25/10/2025
Tak to pamiętam…
Historia smoczej drużyny DRAGON Chełmno
Wracam dziś wspomnieniami do początków…
Do tamtych chwil, kiedy wszystko było jeszcze niepewne, a jednak pełne energii i wiary, że damy radę. Z okazji 2️⃣0️⃣-lecia Stowarzyszenia Sportów Wodnych DRAGON Chełmno postanowiłem przewrócić kilka kart z naszej historii — tej niezwykłej kroniki, którą przez lata pisaliśmy razem. 📖
Bo pamięć bywa ulotna, ale są wspomnienia, których nikt nam nie odbierze. ❤️
To one przypominają, że wszystko zaczęło się od pasji, marzeń i kilku ludzi, którzy naprawdę chcieli coś zmienić nad Jeziorem Starogrodzkim. 🌊
Tak to pamiętam…
Jak krok po kroku rodził się DRAGON—z pasji, uporu i wspólnej pracy.
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień.
Czas pędzi, ale wspomnienia zostają—prawdziwe, nasze, nie do podważenia.
Dziś można usłyszeć różne wersje tamtych wydarzeń, ale jedno jest pewne: to my tam byliśmy, my to tworzyliśmy i my tę historię wiosło po wiośle zapisaliśmy. 💪
To jest nasza historia ❤️
Już wtedy nie byliśmy przypadkowymi ludźmi z wiosłami. Większość z nas miała na koncie po kilkanaście startów w regatach—w Gdańsku, Bydgoszczy, Ostródzie, a także u nas, w Chełmnie. Startowaliśmy, trenowaliśmy, zdobywaliśmy doświadczenie i zakochiwaliśmy się w rytmie smoczych łodzi z każdym kolejnym wyścigiem🔥
Jedynym z nas, który poszedł jeszcze dalej i poczuł atmosferę wielkiego, międzynarodowego ścigania, był Jurek Hinz—medalista Mistrzostw Europy i Mistrzostw Świata w Poznaniu. To pokazuje, jak głęboko już wtedy byliśmy w tym sporcie—każdy na swoim poziomie, ale wszyscy z tą samą pasją do wiosła i drużyny. 🐉
Nie wszystko zaczęło się od dokumentów czy uchwał. Początek był dużo prostszy, prawdziwszy i bardziej ludzki.
Siedzieliśmy z Jarkiem na ławce nad Jeziorem Starogrodzkim—w miejscu, gdzie wielu z nas spędziło dzieciństwo, gdzie uczyliśmy się pływać, trenowaliśmy i stawialiśmy pierwsze kroki w kajakarstwie. Woda zawsze nas łączyła—bez względu na to, dokąd później poniosło nas życie. 🌅
I wtedy padły słowa, które zmieniły wszystko.
Pamiętam pytanie Jarka:
👉 „A może założymy swój klub?”
To nie było przypadkowe.
W macierzystym klubie, gdzie przez lata trenowaliśmy, nie było już dla nas miejsca. Nowe władze postawiły na dzieci i młodzież—co dziś w pełni rozumiemy i szanujemy—ale wtedy my, stara ekipa, czuliśmy się odsunięci.
Do tego dochodziła jeszcze jedna inspiracja—smocze łodzie, w których naprawdę odnaleźliśmy siebie. 🛶
Nie miałem pojęcia, jak się za to zabrać, ale odpowiedziałem:
„Nie wiem, jak to zrobić, Jarek… ale jestem z Tobą.”
I wiedziałem, że reszta chłopaków też będzie.
Tak właśnie się stało. Jurek, Wojtek, Rafał, Arek i inni bez wahania podchwycili pomysł.
Chcieli działać.
Proste słowa, ale wypowiedziane głośno— to wystarczyło. Może wielu z nas myślało o tym wcześniej, ale tam, na tej ławce, narodził się impuls, od którego wszystko się zaczęło. Nie jeden człowiek, nie jeden gest—tylko pierwsza wspólna decyzja. 💬
Zanim usiedliśmy na tej słynnej ławce nad jeziorem i zanim padły słowa, które zmieniły wszystko—warto cofnąć się jeszcze trochę. Bo nasza historia nie wzięła się znikąd. Ktoś przed nami otworzył drzwi, ktoś zasiał ziarno.
W 2002 roku, nad Jeziorem Starogrodzkim, Zbigniew Piękoś po raz pierwszy zorganizował w Chełmnie wyścigi smoczych łodzi. To on był pionierem. 🔔 Trzeba to powiedzieć jasno: to Piękoś rozpalił w Chełmnie pierwszy smoczy ogień. 🔥
W 2003 roku na starcie stanęło już trzynaście drużyn w kategorii FAN, a później dołączyły także szkolne osady. I my tam byliśmy — najpierw jako stara ekipa byłych kajakarzy, do której zachęciliśmy kolegów i znajomych. Płynęliśmy z ciekawości, dla ścigania, emocji i tej całej adrenaliny, której nie da się pomylić z niczym innym. 💨
Równolegle startowaliśmy też w osadach zakładowych: Jurek Hinz i Jurek Wanatowski (nasz późniejszy etatowy sternik) reprezentowali FAMED Stolno, a Wojciech Pawlak, Arek Humeńczuk, Wojtek Dajewski i ja — Provimi Polska. Każdy start tylko bardziej nas cementował. 💪
Potem przyszedł 2005 rok. Regat w Chełmnie akurat nie było, ale sport – smocze wyścigi–nie zamarł.
Drużyna Dragon Adriana Kijewo Królewskie jeździła wtedy po całej Polsce — Gdańsk, Malbork, Ostróda—zdobywając doświadczenie i pokazując, że smocze łodzie to nie chwilowa moda, tylko dyscyplina z potencjałem. 🚣♂️
I właśnie wtedy pojawił się-Rafał Klimek. Wyciągnął do nas rękę i zaprosił do tej drużyny. Dzięki temu po raz pierwszy weszliśmy do łodzi jako prawdziwy zespół - z myślą o ściganiu, nie tylko o zabawie.
W tamtym okresie wciąż startowaliśmy też w innych imprezach wodnych—m.in. w turystycznych zawodach kajakowych na zaporze w Żurze czy w wyścigach weteranów na K-4 w Poznaniu. Ciągnęło nas do wody—każdej. 🌊
To tylko potwierdzało, że nasza pasja obejmowała całe spektrum sportów wodnych. 🌊
I to był fundament. Bez Piękosia nie byłoby idei. Bez Rafała – doświadczenia. Bez tamtych startów – głodu rywalizacji. Bez Jarka – impulsu. Wtedy zrozumieliśmy, że to nie epizod ani sezon. To droga. A woda wciąż nas wołała — tak samo mocno, jak wtedy, gdy pierwszy raz zeszliśmy na trening w dzieciństwie. 💧
I tak zaczęła się historia naszego Klubu.
Po rozmowach i tamtej decyzji z ławki trzeba było przejść od planów do działania. Nie kierowały nami ambicje medialne ani wizje wielkich sukcesów. Chodziło o coś prostego — nie chcieliśmy odkładać wioseł na bok. Kajakarstwo nas ukształtowało. Nauczyło systematyczności, współpracy i sportowego podejścia do życia. Smocze łodzie były naturalną kontynuacją tej drogi — możliwością dalszego pływania i rywalizacji. 💪
📅 24 października 2005 – spotkaliśmy się w lokalu „Górka” u Marka Klimka. Przy jednym stole usiadło 16 założycieli.
Podjęliśmy trzy kluczowe decyzje:
1️⃣ Powołujemy Stowarzyszenie Sportów Wodnych DRAGON
2️⃣ Wybieramy Komitet Założycielski: Jarosław Szymański, Tomasz Freund, Wojciech Dajewski
3️⃣ Przyjmujemy Statut, w którym zapisaliśmy cele: rozwój kajakarstwa klasycznego, wyścigów smoczych łodzi i turystyki kajakowej–dla młodzieży, dorosłych i amatorów.
Od tego dnia skończyło się gadanie—zaczęły się obowiązki i formalności.
📝 Formalności
Rozpoczął się okres pisania pism, poprawek, kompletowania załączników i wizyt w urzędach. Nie było gotowych wzorów, internetu z poradami ani prostych instrukcji—wszystkiego uczyliśmy się sami.
Dużą pomoc okazał Sławomir Kerber, Naczelnik Wydziału Spraw Społecznych w Starostwie. Dzięki jego wskazówkom przeszliśmy przez procedury bez potknięć.
📆 22 lutego 2006 – tego dnia Starostwo wpisało Stowarzyszenie Sportów Wodnych „Dragon” do ewidencji klubów sportowych.
Od tej chwili istnieliśmy oficjalnie.
Wkrótce przeprowadzono pierwsze wybory władz:
Zarząd:
• Jarosław Szymański – Prezes
• Arkadiusz Humeńczuk – Wiceprezes
• Tomasz Freund – Skarbnik
• Wojciech Dajewski – Sekretarz
• Robert Kudliński – Członek Zarządu
Komisja Rewizyjna:
• Jerzy Hinz – Przewodniczący
• Rafał Klimek – Sekretarz
• Andrzej Hoffman – Członek
📜 18 sierpnia 2006 – Starostwo zatwierdziło korektę wpisu, a Dragon otrzymał numer 22 w ewidencji klubów sportowych działających w formie stowarzyszenia, których statuty nie przewidują prowadzenia działalności gospodarczej.
W ten sposób zakończył się etap formalny i mogliśmy skupić się na tym, co naprawdę było celem—na treningach i pływaniu. 🚣♂️
🐉 Skąd nazwa Stowarzyszenie Sportow Wodnych DRAGON❓️
Kiedy zaczęliśmy myśleć o klubie, wiedzieliśmy jedno — chcemy, by łączył wszystkie formy aktywności na wodzie. Nie tylko smocze łodzie, ale też kajakarstwo, turystykę, może nawet żeglarstwo. Woda była dla nas wszystkim, dlatego naturalnie pojawiła się pierwsza część nazwy—Stowarzyszenie Sportów Wodnych. Miała pokazywać naszą otwartość i pasję do wszystkiego, co pływa i porusza się po wodzie. 🌊
Druga część–DRAGON–była już bardziej osobista. To ukłon w stronę drużyny z Kijewa, od której wielu z nas zaczynało, ale też symbol wspólnego ducha, który nas połączył. Smok oznaczał siłę, pasję, walkę, ale i lojalność wobec siebie nawzajem. Wiedzieliśmy, że właśnie ten symbol najlepiej oddaje, kim jesteśmy. 🔥
Nazwa „DRAGON” miała więc w sobie wszystko, co chcieliśmy zachować — nasze początki, emocje i wspólne marzenia. Bo od początku wierzyliśmy, że razem możemy stworzyć coś trwałego – nie tylko klub, ale nowy rozdział w historii sportów wodnych w Chełmnie.
Tak właśnie narodził się Dragon. Nie z urzędowych pieczątek ani paragrafów w statucie, tylko z potrzeby bycia razem na wodzie. Z rozmowy na ławce, z pasji, z przyjaźni i z przekonania, że Chełmno — a my razem z nim — może znów mieć swoje miejsce wśród sportów wodnych. 💙
Mieliśmy nazwę, statut, siedzibę i–przede wszystkim–ludzi.
Nie mieliśmy jeszcze własnego sprzętu, łodzi, strojów ani pieniędzy.
Ale mieliśmy coś, czego nie da się kupić — determinację i wspólny cel.
To był nasz punkt wyjścia. 🚀
Pierwsze miesiące działalności Klubu były pełne entuzjazmu, ale i trudności. Nie mieliśmy praktycznie żadnego sprzętu — jedynie kilka kajaków turystycznych należących do Wojtka Pawlaka, znanego wszystkim jako „Dziadek”. O profesjonalnych treningach na smoczej łodzi mogliśmy tylko marzyć. Zamiast tego ćwiczyliśmy w kilkuosobowych składach na małym kanu i w kajakach – jedni na wyczynowych, inni na turystycznych.
Na szczęście dzięki życzliwości Zbigniewa Piękosia, dzierżawcy ośrodka nad Jeziorem Starogrodzkim, udało się znaleźć miejsce do przechowywania sprzętu dla Klubu – najpierw murowany hangar a poźniej słynny „blaszany hangar”, który służy nam do dziś. 🏠 Dzięki niemu klub miał wreszcie swoje zaplecze.
Z czasem Jarek sprowadził z Bydgoszczy dodatkowy sprzęt kajakowy, co pozwoliło nam trenować regularnie.
Chcąc rozpocząć prawdziwe treningi na smoczej łodzi, zorganizowaliśmy wyjazd do Gdańska, do siedziby Polskiej Federacji Łodzi Smoczych. Rozmawialiśmy z prezesem Federacji, Włodzimierzem Schmidtem, o członkostwie, sprzęcie i współpracy.
Kilka tygodni później, w połowie maja 2006 roku, Jarek odebrał telefon, który pamiętamy do dziś:
📞 „– wypożyczymy wam 20-osobową smoczą łódź.”
To była wiadomość, która zmieniła wszystko. Dla nas — wtedy młodego klubu bez własnego sprzętu — to był ogromny krok naprzód. Po odbiór łodzi pojechaliśmy samochodem osobowym z przyczepą. Były po drodze przygody i kontrola drogowa, ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze i z uśmiechem. 😄
Wróciliśmy do Chełmna z poczuciem, że właśnie przekraczamy symboliczną granicę. Mieliśmy hangar. Mieliśmy łódź.
Niedługo potem zwróciliśmy się z prośbą o wypożyczenie 30 drewnianych wioseł od drużyny zakładowej Dragon Adriana Kijewo Królewskie. Zgoda przyszła szybko — i znów poczuliśmy, że ktoś nam kibicuje, że to, co robimy, ma sens. 💙
Wiedzieliśmy, że właśnie piszemy pierwszy rozdział historii DRAGONA. 📖
Trenowaliśmy niemal codziennie 💪 Treningi prowadził Jarek, a z czasem do drużyny zaczęły dołączać kolejne osoby. Na początku byli tylko mężczyźni, w kolejnym roku dołączyły panie, a w 2008 roku – młodzież, która wniosła do klubu nową energię⚡
Kiedy drużyna juniorów zagościła już na dobre w naszych szeregach, Klub zdecydował o dofinansowaniu kursu trenerskiego dla Wojtka Dajewskiego, a On zainwestował swój czas, własne środki i podjął się prowadzenia drużyny juniorów🐉
W tamtym czasie ogromną rolę odgrywał też Wojtek Hinz, który w okresie zimowym prowadził zajęcia na hali gimnastycznej 🏋️♂️ Dbał o solidną rozgrzewkę, ćwiczenia ogólnorozwojowe i atmosferę, dzięki której przychodziliśmy na treningi całymi rodzinami 👨👩👧👦 To był czas, kiedy Dragon był nie tylko drużyną sportową, ale prawdziwą społecznością ❤️
Każdy z nas włożył coś swojego – wiarę, czas, serce, doświadczenie, a czasem po prostu obecność i wsparcie. Bo Dragon nie narodził się z jednej rozmowy ani z jednej decyzji. Narodził się z ludzi.
W spotkaniu założycielskim wzięło udział 16 osób, które podpisały się pod aktem powołania Stowarzyszenia Sportów Wodnych „Dragon”. To dzięki nim pomysł z ławki nad jeziorem stał się rzeczywistością 🛶
👇Założyciele:
1️⃣ Jarosław Szymański
2️⃣ Tomasz Freund
3️⃣ Arkadiusz Humeńczuk
4️⃣ Wojciech Dajewski
5️⃣ Dariusz Spychalski
6️⃣ Rafał Klimek
7️⃣ Grzegorz Szmagliński
8️⃣ Andrzej Hoffman
9️⃣ Wojciech Fałczyk
🔟 Robert Kudliński
1️⃣ 1️⃣ Wojciech Pawlak
1️⃣ 2️⃣ Jerzy Hinz
1️⃣ 3️⃣ Wojciech Hinz
1️⃣ 4️⃣ Marek Klimek
1️⃣ 5️⃣ Robert Humeńczuk
1️⃣ 6️⃣ Mariusz Teodorowicz
Każdy z nich miał w tym swój udział – wiarę, czas, doświadczenie i serce ❤️
Kiedy zamykano nam drzwi, pukaliśmy drugi raz. A kiedy nie otwierano — wchodziliśmy oknem 😉
Tak właśnie powstawał Dragon. Nie od razu mocny, ale od pierwszego dnia — prawdziwy.
Patrząc z perspektywy czasu, początki były naprawdę trudne. Samo zorganizowanie łodzi, wioseł i miejsca do przechowywania sprzętu wymagało mnóstwa energii i determinacji. Ale równocześnie był to czas ogromnego entuzjazmu 🔥 Każdy z nas dokładał swoją cegiełkę – trochę pracy, trochę sprzętu, trochę serca. Nie było pieniędzy, za to była wspólnota i radość z każdego małego kroku naprzód.
Pierwszy start – marzenie, które stało się klubem 🏆
1 lipca 2006 roku w Złotowie odbył się pierwszy oficjalny start SSW DRAGON Chełmno. To był nasz prawdziwy debiut — moment, w którym wszystko, nad czym pracowaliśmy przez wiele miesięcy, wreszcie nabrało sensu. Emocje, trema, ale i ogromna duma. Jak na debiutantów, poradziliśmy sobie świetnie, a co najważniejsze – uwierzyliśmy, że potrafimy 💪
Kilka tygodni później, 22–23 lipca, wystartowaliśmy w II Mistrzostwach Polski Seniorów i zdobyliśmy złoty 🥇medal na dystansie 1000 m – dystansie, który później przestał być rozgrywany. Z uśmiechem mówimy, że do dziś jesteśmy jego niepokonanymi mistrzami 😄
Dzień wcześniej, w Poznaniu na torze regatowym Malta, wystartowaliśmy w zawodach organizowanych przez PZKaj – tam nie poszło nam najlepiej. Było dużo stresu i jeszcze więcej nauki, ale to doświadczenie pokazało nam, że jesteśmy na dobrej drodze
Jesienią, 30 września 2006 roku, wystartowaliśmy w I Długodystansowych Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy – kolejny ważny krok w historii klubu. A rok później, na III Mistrzostwach Polski (2007), wygralmy finał na 500 m dosłownie „o wąs smoka” 🐲 – jeden z tych momentów, które pamięta się na zawsze.
W 2007 roku zaczęliśmy pisać kolejny rozdział naszej historii – organizując własne zawody: Chełmińskie Regaty Łodzi Smoczych. Zaczęło się skromnie, ale z ogromnym zaangażowaniem. Z roku na rok impreza rosła, przyciągając coraz więcej drużyn i widzów 👏
Dziś, po osiemnastu edycjach, to najstarsza nieprzerwanie rozgrywana impreza w Polsce, odbywająca się w tym samym miejscu – nad Jeziorem Starogrodzkim 🌊 Z czasem na naszym jeziorze odbywały się także wyścigi z cyklu Pucharu Polski. Regaty stały się naszą wizytówką – świętem sportu.
Dzięki nim do smoczych łodzi trafiały kolejne osoby – uczniowie, pracownicy firm, całe rodziny. Jedni zostawali na lata, inni próbowali tylko raz, ale każdy wnosił coś w historię naszego klubu 💙
Właśnie wtedy powstała też drużyna Famed Stolno – dziś znana jako Stiegelmeyer. Jej początki sięgają jeszcze czasów Zbigniewa Piękosia, a nowe życie tchnął w nią Jurek Hinz – motywował, scalał zespół i pomógł jej się rozwinąć. Dziś Stiegelmeyer trenuje regularnie i z powodzeniem startuje w Polsce i za granicą 🌍
W tym sukcesie mamy też swój udział – to z nami stawiali pierwsze kroki, razem trenowaliśmy, dzieliliśmy się doświadczeniem i wiedzą zdobytą przez lata na wodzie.🐉
Przed rozpoczęciem sezonu 2008 stanęliśmy przed wyjątkową szansą. Prezes Polskiej Federacji Łodzi Smoczych, Włodzimierz Schmidt, zaproponował nam wykupienie łodzi, którą dwa lata wcześniej federacja nam wypożyczyła. Cena–8 tysięcy złotych–była dla nas ogromna, ale wiedzieliśmy, że to szansa, której nie można zmarnować 💰🔥
Nie mieliśmy pieniędzy 💸 więc–jak to w naszej historii bywało–zaczęło się bieganie po urzędach, firmach i instytucjach. Dzięki życzliwości wielu ludzi i determinacji całej ekipy udało się zebrać potrzebną kwotę. Tak zostaliśmy właścicielami naszej pierwszej, własnej, 20-osobowej smoczej łodzi 🐉–symbolu niezależności i wiary, że możemy.
To był pierwszy tak wyraźny sygnał, że nasze starania zostały zauważone, że ktoś docenił naszą pasję i wysiłek 💪 Dla młodego klubu to był prawdziwy zastrzyk energii – dowód, że warto było walczyć. To były piękne, trudne i niezapomniane lata ✨ Czas, kiedy wszystko robiliśmy własnymi siłami–z wiarą, że razem możemy stworzyć coś trwałego.
Dragon był wtedy rodzinnym klubem w pełnym znaczeniu tego słowa 👨👩👧👦 Na zawody jeździliśmy całym autokarem – z rodzinami, przyjaciółmi i fan clubem, który głośno nas dopingował. Każdy sukces był wspólny. Każda porażka – też 💙
Na zawodach nie brakowało emocji – ten charakterystyczny okrzyk, który do dziś mamy w uszach:
„Dragon! Dragon!” 🔥
Wiedzieliśmy wtedy, że nie jesteśmy sami.
Dzięki temu, że od początku byliśmy wspólnotą, a nie tylko drużyną, przetrwaliśmy trudne chwile i doczekaliśmy momentu, w którym naprawdę mogliśmy powiedzieć:
„Mamy swój klub, swoją łódź i swoje miejsce na wodzie.” 🌊
Dwa lata później, w 2010 roku, postanowiliśmy zrobić kolejny krok – nadać klubowi nowoczesny, rozpoznawalny wizerunek. Zarząd SSW „Dragon” zwrócił się do Burmistrza Miasta Chełmna z prośbą o zgodę na wykorzystanie elementów herbu Chełmna w nowym logo klubu. Ten projekt miał wymiar symboliczny – podkreślał nasze silne związki z miastem i lokalną społecznością, z której się wywodzimy i którą reprezentujemy do dziś 🏰
15 czerwca 2010 roku burmistrz Mariusz Kędzierski wyraził oficjalną zgodę na użycie fragmentów herbu Chełmna w logo Stowarzyszenia Sportów Wodnych „Dragon”. Tak narodził się nasz rozpoznawalny znak klubowy, który do dziś dumnie towarzyszy nam na zawodach w całej Polsce 🇵🇱
W naszym klubie od początku panowała prawdziwie rodzinna atmosfera – i to dosłownie. Na wodzie i na brzegu spotykały się całe pokolenia:
Wielu z nas wciągnęło w ten sport swoich bliskich. Żony, mężowie, dzieci – razem trenowali, kibicowali i przeżywali zawody. Niektórzy z nich, tak jak moja żona ❤️, nawet stanęli do rywalizacji na torze – reprezentując barwy Dragona, m.in. podczas Mistrzostw Polski w Ostródzie.
W pierwszych latach działalności Dragon tętnił życiem nie tylko na wodzie, ale także po sezonie. Corocznie organizowaliśmy uroczyste podsumowania sezonu, które szybko stały się piękną tradycją naszego klubu 🏅 Każde spotkanie miało dwie części – oficjalną i nieoficjalną. W tej pierwszej omawialiśmy wyniki sportowe, wspominaliśmy mijający sezon, wręczaliśmy wyróżnienia oraz dziękowaliśmy zawodnikom, sponsorom i przyjaciołom klubu 🙏 Druga część była bardziej rodzinna – wspólne świętowanie przy stole, rozmowy, żarty, wspomnienia z zawodów i snucie planów na kolejny rok.
Szczególnym wydarzeniem było podsumowanie sezonu 2010, które zbiegło się z jubileuszem pięciolecia klubu 🎉 Wtedy wydarzyło się coś, co na długo zapadło nam w pamięć. Patrycja – kierownik drużyny juniorów – w imieniu młodzieży odczytała list z podziękowaniami dla trenerów i zarządu. Był to prosty, szczery tekst, napisany ręcznie, niebieskim tuszem na kartkach w kratkę – ale pełen serca i emocji 💌
„Dzięki klubowi staliśmy się silniejsi. Dziękujemy za wszystkie treningi, cierpliwość, za wsparcie i za to, że nigdy w nas nie zwątpiliście.”
Wtedy po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że Dragon to nie tylko klub sportowy – to rodzina, w której każdy ma swoje miejsce.
Na jubileusz pięciolecia przyjechali również przyjaciele z innych klubów – chłopacy z Wrocławia oraz Asia z Gdańska. Wspólne świętowanie było pięknym symbolem przyjaźni i szacunku, które od lat towarzyszą naszej smoczej społeczności 🤝
Kolejnym wielkim wydarzeniem był jubileusz dziesięciolecia klubu. Tym razem zaszczycił nas swoją obecnością Prezes Polskiej Federacji Smoczych Łodzi, Włodzimierz Schmidt 🏆 Jego udział był dla nas ogromnym wyróżnieniem i potwierdzeniem, że to, co robimy w Chełmnie, ma znaczenie nie tylko lokalne, ale też ogólnopolskie 🇵🇱
Te spotkania, rozmowy i wzruszenia zbudowały coś trwałego – poczucie wspólnoty.
Oprócz startów w zawodach i treningów, Dragon był także miejscem spotkań, rekreacji i wspólnego odpoczynku. Z inicjatywy Wojtka Pawlaka – naszego „Dziadka” 👴 – zaczęliśmy organizować spływy kajakowe dla członków klubu i ich rodzin. To były wyjazdy z noclegiem pod namiotami ⛺ – pełne śmiechu, rozmów i wspólnej zabawy.
Każdy taki spływ miał swój rytuał: wspólne śniadania w plenerze, wieczory przy ognisku
Nie zawsze jednak było łatwo. Wśród wielu chwil radości i sukcesów trafiały się też momenty trudne – takie, które wystawiały nas na próbę i pokazywały, jak silna jest nasza drużyna. Jednym z nich był rok 2008, gdy z hangaru nad Jeziorem Starogrodzkim skradziono sprzęt siłowy 😔 Dla nas nie była to tylko strata kilku urządzeń – ten sprzęt był częścią naszej codzienności, symbolem pracy własnymi rękami i wspólnego wysiłku.
Zarząd, zdeterminowany, by bronić dorobku klubu, skierował sprawę do Prokuratury Rejonowej w Chełmnie ⚖️ Choć postępowanie zostało umorzone, właśnie wtedy przekonaliśmy się, jak bardzo potrafimy być razem, gdy trzeba stanąć w obronie wspólnego dobra. Nie chodziło o pieniądze – chodziło o zasady
Nie sposób nie wspomnieć Daniela Brydy – naszego przyjaciela, z którym znaliśmy się jeszcze z dzieciństwa, z czasów wspólnych treningów kajakarskich w Nadwiślaninie Chełmno 🛶 Był sportowcem z sercem ❤️ – reprezentantem Polski na IX Mistrzostwach Świata Łodzi Smoczych w Racicach w sierpniu 2009 roku 🇵🇱 Wraz ze mną i Wojtkiem Dajewskim tworzył wtedy osadę „Premier Mixed”, startując na dystansach 200, 500 i 2000 metrów.
To były wyjątkowe mistrzostwa – bo byliśmy tam razem 💪 Daniel zmagał się z chorobą, ale walczył z nią do końca – ze sportowym duchem i uśmiechem, który zawsze miał w sobie 😊 Pokonała go 18 grudnia 2009 roku 🕯️ Choć nie był formalnie wśród założycieli Dragona, od pierwszych zawodów był jednym z nas – waleczny, pozytywny, zawsze gotowy do pomocy.
Kiedy odszedł, zostawił w nas pustkę… ale też siłę, by płynąć dalej – dla niego 💧 Od tamtej pory, co roku podczas Chełmińskich Regat Łodzi Smoczych, rozgrywamy Bieg Memoriałowy im. Daniela Brydy – początkowo na 500 m, później na 1000 m z nawrotem. To nasz sposób, by pamięć o nim zawsze była z nami – na wodzie, w rytmie wioseł i bębna 🥁💦
Pamiętam szczególnie pierwszy memoriał w 2010 roku, finał na 500 metrów. Płynęliśmy wtedy na naszej starej łodzi – tej, którą kiedyś wykupiliśmy z Gdańska – ciężkiej, ale własnej 🚣♂️ Z brzegu słychać było głośny doping, a z dziobu Karolina, nasza bębniarka, zagrzewała nas rytmem i okrzykiem:
„Jedziemy dla Brydusa!” 🔥
Na mecie byliśmy drudzy, lecz czuliśmy się zwycięzcami – bo płynęliśmy dla przyjaciela. ❤️
Daniel został z nami na zawsze – w każdej łodzi, w każdym starcie i w każdym wspomnieniu nad wodą 🌊
Tak jak Bosman – pan Jan Hinz – który był z nami od samego początku ⚓ Nasz pierwszy sternik, człowiek o wielkim sercu i poczuciu humoru, zawsze gotowy pomóc, zawsze uśmiechnięty 🙂 Z czasem został członkiem honorowym klubu, a dla nas – kimś więcej niż tylko kolegą z przystani.
Był ojcem i dziadkiem zawodników Dragona – dziś już trzy pokolenia rodziny Hinz są częścią naszej historii 💙 Bosman był łącznikiem pokoleń, symbolem ciągłości i pasji, która trwa mimo upływu lat. W lutym 2025 roku pożegnaliśmy Go po raz ostatni 🕊️ Jego uśmiech, życzliwość i obecność zostaną z nami na zawsze.
Po takich chwilach zawsze wracaliśmy do tego, co najbliższe naszemu sercu – do wspólnej pracy, codziennych treningów i rozwoju klubu 💪 To właśnie ta energia i chęć działania sprawiły, że w 2016 roku, z inicjatywy Mateusza Banacha, narodził się pomysł zgłoszenia projektu w ramach Budżetu Obywatelskiego Miasta Chełmna 🗳️
Inicjatywę od razu poparł Jarek, a Mateusz zaraził entuzjazmem Karola Krawczyka. Kiedy przyszło do głosowania – ruszyliśmy w miasto 🚶♂️🚶♀️ Każdy z nas zachęcał znajomych, rodzinę, sąsiadów – mówiliśmy o pasji, o klubie, o smoczych łodziach, o tym, jak wiele radości daje wspólne pływanie.
I udało się! 🙌 Projekt zdobył ogromne poparcie i wygraliśmy głosowanie 🎉 Dzięki temu mogliśmy zakupić dwie profesjonalne, dziesięcioosobowe łodzie firmy Plastex – sprzęt, który do dziś służy kolejnym pokoleniom zawodników. To był milowy krok w rozwoju klubu – od tamtej chwili treningi nabrały zupełnie nowego wymiaru.
Dbaliśmy też o to, aby nasze zaplecze było coraz lepsze i bezpieczniejsze 🛠️ Z biegiem lat hangar nad jeziorem wymagał modernizacji – stary dach z eternitu przeciekał, a każda ulewa była wyzwaniem. Dzięki zaangażowaniu Wojtka Dajewskiego, który prowadził firmę remontowo-budowlaną, oraz przy wsparciu Urzędu Miasta Chełmna, udało się przeprowadzić kompleksową wymianę pokrycia dachowego 🏗️
Nowy dach wykonano solidnie i zgodnie z dokumentacją techniczną, co potwierdzono oficjalnym protokołem odbioru robót we wrześniu 2016 roku 📄 To był ważny krok – nasz hangar stał się w pełni funkcjonalnym miejscem, które do dziś służy nam jako przestrzeń treningowa, magazyn sprzętu i zaplecze organizacyjne zawodów.
Przy pracach zawsze pomagali wszyscy członkowie klubu – każdy, jak potrafił. Jedni z młotkiem 🔨 inni z pomysłami 💡 Od prac specjalnych byli Jurek Hinz, Jurek Wanatowski i Wojtek Pawlak – to dzięki nim nasz sprzęt ma solidne, przystosowane stojaki z rolkami, na których ułożenie 12-metrowych łodzi ważących ponad 250 kg nie stanowi żadnego problemu 💪
Takich prac było zawsze mnóstwo, ale każdy dokładał swoją cegiełkę 🧱 Bo Dragon to nie tylko łodzie i treningi – to ludzie, którzy od lat wspólnie dbają o to, by klub z każdym sezonem był lepszy, silniejszy i gotowy na przyjęcie nowych zawodników 🐉💚
💪🔥 Po wielu latach wspólnej pracy, startów, treningów i niezliczonych godzin spędzonych nad Jeziorem Starogrodzkim nadszedł czas zmian. 3 czerwca 2019 roku do zarządu dotarła oficjalna decyzja – Jarosław Szymański, jeden z założycieli i wieloletni prezes Stowarzyszenia Sportów Wodnych „Dragon”, złożył rezygnację ze swojej funkcji. Jego obowiązki przejął Wojciech Dajewski – dotychczasowy wiceprezes, od początku zaangażowany w działalność klubu. Został wybrany przez członków stowarzyszenia na nowego prezesa i pełni tę funkcję do dziś.
To właśnie Jarek – był osobą, która jako pierwsza rzuciła to pytanie, od którego wszystko się zaczęło. Jego zaangażowanie, upór i wiara w sens budowania drużyny z Chełmna były fundamentem, na którym wyrósł cały Dragon. 💚 Dlatego ta decyzja, choć formalna, miała ogromny wymiar symboliczny – zamykała pewien rozdział, ale otwierała nowy, w którym klub miał iść dalej: bardziej samodzielnie, z nowymi ludźmi i kolejnymi pomysłami.
Z czasem klub się rozrastał – pojawiały się nowe łodzie, nowy sprzęt, nowe twarze i kolejne sukcesy. Zmieniali się ludzie, funkcje i role – ale duch pozostał ten sam. Kiedy Jarek postanowił się wycofać, zrobił to z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Po latach zaangażowania i serca oddanego klubowi przekazał ster dalej, zostawiając po sobie coś więcej niż strukturę – ideę, że Dragon to nie tylko klub, ale rodzina. 🐉❤️
Na początku działalności Klub Dragon funkcjonował bez mediów społecznościowych – informacje przekazywaliśmy podczas spotkań, na tablicach ogłoszeń i pocztą pantoflową. Z czasem powstała nasza pierwsza strona internetowa, na której staraliśmy się dokumentować początki klubu, pierwsze starty i sukcesy. Niestety, gdy nastały czasy Facebooka, zabrakło „chętnych” do jej prowadzenia i przenieśliśmy się do mediów społecznościowych. Żałuję tego – bo wraz z tamtą stroną zniknęło wiele wpisów, zdjęć i historii, których dziś nie da się już odzyskać. 📜
Od ponad 10 lat prowadzimy też tę stronę na Facebooku, dokumentując nasze starty, sukcesy i codzienność. Wcześniej pisaliśmy sprawozdania do gazet, wycinaliśmy artykuły, planowaliśmy kronikę… gdzieś te materiały zaginęły. Wierzę jednak, że jeszcze je odnajdziemy i ktoś kiedyś podejmie rękawicę, by spisać wszystko od początku. ✍️
Dziś wracam myślami do tych chwil, których nie ma w żadnym poście ani albumie – do czasów, gdy wszystko budowaliśmy własnymi rękami, krok po kroku. To były lata, w których organizacja regat była ogromnym wyzwaniem. Mieliśmy wtedy tylko jedną dwudziestoosobową łódź, a resztę sprzętu trzeba było pożyczać z innych klubów. Pamiętam nasze wyprawy po łodzie – najpierw do Gdańska, do Włodka Schmidta z MRKS-u, który był jednocześnie prezesem Federacji, po przyczepę. Potem do Malborka po dwie łodzie od Marka Grendy, a gdy te dotarły do Chełmna – ruszaliśmy po trzecią, do Andrzeja Lewandowskiego z klubu NOGAT Malbork. 🚐💦
W sobotę rozgrywaliśmy zawody, a w niedzielę… wszystko trzeba było odwieźć. Nie zawsze było łatwo. Raz, gdy lało jak z cebra, musieliśmy przenosić łodzie przez płot, bo nikogo nie zastaliśmy na miejscu. Innego razu – w drodze powrotnej, z pustą już przyczepą – złapaliśmy gumę. Nie mieliśmy lewarka, więc z Arkiem, naszym „Fizolem”, podnieśliśmy przyczepę ręcznie i wymieniliśmy koło. 😅 Kierowcy patrzyli z niedowierzaniem, a my śmialiśmy się, że to nasz chrzest bojowy.
Z czasem wszystko stało się prostsze. Pojawiły się kolejne łodzie – zarówno nasze, jak i te zakupione przez drużynę Stigelmeyer (wcześniej Famed Stolno), którą wtedy montował i scalał Jurek Hinz. Potem – wraz ze zmianą nazwy firmy – przeszli na Stigelmeyera, kupując własną dwudziestkę, a później dziesiątkę. Dziś w naszej „stajni” – klubowym hangarze – stoją cztery łodzie dziesięcioosobowe i dwie dwudziestki. Mamy też pełne zaplecze: drewniane, plastikowe i węglowe wiosła – ponad 30 sztuk! 💪
A przecież zaczynaliśmy od pożyczonych, ciężkich, drewnianych łopat. Pierwsze dwa węglowe wiosła kupiliśmy przy dodatkowym wsparciu zawodników, którzy dopłacali do zakupu z własnych pieniędzy. Przy kolejnych było podobnie – żeby mieć własne węglowe wiosło, trzeba było sobie na nie zapracować na treningach i jeszcze dorzucić trochę grosza. Niektórzy, zwłaszcza młodsi, płacili w ratach, bo nie mieli jeszcze stałego dochodu. Tak to wtedy wyglądało – nic nie przyszło łatwo, na wszystko trzeba było zapracować.
Tak właśnie, krok po kroku, z uporem i wizją, budowaliśmy to, co dziś jest solidnym fundamentem klubu. Bo Dragon to nie tylko łodzie, sprzęt czy wyniki. To ludzie, którzy przez lata dokładali swoją cegiełkę – sercem, rękami i wspomnieniami, które płyną razem z nami do dziś. ❤️🐉
Z biegiem lat doświadczenie, determinacja i codzienny trening przynosiły coraz większe sukcesy. Zawodnicy Stowarzyszenia Sportów Wodnych „Dragon” Chełmno stawali się coraz bardziej rozpoznawalni w środowisku smoczych łodzi w całej Polsce, a ich zaangażowanie zostało docenione także przez trenerów kadry narodowej. Wieść o naszym klubie docierała coraz dalej – aż poza granice kraju. 🌍
Wspólnie z reprezentantami innych klubów nasi zawodnicy mieli zaszczyt reprezentować Polskę 🇵🇱 na arenie międzynarodowej – m.in. podczas:
8. Mistrzostw Europy Łodzi Smoczych – Sabaudia🇮🇹 (2008)
9. Mistrzostw Świata Łodzi Smoczych – Račice 🇨🇿 (2009)
9. Mistrzostw Europy Łodzi Smoczych – Amsterdam 🇳🇱 (2010)
15. Mistrzostw Europy Łodzi Smoczych – Račice 🇨🇿 (2024)
17. Mistrzostw Świata Łodzi Smoczych – Brandenburg 🇩🇪 (2025)
W tych zawodach nasi reprezentanci startowali ramię w ramię z kadrą narodową, zdobywając cenne doświadczenie, a także medale–w tym złoty medal Juniorów na dystansie 1000 m w 2009 roku, który do Chełmna przywieźli Bartosz Czapka i Tomasz Kobus. 🥇
To właśnie ten złoty medal pozostaje do dziś największym sukcesem sportowym w historii naszego klubu, dowodząc, że nawet z małego miasta można dojść na sam szczyt–dzięki pasji, pracy i wzajemnemu wsparciu. 💥
Na przestrzeni kolejnych lat nasi reprezentanci zdobyli także kilkanaście medali z kadrą narodową podczas Mistrzostw Świata i Europy . Każdy taki wyjazd był dla nas ogromnym przeżyciem i powodem do dumy. To nie były tylko zawody–to była duma z tego, że ludzie z Chełmna stali się częścią czegoś większego, współtworząc historię polskich smoczych łodzi. 🇵🇱🔥
Na arenie krajowej zdobyliśmy dziesiątki medali–ponad 30 krążków Mistrzostw Polski, do tego te z mistrzostw świata i Europy w reprezentacjach narodowych. Pełną listę osiągnięć i wyników przedstawimy przy innej okazji. 📖
🔥🐉 Z biegiem czasu Dragon Chełmno stał się nie tylko klubem sportowym, ale też organizatorem wielu ważnych wydarzeń w regionie. Oprócz corocznych Chełmińskich Regat Łodzi Smoczych, mieliśmy zaszczyt kilkukrotnie organizować Długodystansowe Mistrzostwa Polski, a także współorganizować zawody służb mundurowych–zarówno nad naszym jeziorem, jak i na basenie w Świeciu. 💪🚒👮
Wspólnie z Komendą Powiatową Policji w Chełmnie, Państwową Strażą Pożarną i innymi służbami zrealizowaliśmy cykl wydarzeń „Kręcimy Bezpieczeństwo w Powiecie Chełmińskim”, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem wśród najmłodszych. Nie brakowało też wyjątkowych inicjatyw, takich jak spływ smoczą łodzią z prawego brzegu Wisły w Chełmnie do zamku w Świeciu–znany pod nazwą „Prawy do Lewego”–wydarzenie, które na długo zapisało się w naszej pamięci. 🌊🏰
Dziś mamy wszystko–sprzęt, doświadczenie, sukcesy i rozpoznawalność. Jesteśmy doceniani przez władze miasta, znani w całym kraju, a nasi zawodnicy z dumą reprezentują Polskę także za granicą. 🇵🇱 Trudne początki i lata poświęceń zamieniliśmy w stabilny, szanowany klub, który łączy pokolenia – od pierwszych założycieli po młodzież, która dziś przejmuje stery.
Robimy to wszystko z jednej przyczyny–by promować smocze łodzie i nasz region, by pokazać, że z pasji, przyjaźni i wiary w ludzi można stworzyć coś trwałego, prawdziwego i pięknego. ❤️💦
Tak zaczęła się nasza droga–pełna pasji, wysiłku, przyjaźni i wspólnego wiosłowania. Reszta to już lata zawodów, sukcesów, zmian, ale też niezmiennego ducha, który od początku płonie w sercu każdego „smoka” z Chełmna. 🔥🐉
Bywały też trudne chwile–nieudane sezony, zawody, które nie szły po naszej myśli. Ale wtedy zawsze ktoś potrafił rozładować atmosferę. Jak powiedział kiedyś Jarek, po jednym z takich sezonów:
„Co jak co, ale imprezy zawsze nam się udają.” 😄
I miał rację–bo niezależnie od wyniku, zawsze potrafiliśmy być razem. A dziś–po prostu spisuję to, co pamiętam najlepiej. Dla tych, którzy byli, są i będą częścią tej przygody. Bo smocze łodzie w Chełmnie to coś więcej niż sport. To ludzie, emocje i wspomnienia, które zostają na zawsze. 💚
Nie sposób wymienić tu wszystkich i przypisać ich wkładu w rozwój klubu. Przez te 20 lat w Dragonie przewinęło się kilkaset osób–każda z nich zostawiła po sobie ślad, cegiełkę, wspomnienie. Każdy wiosłował dla tej samej idei–żeby coś po sobie zostawić.
Dziś Dragon Chełmno to klub z infrastrukturą, sprzętem i doświadczeniem. Mamy zawodników, którzy startowali na najwyższym poziomie krajowym i międzynarodowym, mamy flotę łodzi i dziesiątki wioseł, a także wsparcie miasta i lokalnej społeczności. 🌍💪
W zarządzie są ludzie z „pierwszej ekipy” i nowa energia–to połączenie doświadczenia i świeżego spojrzenia daje nadzieję, że Dragon popłynie dalej. Szkoda tylko, że dziś nie mamy drużyny juniorów. 😔 Ale wierzę, że to się zmieni–że pojawią się młodzi, którzy znów zasiądą w smoczej łodzi i będą kontynuować to, co zaczęliśmy. To oni przecież mają w przyszłości wspierać nas w zmaganiach seniorskich i pisać kolejne rozdziały tej historii.
Wierzę, że przyjdzie czas, gdy nasz klub wystartuje w Klubowych Mistrzostwach Europy łodzi smoczych, a może nawet na Mistrzostwach Świata. 🌎 Że nasze regaty będą się rozwijać, a nasz klubowy „dom”–dziś jeszcze w blaszanym hangarze–zyska kiedyś prawdziwe zaplecze: szatnie, siłownię, prysznice.
Przy wsparciu samorządu, miasta, starostwa, urzędu marszałkowskiego i lokalnych sponsorów–zrobimy to. 💪 Zrobimy to po to, by Chełmno miało swoją wizytówkę, z której wszyscy będziemy dumni. Byśmy mogli zapraszać drużyny z całej Polski i z zagranicy, promując nasz region, nasze miasto i naszą pasję. 🌍🏆
Kiedy dziś wracam myślami do początków, widzę grupę ludzi z marzeniem, ale bez pieniędzy, sprzętu i doświadczenia. Łączyła nas pasja i wiara, że nad naszym jeziorem może powstać coś wyjątkowego. Każdy z nas dołożył cegiełkę do tego, czym dziś jest Stowarzyszenie Sportów Wodnych „Dragon”–drużyna, wspólnota i część sportowej historii Chełmna. 🛶💚
Choć przez lata wiele się zmieniło–sprzęt, ludzie, czasy–jedno pozostało niezmienne: woda wciąż jest naszą przestrzenią, a smok nadal żyje w naszych sercach. 🔥🐉
To są moje wspomnienia–szczere, czasem surowe, ale prawdziwe. Zapisuję je, bo pamięć ulatuje szybciej, niż nam się wydaje. Chcę, żeby przyszłe pokolenia wiedziały, jak to się zaczęło–od ławeczki nad Jeziorem Starogrodzkim, od ludzi, którzy nie bali się marzyć i działać po swojemu.
Tak to pamiętam.
✍️ Tomasz Freund
współzałożyciel SSW Dragon Chełmno