09/11/2025
Świetne widowisko zaserwowali nam zawodnicy Gromu i Kmicica na koniec rundy. Niestety z szalonej końcówki spotkania zwycięsko wychodzą gospodarze 4:3(2:0) zdobywając bramkę rzutem na taśmę w doliczonym czasie gry.
Pomimo prowadzenia gry przez nasz zespół, pierwsi na prowadzenie wychodzą gospodarze. Druga odsłona zaczęła się niestety najgorzej jak mogła dla biało-niebieskich, czyli od drugiego ciosu po samobójczej bramce Marka Świerczyńskiego. Po tej bramce Grom szybko się otrząsnął zdobywając w przeciągu 5 minut dwie bramki wyrównując wynik spotkania. Najpierw z rzutu wolnego bitego z 20 metrów pod poprzeczkę mocnym strzałem popisał się Marcin Gołda, natomiast chwilę później najniższy na boisku ale najbardziej skoczny, nasz nowy nabytek - Damian Kotas przypomniał sobie najlepsze czasy w Lotniku Kościelec i głowa wyrównuje na 2:2. Wróciliśmy do gry !
Przez następne 20 minut gra się wyrównała. Jedni i drudzy mieli okazję żeby wyjść na prowadzenie w tym meczu ale po fatalnym błędzie bramkarza Kmicica to my radujemy się z prowadzenia na 5 minut przed końcem. Swoje winy za bramkę samobójczą odkupił Marek Świerczyński, który z okolic połowy boiska wrzuca piłkę w pole karne Kmicica, piłka odbija się i lobuje bramkarza. 2:3 i euforia w naszych szeregach ! Jednak „big comeback” nie udał się. Co mogło się wydarzyć złego w przeciągu 5 minut jakie zostały do zakończenia spotkania ? A właśnie wszystko… Nasza drużyna cofnęła się pod własne pole karne, za podwójną gardą. Dowieźć wynik do końca to był cel zespołu, kontrując co jakiś czas. W jednej z takich kontr Biało-niebiescy mogli zdobyć bramkę na 2:4 i zamknąć mecz. Jednak to Kmicic za sprawą swojego zawodnika, który zdobywa dwie bramki dające zwycięstwo inkasuje 3 punkty. Najpierw w 88 minucie wykorzystał błąd naszego, źle ustawionego bramkarza, który paruje nogami piłkę po strzale z dystansu ale tak niefortunnie, że trafia ona pod nogi napastnika gospodarzy, któremu pozostało skierować piłkę do pustej bramki. W doliczonym czasie gry jedni i drudzy otworzyli się, kibice obydwóch zespołów mieli fantastyczne widowisko, bo obydwa zespoły walczyły o pełną pulę. Wtedy przychodzi 94 minuta, piłka wrzucona w nasze pole karne „na aferę”, zamieszanie, piłka nie chciała się oddalić, wtedy zawodnik Kmicica najprostszym sposobem, z czuba pakuje piłkę w naszą bramkę. Euforia w Kruszynie. Cykarzew załamany.
Widowisko fantastyczne. Obydwa zespoły zaserwowały nam jeden z meczów, które się pamięta latami.
Gratulacje Kmicic Kruszyna 👏🏻
👥Skład: Szwedziński - Gołda, Świerczyński, A.Kozioł, Kniejski - K.Kiwacz(Kotyla), Gębski, Kotas(Rygalik), M.Kozioł(Rejek), Szymkiewicz(Jończyk) - Pijanka
Po zakończeniu meczu, zespół Marcina Kotyli udał się na Rumiankową, gdzie w nowym budynku klubowym przy zimnym piwku i ciepłej pizzy podsumowano sobie rundę. Rundę jedną z najgorszych w historii, bo 7 punktów w 13 spotkaniach na potencjał naszego zespołu to zbyt mało, ale wystarczająco dużo aby nie zimować na ostatnim miejscu. Wiosną wrócimy, na swoim terenie mocniejsi, gdzie rozegramy większość kolejek 😉
Zespół, korzystając z dobrej aury jak na listopad , jeszcze do końca miesiąca będzie na roztrenowaniu.
Z emocjami ligowymi żegnamy się do marca 2026 roku. Do zobaczenia ! 👋🏻