22/05/2026
W związku z bardzo gorącym tematem dotyczącym siedziby naszej szkoły i ogniska, chciałabym, jako dyrektor placówki, zająć stanowisko.
Lokale w częstochowskim Domu Księcia były wyremontowane i zaadaptowane do potrzeby zajęć tanecznych i baletowych w 1999 roku, kiedy to "Miasto" postanowiło przeznaczyć je dla Stowarzyszenia TUSZB TERPSYCHORA. Była to niewiarygodna, śmierdząca rudera, którą wyremontowała poprzednia Pani Dyrektor wraz z Zarządem. Będąc już na Dworcu PKP, od 2017 r., nadal spłacaliśmy kredyt. Decyzja o powrocie do Do Domu Księcia podyktowana była dwoma czynnikami:
1. Lokale idealnie nadają się pod specyfikę szkoły
2. Zaproponowano nam pomoc w postaci remontu i warunki finansowe, które byliśmy w stanie udźwignąć. Czyli praktycznie za darmo.
Jesteśmy organizacją NGO w rozumieniu ustawy, nie mamy innych dochodów, jak czesne i dobrowolne datki, głównie naszych rodziców i przyjaciół.
Oczywiście mimo remontu jest specyficzny zapach "starego koscioła", chociaż nie nazwałabym go stęchlizną. Sama choruję na astmę od wielu lat i gdyby tam był grzyb, czy inne zagrożenie byłabym pierwszą osobą, która opuściłaby to miejsce.
Wraz z właścicielem podjęliśmy decyzję o przerwaniu działań związanych z remontem i pozostawienie ich na czas wakacji, kiedy to będziemy mogli dowietrzyć i dosuczyć pomieszczenia. Zimą nie miało to żadnego sensu. W placówce nie mogą się też w tym czasie odbywać zajęcia.
Pracuję w tej szkole od 2015 r. zaczynałam właśnie w tym miejscu. Dom śmierdział tak samo, jak śmierdzi, bo to specyfika starych kamienic.
Miejsce to ma ogromny potencjał, jego właściciel chce, żeby nie kojarzyło się ze slumsami, chce by wróciła kultura wysoka i przyciągała swoich fanów. Ale wygląda na to, że kultura wysoka jest za wysoka. Balet? Opera? Częstochowa nie ma i najwyraźniej nie chce mieć takich tradycji. To jest tak mało istotne...
Bardzo, podkreślam BARDZO nam przykro, zarówno mnie, jak i Zarządowi TERPSYCHORY, że Pani Radna Monika Pohorecka-Całko nie zajrzała do nas, zanim przedstawiła sprawę na Radzie Miasta, nie zainteresowała się, nawet nie zadzwoniła. Ja kontaktowałam sie z sanepidem przed wprowadzeniem się do lokalu, organy kontrolne wiedzą, że tam jesteśmy, właściciel również się kontaktował. Mamy wytyczne. Nic o nas bez nas.
I jeszcze raz podkreślam, zapach który się unosi był, jest i będzie...
Osoby, którym to przeszkadza nie mają przecież żadnego obowiązku korzystać z naszych usług.
A Panią Radną serdecznie zapraszamy do placówki przy Wolności 44. Dla Urzędu Miasta u nas są zawsze drzwi otwarte i wołanie o współpracę, tylko jakoś nikt nie chce skorzystać.
Jest właśnie doskonała okazja, żeby pomóc, zaangażować się w jedyną w mieście szkołę baletową zarejestrowaną w MKiDN.
Dlatego bardzo sie cieszę, ze sprawa lokalu szkoły wreszcie tak mocno wybrzmiała, może doczekamy się wsparcia!
No chyba, że nas zamkną, to wtedy rodzice i Kadra pracująca bedą mogli podziękować urzędowi za pomoc.
Ja już dziękuję za okazane zainteresowanie.
Zapraszam serdecznie do komentowania i szerokiego udostępniania posta.
Z wyrazami szacunku 💔