24/05/2020
Oczekując na wznowienie sezonu, wybierzemy się w podróż do przeszłości!☺️
Ostatnia dekada XX wieku była niezwykle barwna. Młodzież zaczytywała się w czasopiśmie Bravo i z nutką zazdrości podglądała nastolatków z Beverly Hills. Dużym zainteresowaniem cieszyły się losy grupy nowojorskich przyjaciół, perypetie mieszkańców Colorado Springs i niewielkiego Cicely na Alasce.📺 Widzowie o mocnych nerwach śledzili poczynania agenta Coopera, a także rozwiązywali rządowe spiski i paranormalne zagadki.👽 Całe rodziny sprawdzały, czy w telewizyjnych turniejach zawodnicy pójdą na całość, czy fortuna uśmiechnie się do któregoś z uczestników.😹 Dzięki magii kina można było wybrać się w rejs transatlantykiem, jak również przypomnieć sobie dzieła naszych pisarzy.🎥 Swoich fanów znajdowali wykonawcy tak odmiennych stylów jak grunge i disco polo.🎤 Kibice sportowi oczekiwali na powitanie „Hey, hey, tu NBA!"🏀 oraz zarywali noce, by trzymać kciuki za „Ostatnią Nadzieję Białych”🥊...
Lata ’90 to także początek historii bilarda w Garwolinie. W 1992 roku przy miejskim stadionie, w budynku obok hotelu, powstał „Bar u Marty”, popularnie zwany „Kafejką”. Warte odnotowania jest też to, że w tym samym roku powstał Polski Związek Bilardowy. Wniosek? Byliśmy na czasie!😎 To właśnie w „Kafejce” Marek Domarecki ustawił dwa bilardowe stoły, na których mieszkańcy zgłębiali tajniki gry. Miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę i znalazło wielu stałych bywalców. Goście przychodzili rozegrać partyjkę lub dwie, ugasić pragnienie oraz spotkać się w gronie przyjaciół i znajomych. Przyjemna atmosfera sprawiła, iż można było nawiązywać tam nowe relacje, które z czasem przeradzały się nawet w związki.👫 Znaleźli się też zapaleńcy, którzy często potrafili przyjść jednego dnia, a wyjść drugiego! Wielogodzinne pojedynki stały się kanwą dla niezliczonej już ilości opowieści. Pozostaje tylko żałować, że nie było możliwości zarejestrowania wielu niezwykłej urody zagrań.👏 Ah, czy jest ktoś kto nie chciałby zobaczyć na własne oczy chociażby tego legendarnego wbicia Irek Cabaj?
W tym czasie również były rozgrywane turnieje, ich frekwencja sięgała nawet 20 zawodników. Przez 5 lat funkcjonowania „Kafejki" wyłoniła się grupa zawodników, która do dziś stanowi ważną część naszej bilardowej społeczności: Greg Trout, Grzegorz Paśnik, Rafał Zwierz, no i oczywiście Szeryf. Nie można też zapomnieć o Grześku Domańskim, mającym swój wkład w rozwój naszego bilarda, a który dziś spełnia się na innej płaszczyźnie. Posiadając już jakieś doświadczenie w grze, Panowie próbowali swoich sił w warszawskich klubach o tak fikuśnych nazwach, jak: „Hula Kula”, „Magnum” czy „Land”... i to z powodzeniem!💪 Wraz z zamknięciem „Kafejki” zakończył się piękny pierwszy rozdział naszej historii, po nim nastąpił ten z wieloletnią wędrówką w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca...
Tak wyglądały nasze początki. Od tamtego czasu wiele się zmieniło: sytuacja, miejsca, jak i sami Bilardziści. Część z nich przeżywało swoją młodość, wchodziło w etap dojrzałości, zaś niektórzy obecni zawodnicy dopiero się rodzili albo jeszcze ich nawet nie było na świecie! Dziś wszyscy razem kontynuujemy to, co przed blisko 30 laty zostało zapoczątkowane...🎱
Jak Państwo wspominają tamten okres?