14/05/2017
Piotr Piotrek Dybała o własnych spostrzeżeniach odnośnie rozwoju polskiej piłki...
Podczas pobytu na wielu konferencjach czy też seminariach sportowych często dyskutowalismy o rozwoju polskiego futbolu. Poniżej kilka moich spostrzeżeń.
- "Kasa, kasa i jeszcze raz kasa..."
Nie ma u nas wielkich firm, które chciałyby zainwestować w futbol, nie ma o oligarchów, jak w Rosji czy na Ukrainie, nie ma i chyba szybko nie będzie takiej rzeszy rorzutnych miliarderów jej w Chinach. Biznes w rozmiarze XXL chce się trzymać blisko futbolu XXL, nikt z forsą nie będzie trafił czasu żeby w Polsce zasiać i poczekać, czy coś wyrośnie. Są gotowe rynki gdzie oglądalność jest gwarantowana, przychody przewidywalne.
- "Synonimy sukcesu..."
Ok, jeżeli dla kogoś swietlana przyszłość polskiej piłki oznacza na przykład sukces w wielkiej imprezie -jest on jak najbardziej możliwy. Aby osiągnąć taki sukces, wystarczy dwudziestu dobrych piłkarzy, przy korzystnych wiatrach nawet dziesięciu. A żeby doczekać się tylu wysokiej klasy zawodników, wystarczy odrobina szczęścia, nic więcej. Natomiast jeśli komuś marzą się czasy, gdy znów polski klub gra w finale europejskiego pucharu, gdy zdarza się chociaż dotrzeć do półfinału Pucharu Europy... Gdy ktoś chciałby, aby ponownie na trzeciego piłkarza świata wybrano zawodnika z polskiej ligi...
Cóż nie wierze, że to jeszcze kiedykolwiek nastąpi. Po prostu, jak za młodu: graliśmy, graliśmy, aż nagle przyszli starsi i powiedzieli, że teraz mamy iść im po piwo i oni przejmują boisko.
I to będzie na tyle. Możemy tylko obserwować wyniki najlepszych.