12/05/2016
SZCZĘŚLIWA SIÓDEMKA!
FC Gorzoła - Brazzers 7:7 (ostatecznie obie drużyny uznały taki wynik, przepraszamy za zmyłkę)
Na tym świecie są tylko trzy rzeczy pewne: śmierć, podatki i to, że Brazzersi nie wygrają z Gorzelnikami. Nasi znajomi wrogowie, znani z obsesyjnego przeglądania Internetu w poszukiwaniu rozdzianych kobiecych biustów, mieli wszystko podane na talerzu, już witali się z tą przysłowiową gąską i radowali się z prowadzenia 7:4 w drugiej połowie. Klątwa meczów z Drużyną Przegrywającą Tylko z Kacem miała upaść niczym twierdze Grenady, zresztą skoro nawet Jartosz Będryszczyk ładował bramki z połowy boiska...?
I na nic im się to zdało! Przydało nam się trochę szczęścia pod koniec, ale należy oddać prawdzie, że olbrzymia determinacja MC Rudiego, Reliego oraz bohatera ostatniej bramki Łukasza Tomsi doprowadziła do wyrównania w ostatniej sekundzie arcydramatycznego starcia i ostatecznego udowodnienia, że futbol jest tyleż piękny, co absolutnie nielogiczny.
A wydawało się, że będzie jak zawsze, czyli twardo, nieustępliwie (przez kontuzję Pawła Szczepańczyka niemal tuż po rozpoczęciu spotkaniu trzeba było przyzwyczaić się do gry po czterech w polu), ale bez zbytnich harców z bramkami. Po pierwszej połowie było dość spokojnie (2:2), rywale wyrównali stan rywalizacji pod koniec połowy; ale gdyby pomyśleć, że mogliśmy spokojnie prowadzić więcej niż 2:0... Powiedzmy, że sytuacją, gdzie Krzysztof R. powinien/musiał dobić piłkę do pustaka, są obarczone jego pożyczone spodenki, które krępowały jego tygrysie ruchy.
Było chwilami paskudne, bramkarz zapominał pobronić, obrońca pokryć i wydawało się, że trzeba będzie przełknąć porażkę z Brazzersami niczym słabą berberuchę. A jednak los, Bóg, honor i ojczyzna były znow po naszej stronie! A teraz czas na turniej halowy w Chorzowie: my zwieramy szyki, a rywale niech szykują zwieracze :)))
- Ajker