunku dla Warty. Kosa jest już dawno nieaktualna i obecnie wielu naszych kibiców ma dobre relacje z Warciarzami.