28/09/2015
Jest w życiu kilka pewnych rzeczy, ale oprócz tych niefajnych, jest jeszcze pewność, że gry organizowane przez SFORA są zawsze udane.
W tym roku też nie zawiedli i ok. 170 operatorów przez 3 dni z wielką radością goniło się po lesie, (niemal) bez spania i (nadmiernego) narzekania.
A działo się w tym roku sporo - gra staje się z roku na rok coraz trudniejsza i tym razem przetrwało tylko 6 osób z 3 zespołów.
Jako, że tym razem rzucałem na grę okiem Charta (oczywiście tylko po to, żeby za rok lepiej knuć jako BO ;) to dementuje, że po stornie Chartów jest dużo łatwiej - większość z nas spała kilka godzin przez 2 dni (chyba więcej spałem jako BO w zeszłym roku, choć w bardziej przerywany sposób) a dowództwo - zepwene przekupione prze Rybkę - słało nas raz w prawo, raz w lewo żeby znów wrócic do punktu startu. BlackOps'i choć niby tuż, tuż nieraz skutecznie unikali zarówno nas jak i wyposażonych w termowizję QRF.
Ale po jakiej innej grze można opowiadać o nocnych pościgach, szukaniu uciekających w stumilowym polu kukurydzy, łapaniu BO dosłownie w ostatniej sekundzie, pogoniach samochodem przez pola, wpadnięciu na oddział przeciwnika bez broni (nawet nie wiedziałem, że tak szybko biegam :)), czy spaniu na gołej ziemi w środku jakiegoś zapomnianego lasu.
Szczególne gratulacje należą się wszystkim operatorom BO a szczególnie szczególne tym którzy przetrwali - nie było łatwo. Już sama temperatura drugiej nocy niejednego mogłaby skutecznie wyeliminować z walki.
Następna edycja dopiero za rok, a na pocieszenie zostaje kilka fotek.
Na koniec jak zwykle podziękowania:
- dla SFORY za organizację,
- dla Chrabcia i BT za ratowanie życia w nocy gdy wpadłem w hipotermię oraz za pomoc w znalezieniu zgubionego ajfona :)
- dla Legionu Chotomów za przygarnięcie do składu,
- oraz przede wszystkim dla wszystkich graczy za 3 dni wspaniałej zabawy!
See you next year!