Szaleństwo Marszu

Szaleństwo Marszu Marsze i spacery głównie od północnej części Czechowic Dziedzic. Dalsze destynacje również realizowane. Wędrówki górskie. Witam. Zapraszam.

Idea marszu powstała wiele lat temu kiedy z moim przyjacielem i jego psem wędrowaliśmy po okolicy. Dziś stało się to czymś więcej niż tylko przechadzką, jest to moment w którym przeszło to w strefę pasji i duchowego uniesienia. Przełożenia piękna natury w życie codzienne. Trudu zmagania się ze ścieżką, które można porównać z trudami życia codziennego. Uniesienia i zachwyt drobnymi szczegółami otoc

zenia, które wraz z wiekiem zatracamy. Jakże wspaniałym widowiskiem może być martwe drzewo, pruchno. Koniec życia drzewa to tak naprawdę początek życia dla dziesiątek jak nie setek innych stworzeń i roślin, które na tym obumarłym drzewie zaczyna swój żywot. Taki przykład jak i wiele innych można przełożyć na życie codzienne, gdzie koniec czegoś oznacza początek nowego. "Widzę Alfę w Omedze" Wędrówka pozwala stać mi się lepszym człowiekiem na co dzień. Wędrówka sprawia, że wszystkie naturalne zjawiska napotkane na drodze staram się zintegrować z życiem codziennym. Nie jestem mistrzem świata w znajomości zwierząt i roślin, dlatego jeśli ktoś będzie miał jakieś ciekawe spostrzeżenia na temat flory i fauny to chętnie nauczę się czegoś nowego. Znam szlaki, znam trasy i może nie są to widoki z National Georaphic. Ale jestem przekonany, że można znaleźć milion pięknych uniesień tuż za "płotem" swojego podwórka. Wędrówki raczej nocne albo opcjonalnie bladym świtem by nie zaburzać życia rodzinnego ;)
Głównie rejony północnej części Czechowic Dziedzic i okolicznych terenów. Destynacje poza granicami miasta/powiatu też co jakiś czas są realizowane.

Zapora KijkowanieGdy tak wczoraj wracałem ulicą jasną gdy już było po „wszystkim”,  to nie potrafiłem zbytnio porównać t...
21/09/2021

Zapora Kijkowanie

Gdy tak wczoraj wracałem ulicą jasną gdy już było po „wszystkim”, to nie potrafiłem zbytnio porównać tego co się stało wczorajszej nocy z czymś innym. I jedyne co mi przychodziło do głowy to pięćdziesiątka. Taki 25-35 kilometr.
Martwiłem się o podzespoły całą noc. Na szczęście wszystko wydaje się pod kontrola.
Chce powiedzieć ze te 13 km w takim stylu to tak jakby symulacja 25-35 km marszu ze średnia 5.0-5.5 km/h.
Nie twierdze, ze tak właśnie jest ale tak się trochę czulem. Totalna nowość dla mnie.
Nie wiem czy się jarać czy bać tej formy.
Ale wczoraj przed startem byłem świadom wpierdolu który się odbędzie.

Widziałem S Twój workout ze średnia 6.5 na tym odcinku i musiałem się na rzadko wczoraj zesrać przed startem.

Cudowny marsz.

Wczorajsza trasa to była idealna kompozycja ścieżek. Jak wykwintne danie przygotowane przez mistrza kuchni. Cały dzisiej...
23/04/2021

Wczorajsza trasa to była idealna kompozycja ścieżek. Jak wykwintne danie przygotowane przez mistrza kuchni. Cały dzisiejszy dzień mam z tyłu głowy wczorajsza wędrówkę. Mniam.

Szybkie “7”. Teren jest „napity”. Kondycyjny marsz.
19/04/2021

Szybkie “7”. Teren jest „napity”. Kondycyjny marsz.

Cudny nocny marsz w delikatnym deszczu. 16km+4km. 20 km. Do korony zapory i nawrót. Nocne samotne wędrówki pozwalają się...
17/04/2021

Cudny nocny marsz w delikatnym deszczu. 16km+4km. 20 km. Do korony zapory i nawrót. Nocne samotne wędrówki pozwalają się człowiekowi bardziej zbliżyć do bardziej aktywnych nocnych zwierząt. Świeże kałuże jeszcze nie zmącone niczym, wyglądały tak jakby z nich wodę można było pic. Potoki przelewające się przez ścieżki wyglądały obłędnie. Orzeźwiająca noc.

Tej nocy zima zaskoczyła mieszkańców górskich szlaków.
13/04/2021

Tej nocy zima zaskoczyła mieszkańców górskich szlaków.

Na trasie między Pszczyną a Strumieniem(droga nr 939) dokonywana była dość mocna wycinka drzew wzdłuż drogi, nie znam ce...
27/03/2021

Na trasie między Pszczyną a Strumieniem(droga nr 939) dokonywana była dość mocna wycinka drzew wzdłuż drogi, nie znam celu, domniemam, że chodzi o jakąś drogę rowerową albo chodnik betonowy ?
Ruch odbywał się wahadłowo, facet stał z lizakiem i machał, reszta chłopaków ostro rżnęła. Nie wiem co w środku mnie się pojawiło, że otworzyłem okno przejeżdżając obok tego bogu ducha winnego faceta chcącego wykarmić rodzinę, wykrzyczałem "chuje jesteście!"
Chciałbym z góry faceta przeprosić bo to nic osobistego. To był "wyziew" mojej wewnętrznej frustracji.

Sprawdź jak ostre rżnięcie szykuje się w Twojej okolicy, sprawdź jakie bogactwo naturalne zostanie Ci odebrane.
https://mapy.lasyiobywatele.pl/zanim-wytna-twoj-las.html

Lasy i Obywatele

Mapa wycinek w Planach Urządznia Lasu.

Nie sposób chyba opisać tego co się wydarzyło zeszłej nocy. Mógłbym to opisać jako trudny marsz przez najintymniejsze mu...
27/03/2021

Nie sposób chyba opisać tego co się wydarzyło zeszłej nocy. Mógłbym to opisać jako trudny marsz przez najintymniejsze muzeum jakie było mi kiedykolwiek odwiedzić ?
Nie wiem czy władam takim zasobem słów by w minimalny sposób zobrazować to co przeżyłem.
To było jak pierwszy zapalony joint.
Jak orgazm po kilkudziesięciominutowym seksie z nieznajomą.
Nie...to było cudowniejsze niż seks...o tak...cudowniejsze.
Las okazał mi swoje najbardziej unikatowe dzieła sztuki. Sam Leonardo Da Vinci by się powstydził złożoności artyzmu ukrytego w tym dzikim terenie.

Wędrówka rozpoczęła się w Czechowicach a dokładnie na przystanku autobusowym Szkolna/Asnyka gdzie przyszło mi wsiąść do autobusu linii nr1 (18:50). Podróż autobusem to zaledwie kilkanaście minut.
Na przystanku z ul. Powstańców Śląskich w Ligocie skręcamy na północ w ulicę pod lasem. Na łuku ulicy tuż przy granicy lasu po prostu w niego wchodzimy utartą ścieżką. Las dosłownie wylewa się na gospodarstwa domowe, przez to spotkać można było na obrzeżach chłopaka z dziewczyną siedzących na przewróconym drzewie, dwóch "harcerzy" z latarkami, którzy grzecznie się ukłonili w trakcie mijania się.
Już na starcie Las uraczył mnie ślicznym widokiem dwóch młodych sarenek, jeszcze nie płochliwe i ufne pozwoliły zbliżyć się dość mocno.

Idąc utartą ścieżką musiał w końcu przyjść moment na zboczenie z kursu. I tutaj już absolutnym niezbędnikiem jest kompas i mapa! Można się "wylizać" bez tych dodatków ale nie polecam, tzn może ktoś ma taką "formę" wędrówek. Chętnie bym przyjął trochę takiej wiedzy o poruszaniu się bez mapy.
Celem było "odbicie" się od rezerwatu Rotuz. Udało się do niego dotrzeć po około 4,5 km i 1:50 min ! Plus minus. Przy średniej około 3km/h. Dotarcie do rezerwatu odbyło się przez kilka młodników, torfowisk. Teren momentami na tyle podmokły, że woda wlewała się do buta od góry, przygotowany byłem na taki scenariusz, dlatego kilka par skarpetek to dobry pomysł na tamten teren.
Po drodze na samym początku dostrzegłem huk i rozbłysk, wydawać by się mogło, że ktoś strzelał. Zalecam ostrożność.
Po dotarciu do rezerwatu szybkie wejście na utarty szlak, który prowadzi na zachód i odbija trochę na południe, to był cel nr 2, ambonka, domniemam, że leśniczego, zamknięta na kłódkę.
Jednym z ważniejszych punktów na mapie było miejsce kiedyś wskazane mi przez Za miastem czyli przyroda Za miastem czyli przyroda Czechowic-Dziedzic i okolic , czyli miejsce w którym aktywność bobrów jest wzmożona. Także z okolic rezerwatu szybkie przemodelowanie kierunku na północny wschód, przez torowisku praktycznie w stronę jeziora. Faktycznie na miejscu można spotkać piękne rzeźby, coś w rodzaju galerii sztuki. Magia.
Po "odbiciu" się od "bobrowiska" dalsza wędrówka prowadzi na północny wschód już do utartej ścieżki. Trzymając się jej i mapy możemy już dotrzeć na koronę by tam już docisnąć organizm średnią około 6km/h by poczuć smal walki między umysłem a organizmem.

Trasa naprawdę trudna kondycyjnie. 10 km po tym lesie przyszło mi zrobić w 4 godz! nim dotarłem do utartej ścieżki. Gdzie człowiek przeciętnie porusza się z prędkością 5-5,5km/h. Czyli w teorii odcinek 10 km powinienem zrobic w około 1:40 godz moim tempem. Tutaj odbyło się to w 4 godz. Bez jakichś szczególnych przerw, praktycznie ciągły ruch.
Całość to 23km przy 6:30 godz. Wyczynowo jeśli chodzi o fizyczny aspekt.
Niezbędne: kompas, mapa, około 2 litry wody, kilka batonów, 3/4 pary skarpetek, opcjonalnie worki na śmieci by suchą skarpetkę włożyć do worka a dopiero tak odzianą stopę do mokrego buta. Mocna czołówka + 2/3 komplety baterii.
Oczywiście nie zapominamy po sobie o najdrobniejszych elementach(śmieci), to co wnieśliśmy wynosimy starając się pozostawić po sobie jak najmniejszy ślad.

Na trasie już przy samej koronie spotkaliśmy biegacza, pytał czy bierzemy udział w EDC(EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa), odparłem, że nie. Trochę zdziwiony uczestnik zapytał, więc po co to robić. Odpowiedziałem mu, że cel mamy podobny lecz ścieżki inne...Wszyscy tak naprawdę chcemy tego samego od życia, drogi by to osiągnąć są różne...

Wędrówka rozpoczęła się z okolic dzielnicy Żebracz w północnej części miasta Czechowice Dziedzice. Ścieżka prowadzi wzdł...
25/03/2021

Wędrówka rozpoczęła się z okolic dzielnicy Żebracz w północnej części miasta Czechowice Dziedzice. Ścieżka prowadzi wzdłuż kopalni "Silesia" do mostu z betonowych płyt nad Wisłą.
Plan był taki by trzymać się lewej strony Wisły i dotrzeć do sztucznego zbiornika wodnego o nazwie "staw Sołtys" w miejscowości Grzawa na wschodzie.
Tym razem trasa również przełajowa, lecz nie tak wymagająca kondycyjnie jak prawa strona. Ścieżka prowadzi wśród zarośli nadwodnych oraz przez łąki. Tutaj również nie zabrakło śladów bobrów, których staram się spotkać, podobno to bardzo płochliwe zwierzęta i bardzo trudno je dostrzec. Kilka zejść zwierzęcych do Wisły, po śladach na błotnistym terenie wydawać by się mogło, że są to lisy. Gdzieś pośrodku zarośli zaobserwowałem też dość spory "kopiec" o średnicy około 1 m i wysokości 80 cm. Widać go na jednym ze zdjęć, pierwsze co przyszło mi na myśl to ogromne mrowisko, aczkolwiek nie zaobserwowałem żadnych mrówek. Zapewne nie był to wytwór ludzki.
Na trasie spotkałem dwie ambonki myśliwskie. Kilka strumyków do przejścia, jeden wymagał tylko dobrego wybicia się by go "pokonać" a drugi z kolei miał około 6-7 m szerokości, udało się trafić na cudowne miejsce do przeprawy po zwalonym drzewie. Magia.
Po dotarciu do stawu Sołtys od jego zachodniej strony można znaleźć skromne miejsce wśród drzew do odpoczynku. Aura sprzyjała by zatrzymać się tam na kilkanaście minut przed drogą powrotną.
W drodze powrotnej szlak prowadził już "utartą" ścieżką, ale i tutaj nie zabrakło atrakcji w postaci stada saren w liczbie 6 osobników. Znajdowały się na dość otwartej przestrzeni dzięki czemu można było swobodniej zaobserwować ich ruch. Światło, z którego korzystam niestety sięga tylko na odległość około 80 m, także ciężko je było dostrzec dokładnie. Jakieś pomysły na dobre światło ?
W połowie trasy powrotnej znajduję się mocno bagienny teren, który przy kolejnej okazji spróbuje spenetrować. Końcówka ścieżki to już praktycznie "wydeptany" teren prosto do mety.

Droga w jedną stronę tuż przy Wiśle to około 1:30 godz przy około 5.40 km a powrót już bardziej utartą trasą to około 1:00 godz przy około 5.00 km.
Przyjemna trasa z intencją dotarcia do stawu Sołtys i zbadaniu po drodze rurociągu nad Wisłą, o którym może kiedyś szerzej opowiem.

Tą wędrówkę rozpoczęliśmy w okolicach stawu Błażkowiec w okolicach dzielnicy Barbara. Trasa wiedzie przez kładkę pieszą ...
21/03/2021

Tą wędrówkę rozpoczęliśmy w okolicach stawu Błażkowiec w okolicach dzielnicy Barbara. Trasa wiedzie przez kładkę pieszą nad Białką a później na północ wałem. Dochodząc do zejścia się wału z ulicą Rybacką zeszliśmy bliżej Wisły. Plan był taki by trzymać się jak najbliżej Wisły i dojść do rzeki Łękawka.
Trasa głównie przełajowa, wymagająca. Teren nadwodny, zatem roślinność utrudniała wędrówkę. Organizm mocno się rozgrzewał i wymagał dużych pokładów energii by przedrzeć się dalej. Momentami można się było trzymać korytarzy zwierzęcych tras.
Po drodze można było spotkać sarny. Kilka budek myśliwskich oraz przy samej już Łękawce olbrzymi dąb, który w obwodzie miał 600cm(6m)!!
Prawdziwy olbrzym, gigant. Zrobił na mnie wrażenie.
Mijałem też "oczko wodne w kaniowie" co na mapie oznaczone jest jako obszar chroniony, oczko jest ogrodzone a za ogrodzeniem są psy. Więc jest to teren prywatny.
Temperatura już w 2/3 wędrówki spadła do -6 st a odczuwalna wynosiła -10. Pojawił się moment, w którym prawa ręka mimo rękawiczek zaczęła mi drętwieć z zimna, szybkie ruchy ręką i pocieranie dłoni o siebie niestety nie pomagały, dopiero przyłożenie ręki do gołego uda na kilka minut pomogły w ustabilizowaniu temperatury dłoni. Także polecam na zimne dłonie okład z uda ;)
Po drodze kilka strumyków do przejścia, można je było obejść by "ułatwić" sobie wędrówkę ale tutaj przecież nie o to chodzi ;)
Na trasie znajduje sie około trzech starorzeczy zwane też "wiśliskami".
Droga w jedną stronę to około 2,5 godz przy 7,5 km a powrót to już około 1,5 godz i 6,5 km wałem. Na powrocie można mocno przyśpieszyć bo trasa jest bez "przeszkód", ale za to znajduję się na dość inwazyjnej wysokości jeśli chodzi o połączenie wiatru + zimna.
Ogólnie odcinek mi znany z wędrówki robionej w zeszłym roku na trasie Brzeszcze Jawiszowice-Zapora(około 25-30km) ale tym razem zbliżenie się do Wisły nadało temu obszarowi nowego znaczenia. Magiczna wędrówka. Bez kompasu nie polecam. Orientacja w terenie w tak wysokiej roślinności zanika.
Ścieżka przełajowa i wymagająca kondycyjnie oraz orientacyjnie.

Na samym finale drogi w jedną stronę czyli przy samej Łękawce, przed nawrotem, przy rzece zauważyłem lisa. Lis niestety był od połowy pasa w dół cały we krwi, niestety nie potrafiłem mu pomóc, zagadką na zawsze zostanie to czy przetrwał tę noc. Stanęliśmy w momencie wyboru dość ciężkiego, takiego wręcz "filmowego". Z obawy o własne zdrowie podjąłem decyzje by pójść dalej, będąc w dość dużej odległości od cywilizacji nie wiedziałem jak mu pomóc. Nie potrafię obejść się z lisem, nie wiem na ile to "agresywne" zwierzę w momencie zagrożenia, nie wiem jak silny ma szczękościsk, itp. Zbyt małą wiedze na ich temat posiadałem by podjąć jakiekolwiek racjonalne działania. Niestety.

Dziś skromne 4,6 km przy około 2 godzinach, powiedzmy spaceru 🙂Marsz to nie zawsze wysokie tempo, to nie zawsze gonitwa ...
14/03/2021

Dziś skromne 4,6 km przy około 2 godzinach, powiedzmy spaceru 🙂
Marsz to nie zawsze wysokie tempo, to nie zawsze gonitwa za kolejnym kilometrem.
Dziś spacer z dziećmi i przyjaciółmi.

Trasa prowadzi od stadniny koni przy skrzyżowaniu ul Bór I z ul Polną w północno zachodniej części lasu Bór. Trasa prowadzi wydeptanym szlakiem na południowy wschód do skrzyżowania które prowadzi Nas na zachód w stronę stawu Zabrzeszczak I. By po dojściu do wody skręcić na południe. Idąc ciągle prosto dojdziemy do granicy lasu w który wchodzimy i docieramy po kilkudziesięciu metrach na "Koźle", miejsce pewnie większości znane. Możemy tam zaobserwować obecność bobrów, jak po zdjęciach wywnioskować można to całkiem niedawno się tam przesmradzały. Na zdjęciu widać jakąś nore, domniemam, że to nora lisa ale jeśli się mylę to niech mnie ktoś sprostuje. Zastanawiają mnie też odchody na którymś ze zdjęć, czy to zając? po rozmiarze i ilości zdawać by się mogło, że to "coś małego".
Docierając już na "Koźle" (nie wiem skąd mi się ta nazwa wzięła, czy to coś oficjalnego?) stykamy się ze starorzeczem Wisły, które staje się naprawdę magicznym zbiornikiem wodnym. Można tam spotkać chroniony gatunek rośliny wodnej Grążel Żółty, który charakteryzuje się okrągłymi liśćmi na wodzie.

Przy stadninie koni tam gdzie dzisiejsza trasa się rozpoczęła znajduje sie Leśniczówka Siebielica, na wschód od niej dosłownie kilkadziesiąt metrów znajduje się 127 letni dębowy drzewostan(źródło: Lasy Państwowe).

Kiedyś idąc z Holandii do Belgii na nogach doznałem kontuzji stopy, zmuszony zostałem do zakupu roweru by kontynuować dalszą wędrówkę. Jakże mocno wówczas uświadomiłem sobie coś co przecież każdy z Nas podświadomie wie...im szybciej się przemieszczasz tym mniej dostrzegasz. Lecz dopiero wówczas to poczułem. Analogiczna sytuacja jest wędrując z dziećmi. Nagle ze średniej 5.5 km/h robi sie skromne 2,1 km/h 🙂
Ale to dzięki wędrówkom z córką mogę dostrzec więcej. Prostota zauważenia skromnego kamyka bądź patyka który w normalny sposób bym nie dostrzegł. To dzięki niej gdzieś tam w środku potrafię na co dzień zwolnić. W wielu aspektach życia. Nie tylko w trakcie wędrówek. My dorośli przyzwyczailiśmy się do jazdy po autostradzie na co dzień...przez co nie potrafimy czasami cieszyć się z drobnych rzeczy, dajmy się porwać prostocie otoczenia.

Jedna z większych pieszych wędrówek z intencją „odległość na raz”. Realizowana w Listopadzie 2020r. „Pięćdziesiątka” doo...
13/03/2021

Jedna z większych pieszych wędrówek z intencją „odległość na raz”. Realizowana w Listopadzie 2020r. „Pięćdziesiątka” dookoła jeziora goczałkowickiego. Wspaniały i trudny marsz. Rozpoczęliśmy o 4 rano. 11 godzin ciągłego marszu z krótkimi przerwami na uzupełnienie „paliwa”. Do 30/35 km „jakoś” szło 😉
Po tej granicy odległości organizm każdemu z osobna dał o sobie znać. Mnie kolano zaczęło prawe bolec, miałem wrażenie że zaraz wypadnie z jakiegoś „zawiasu”, bandaż uciskowy trochę pomógł zniwelować to dziwne uczucie przeplatane bólem oraz prawa stopa. Kontuzja w stopie utrzymała się jeszcze przez kilka miesięcy. Ortopeda przepisał maść i na tym skończyła się kuracja. Kazał przyjść gdy znów boleć będzie. Zatem trzeba ją trochę przeforsować 😉
Po przekroczeniu okolic 30/35 km w moim wypadku to już nie organizm odgrywał pierwsze skrzypce lecz to co w głowie się działo. Wspaniała wędrówka, która pozwoliła mi dotknąć w sobie sfer na codzień niedostępnych. W maju 2021 planowana powtórka.

Adres

Czechowice-Dziedzice
43-502

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Szaleństwo Marszu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Szaleństwo Marszu:

Udostępnij