22/10/2025
Ludzie czują emocje podczas meczów. Punkt po punkcie. Wynik na tablicy. Zwycięskie uśmiechy.
Nie widzą jednak tego, co dzieje się pomiędzy — zanim sędzia zagwiżdże pierwszy serwis.
Nie widzą poranków, kiedy zaczynam dzień od korporacyjnych obowiązków,
popołudni spędzonych w hali — nie na widowni, tylko na parkiecie.
Wieczorów, kiedy zamiast odpoczynku, pakuję sprzęt, układam plan treningowy, analizuję ustawienia.
Życie trenerki nie toczy się w rytmie wolnych weekendów.
Toczy się w rytmie turniejów, meczów wyjazdowych i kolejnych treningów.
Gdy inni mają czas dla siebie, ja jestem na boisku —
bo ktoś musi prowadzić drużynę, wierzyć, motywować, podnosić po porażkach i uczyć wygrywać z pokorą.
Przez lata pracowałam w szkołach sportowych i szkołach mistrzostwa sportowego,
a dziś jestem w klubie Volley DG.
Łączę pracę w korporacji, dom, dzieci i codzienność z siatkówką —
z pasją, która nie pyta, czy mam siłę. Ona po prostu jest.
Często płacę za to wysoką cenę.
Zamieniam wolny wieczór na halę, rodzinne weekendy na mecze.
Zamiast odpocząć — żyję w biegu między jedną a drugą rolą.
Bo łatwiej dawać z siebie wszystko dla drużyny niż czasem zadbać o siebie samą.
I choć nie zawsze widać ten wysiłek z trybun — on tam jest.
Każde „czas”, każda zmiana, każda decyzja to odpowiedzialność nie tylko za wynik,
ale za czyjeś marzenia, ambicje i emocje.
To zawód, który nie kończy się po ostatnim gwizdku.
Głowa analizuje dalej. Serce bije w rytmie kolejnej piłki.
A ja — mimo zmęczenia — wracam. Znowu i znowu.
Bo wiem, że to, co zostawiam na parkiecie, zostaje w moich zawodniczkach i zawodnikach na zawsze.
Bo siatkówka to nie tylko sport.
To pasja, odpowiedzialność i miłość do gry, której nie da się wyłączyć jednym przyciskiem.
I choć nie zawsze usłyszysz „dziękuję” — robisz to dalej.
Bo wierzysz. Bo to Twoje miejsce. Twój wybór. Twoje życie. 🧡🏐