27/08/2026
„PPROSZĘ, JESZCZE JEDNA PARTIA!”
Poznajcie historię Adama.
Adaś od początku wykazywał się ogromną chęcią do gry w szachy.
Zanim jeszcze pojawił się na zajęciach, znał już zasady gry. W domu często siadał przy szachownicy z dziadkiem. To właśnie z nim stawiał swoje pierwsze szachowe kroki.
Kiedy więc przyszedł na zajęcia, wiedział już, jak poruszają się figury i jak wygląda partia. Nie przyszedł jednak po to, żeby wszystkim pokazać, że już umie grać. Adaś był raczej obserwatorem.
Uważnie słuchał trenera, wykonywał ćwiczenia i spokojnie próbował zrozumieć nowe rzeczy.
A potem wracał do domu...
I zaczynała się najważniejsza część nauki. Test na dziadku.
Każdą nową rzecz poznaną na zajęciach trzeba było przecież sprawdzić na prawdziwej szachownicy.
Nowy sposób zagrania?
– Dziadku, zagramy?
Nowy pomysł?
– Dziadku, zobacz!
Nowa strategia?
Oczywiście kolejna partia.
Dziadek stał się więc nie tylko pierwszym przeciwnikiem Adasia, ale też jego pierwszym nauczycielem i… pierwszym celem do pokonania.
Bo Adaś bardzo szybko postawił sobie ambitny cel:
Wygrać z dziadkiem.
Do tego nie wystarczyło już tylko znać zasady. Nie wystarczyło wiedzieć, jak poruszają się figury. Adaś chciał grać coraz lepiej.
A żeby grać coraz lepiej, trzeba było trenować i dużo grać.
I Adaś grał.
Były partie, w których wszystko wychodziło.
Były też takie, w których plan szybko się kończył, a partia kończyła się przegraną.
Ale Adaś nie odpuszczał.
Po prostu próbował jeszcze raz.
- Proszę, jeszcze jedna partia! - wołał za każdym razem Adaś.
Jeszcze jedna partia.
Jeszcze jeden pomysł.
Jeszcze jedna próba.
Aż w końcu wydarzyło się to, na co czekał
Adaś wygrał z dziadkiem.
Dla niego była to naprawdę ważna chwila.
Cel, który kiedyś wydawał się odległy, został osiągnięty.
Tylko, że z szachami jest pewien problem.
Kiedy osiągniesz jeden cel, bardzo szybko pojawia się następny.
I tak właśnie było z Adasiem.
Pokonanie dziadka nie zakończyło jego przygody z szachami.
Wręcz przeciwnie. Adaś chciał grać jeszcze więcej.
Z kolegami. Na zajęciach. W domu z babcią, mamą, tatą i uczył już młodszą siostrę. A z czasem także na turniejach.
Dziś coraz chętniej bierze udział w zawodach i spotyka przy szachownicy nowych przeciwników.
A turniej to zupełnie inna historia.
Nie zawsze trafia się przeciwnik, którego można pokonać. Nie zawsze pierwsza partia układa się po naszej myśli. Czasem trzeba długo czekać na swoją kolej. Potem długo myśleć nad jednym ruchem. Czasem najlepszym ruchem jest… nie robić niczego pochopnie.
I właśnie wtedy bardzo dobrze widać, co jest mocną stroną Adasia.
CIERPLIWOŚĆ.
Adaś potrafi poczekać.
Potrafi spokojnie przemyśleć swoją decyzję.
Potrafi próbować kolejny raz, nawet jeśli poprzednia partia nie poszła po jego myśli.
Bo nauczył się już, że w szachach nie wszystko dzieje się od razu.
Najpierw trzeba się nauczyć.
Potem poćwiczyć.
Potem popełnić kilka błędów.
Potem spróbować jeszcze raz.
A czasami trzeba poczekać naprawdę długo, zanim przyjdzie ten właściwy moment.
Tak jak wtedy, kiedy długo próbował pokonać dziadka.
I w końcu się udało.
Dziś dziadek nie jest już jedynym przeciwnikiem Adasia.
Są koledzy, zawodnicy z innych klubów i turniejowi przeciwnicy.
Ale jedno się nie zmieniło.
Kiedy Adaś siada przy szachownicy, nadal chce zagrać jeszcze jedną partię.
Bo być może właśnie w tej następnej wydarzy się coś nowego.
Może znajdzie lepszy ruch.
Może odkryje nowy pomysł.
A może po prostu zrobi kolejny krok.
♟️ SUPERMOC ADASIA: CIERPLIWOŚĆ
Adaś pokazuje, że nie wszystko trzeba osiągnąć od razu.
Czasem trzeba usiąść, pomyśleć, spróbować i poczekać na swój moment.
A kiedy ma się cierpliwość, można dojść naprawdę daleko.
Nawet jeśli na początku przeciwnikiem jest własny dziadek.
Twoje dziecko też może odkryć
Forteca Czeladź
Fundacja Wytworzymy