21/03/2026
A pamiętasz jak w trzydziestym dziewiątym..., czyli wczoraj - roku życia xD Ekhem
Dzisiaj kończę 40 lat i uwaga, będę marudził jak stary dziad. Badum! Tsss! Przepraszam, nie chciałem nikogo urazić ^^. Zatem przemyśleń kilka wróbla Ćwirka - będzie trochę chaotycznie, trochę nostalgicznie, trochę tak z d.... Jak to z pisaniem z biegu bywa.
Jestem milenialsem. Pokoleniem, które dorastało de facto w dwóch różnych światach. Do tego dorastania jeszcze wrócę, bo to ciekawe, śmieszne i trochę straszne. Doczytaj do końca, bo tam będą smaczki😉. Pamiętam świat bez internetu i wszechobecnego hi-techu, kiedy telefon stacjonarny i kolorowy telewizor na chacie był rarytasem, a wrocławskie osiedla na Gaju były jednym wielkim placem budowy. Tak drodzy nasi rodzice - my już zaczynamy mówić "za moich czasów". Jak pewnie większość milenialsów postrzegam to nie tylko jako wspomnienie i ciekawostkę historyczną, tylko... jakby to powiedzieć, hmm... głębokie przeżycie, mocny emocjonalno-doświadczalny ślad i jednocześnie totalną abstrakcję w kontekście świata, który znamy z teraz. Abstrakcją jest również to, jak się pomyśli, że nasze dzieci nie mają w ogóle takich wspomnień, takiego obrazu świata. No... nawet skrawka tego.
Zawsze powtarzam, że miałem genialne dzieciństwo. Nie pamiętam, żebym chodził bez energii, niewyspany, zniechęcony do eksploracji tematów wokół siebie. Jak się choróbsko jakieś wdarło, to człowiek świrował, bo nie mógł wyjść na zewnątrz. Podwórko i spotkania ze znajomymi były wtedy najlepszą rozrywką. Czas płynął... wolniej. Zawsze było pełno wspaniałych osób wokół, no i tak jest do dzisiaj, za co Wam wszystkim bardzo mocno dziękuję! Wszystkim! Tym, z którymi gadałem godzinę temu tak samo jak tym, których nie widziałem xx lat i tak samo tym, z którymi gadałem raz, i z którymi gadałem 15 razy wczoraj.
Przełom epok pojawił się chyba wtedy gdy pojawił się internet (kto pamięta dźwięk 0202122? xD - jeśli nie wiesz o co chodzi, zapytaj w komentarzu ;p). Potem każdy nosił komórkę przy tyłku. Jeśli o mnie chodzi, swój telefon miałem dopiero w liceum - i w sumie bardzo dobrze. Pamiętam, jak się jarałem pierwszym dotykowcem - Samsung Omnia😉 Pozdrawiam Omniarzy, którzy flashowali te telefony, ulepszali, dodając tam cuda na kiju, totalnie niepotrzebne, ale trzeba było mieć. Potem social media, na których wszyscy tryskają zajebistością, mają poukładane życie i uśmiech z twarzy im nigdy nie schodzi - co zostawiało nas zawsze z tym krzywym spojrzeniem do lustra, z przechyloną głową i pytaniem: co ja k...a robię nie tak? Nikt nas nie pytał, czy jesteśmy gotowi na tak częste zmiany. Co kilka lat, a później nawet co kilka miesięcy, przychodził taki update, że trudno było to wszystko zainstalować i się w tym umościć, zanim pojawił się kolejny. Nikt nam nie mówił, że to właśnie adaptacja jest kluczem do wszystkiego, a nie filozofia ciągłego zapieprzania, że wygrywają ci, którzy jak się wywalą na łeb, to sprawdzają czy łeb cały, czy jest nadal nad szyją i idą dalej.
Przyspieszę trochę, bo ja tak mogę jeszcze długo płynąć. Jeszcze chwilkę, już kończę ( jak u dentysty hehe ). Wchodziliśmy w dorosłość w kryzysie finansowym. Mieszkania bez kredytu nagle stały się praktycznie nieosiągalne. Zazdrościliśmy rodzicom, że mogli często za grosze wykupić te, w których na ich garnuszku mieszkaliśmy niekiedy do trzydziestki. Zazdrościmy im też, że realia pozwoliły im doczekać emerytury, że u nich ten system zadziałał. My mamy świadomość, że trzeba się w tym temacie zabezpieczyć na własną rękę - żeby z tą właśnie ręką przypadkiem w nocniku nie zostać, jak wbijemy poziom 60/65. Rynek pracy ewoluował szybciej, niż nadążaliśmy kończyć studia. A co do tych studiów - często nie byliśmy pewni czy to aby na pewno dobry kierunek. Co bym kogoś nie zapytał, to robi zupełnie co innego niż studiował. Jak już ogarnęliśmy jedno, przychodziło drugie, milion pomysłów, jeszcze więcej wątpliwości. Aż przyszła pandemia, żeby nam przypomnieć, że nic nie jest pewne.
Nazywają nas zmęczonym, wypalonym pokoleniem - przez to, że idziemy przez życie z przekonaniem, że tylko ciężka praca, że my to wszystko, co widzimy, POWINNIŚMY ogarniać. Świat ciągle się zmienia, a my wędrujemy po nim ze starą mapą naszych rodziców i staramy się złapać azymut. MUSIMY być doskonali, MUSIMY pomyśleć siedem razy, zanim coś zrobimy. I kurde - nawet mając świadomość, że to pułapka i jak to ryje beret, idziemy, bo tę ścieżkę znamy. Nie wszyscy, wiadomo - ale widzę po sobie i obserwuję ludzi. W kontraście do pokolenia po nas jesteśmy tym, które, mam wrażenie, ma wiecznie zaciągnięty hamulec ręczny, dopóki porządnie nie przepracujemy tych tematów, nie wymienimy map i nie damy sobie trochę "luzu, polotu i finezji".
Jestem milenialsem, 40-latkiem z twarzą 30-latka, mentalem 25-latka, nieodłącznym ładunkiem paniki na plecach i... ciągle się zastanawiam, kim będę, gdy dorosnę.
Parę nostalgicznych smaczków na koniec - czy pamiętacie:
- dźwięk wiadomości Gadu-Gadu (do tej pory mój numer działa i jestem w stanie się na niego zalogować😄, ktoś tam z Was zaglądał w ostatnim czasie?)
- odgłos dyskietki wkładanej do flopka ;)
- "EA it's in a game"
- przewijanie kasety ołówkiem
Napisz w komentarzu co kojarzy Ci się z tamtymi czasami, bardzo mnie to ciekawi😉 Jak masz ochotę mnie zGPTować w jakimś stylu np. zgreda w stylu z filmu Gran Torino, to zapraszam w sekcję komentarzy, tam będzie mój paszcz do skopiowania. Chętnie się pośmieję w tym pięknym dniu. Wiosna w końcu!