07/08/2026
❤️💪🥹
DUSZA SPORTU
Sport to nie rozrywka. Sport to religia.
To nie zestaw ćwiczeń, albo sposób na zarabianie pieniędzy, to sfera sacrum. Świątynia, w której człowiek przekracza granice własnego ciała i umysłu.
Ponieważ mam kryzys mentalny, jak każdy racjonalny człowiek w dzisiejszych czasach, a już zwłaszcza człowiek uprawiający jeździectwo, to moje myśli krążą ciągle w kółko tematu: po co to wszystko? Po cholerę my się tak męczymy. My i przy nas i nasze konie rzecz jasna.
Także, spragnionych czystych wskazówek, jak użyć nogi, odsyłam dzisiaj w meandry internetu, a zapraszam filozofów domowych do wspólnych przemyśleń.
Generalnie sport to nadal czyste dobro dla człowieka i tak jest przedstawiane. I dla ciała i dla ducha. Od dawien dawna jeśli nie od samego początku.
Wybór życia sportowca przypominał dawniej śluby zakonne. Oznaczał:
• Całkowite poświęcenie. Każdego dnia jednej, wyższej idei.
• Ascezę, czyli dobrowolną rezygnację z ziemskich przyjemności.
• Misterium treningu, gdzie pot i ból były formą oczyszczenia.
Prawdziwy sport przynosił doznania mistyczne. Moment w którym koń i jeździec stają się jednością, albo biegacz wpada w trans, albo piłkarz składa się do idealnego strzału i jest go pewien, to czysta duchowość. To była walka z własnymi słabościami, demonami i ograniczeniami. Sportowiec stawał się bohaterem, bo wracał z tej walki wewnętrznie odmieniony. Inspirował nas, bo widzieliśmy na własne oczy czysty triumf ludzkiego ducha.
Jak to teraz funkcjonuje?
Sport to nadal system radykalnych wierzeń, który wymaga od człowieka wręcz fanatyzmu w wyznaniu. Wybór takiego życia to nie jest jednorazowa decyzja. To brutalny, świadomy wybór samego siebie każdego dnia na nowo. O 5 rano, w deszczu, w bólu, gdy całe ciało krzyczy „ odpuść”, a ty i tak wstajesz. Dlaczego? Bo wierzysz.
Największą duchową zaletą sportu, jest ortodoksyjny porządek jaki wnosi do chaosu życia. Podobnie jak tradycyjna religia, sport daje:
• Święty spokój umysłu – wiesz, kim jesteś i dokąd idziesz.
• Pewność swojej drogi – codzienne rytuały treningowe uwalniają od egzystencjalnego zagubienia.
• Czysty mikrokosmos – świat kurczy się do jasnych zasad, czystego potu i prostej prawdy.
W tym świecie wiara jest fundamentem. Nie wiara w boga, ale absolutna fanatyczna wiara w sens własnego cierpienia. Bez niej przełamanie własnych barier fizycznych i psychicznych jest niemożliwe. Ciało podda się pierwsze. To duch musi zmusić je do zrobienia jeszcze jednego kroku, jeszcze jednego skoku, jeszcze jednej godziny walki.
Dzisiejszy świat widzi sportowca tylko wtedy, gdy ten stoi na podium w blasku fleszy. To błąd. Prawdziwy sport objawia się nie w wygranej, ale w procesie stawania się zwycięzcą.
Co się dzieje, gdy przychodzi porażka? Dla narcyza to koniec świata, bo rozpada się jego sztucznie budowane ego. Dla sportowca to moment najgłębszej weryfikacji.
Wtedy nie ma sponsorów, ani klaszczącego tłumu. Zostajesz sam na sam ze swoim upadkiem. I to właśnie tam rodzi się prawdziwy bohater. Porażka w sporcie nie jest klęską – jest oczyszczeniem z pychy. Uczy pokory, której tak dramatycznie brakuje gwiazdom instagrama.
Czy ta droga sportu jeszcze istnieje i może być wzorem?
Współczesny sport masowy został skażony narcyzmem. Zresztą nie tylko sport, ale i wszystko wokół. Atleci zmienili się w celebrytów. Przestali walczyć ze sobą samym, a zaczęli walczyć o zasięgi. Sprowadzają sport do gadżetów i zabawek pomagających im chodzić na skróty, do trofeów i medali. Do drogich samochodów i pięknych partnerów. Do stanu konta i władzy jaką daje popularność.
Ten problem szczególnie dotyka jeździectwa, bo dotyczy również koni – ich partnerów na drodze sportu. Czy ego jest w stanie usunąć się na bok w obliczu możliwej porażki? W klasycznym sporcie indywidualnym narażamy siebie i my wygrywamy, albo przegrywamy, ale w sporcie zespołowym cierpi przecież cała drużyna. Czy narazilibyśmy dla medalu partnera we wspinaczce wysokogórskiej? Czy dałoby się to moralnie wytłumaczyć? Jeździectwo to sport niejako podwójny. Dwa ciała, dwie dusze i jeden cel, ale tylko jeden partner ma władzę. I dlatego ten sport jest tak cenny. Zmusza jeźdźca do stanięcia jeszcze wyżej w prawdzie ze sobą. Każdy chce wygrać, ale jeździec podejmuje decyzję również za swojego partnera. I dlatego to, jak dobrym sportowcem jest jeździec, chroni konia. Bo sportowiec to najwyższe standardy fizyczne, emocjonalne, ale również duchowe. To człowiek, który już wie, jak wygrywać ze swoim ciałem, ale i ego.
Czy ścieżka sportu jest jeszcze możliwa?
Droga sportu – ta czysta, ukryta przed kamerami – nadal pozostaje najwspanialszym , nienaruszonym wzorem ludzkiego rzeźbienia charakteru. Sportowcy mogą być drogowskazem tylko wtedy, gdy wrócą do korzeni : do roli ascetów i mnichów dyscypliny, a nie królów i królowych cyfrowego cyrku.
Zdjęcie: Sabi
Niezależnie co trenujecie, dbajcie o siebie 💛🧡❤️