01/01/2021
Robimy przeglądy i szykujemy sprzęt na nowy rok. Oby strzelecko był udany i nie obfitował w awarie. Chcąc zwiększyć na to szanse, warto stosować się do poniższych wskazówek⬇️
My ze swojej strony obiecujemy przygotować obiekty tak, aby niczego wam nie zabrakło 🙂
Do zobaczenia na strzelnicy!
Cześć 🎉
Przy okazji posylwestrowego rozleniwienia, odświeżam temat, który już na Street Tactics gościł, a który wydaje się na tyle istotny, że warto ponownie o nim wspomnieć.
Strzelców i ich podejście do kwestii związanych z bronią można zakwalifikować do kilku, może kilkunastu kategorii. Na potrzeby tego wpisu wyszczególnienie dwie.
➡ Strzelcy, dla których broń to tylko zabawa, lub narzędzie do rywalizacji sportowej.
➡ Strzelcy, którzy traktują broń, czy to ze względów ideologicznych, czy też zawodowych, jako narzędzie do ochrony życia.
Ci pierwsi mogą uznać poniższy wpis za zawracanie gitary i “komandoszenie”. Cóż, ich sprawa. Chociaż w przypadku strzelców sportowych, zwłaszcza tych na wysokim poziomie, kultura dbania o stan techniczny narzędzi, jest wzorowa.
Drudzy natomiast, jeżeli jeszcze tego nie robią, powinni wziąć sobie poniższe rady do serca i ogarnąć sprawę, póki jest na to czas.
Do brzegu.
Współczesna broń to zazwyczaj narzędzie wysokiej jakości. Solidnie przetestowane, produkowane z dbałością o detale i przy użyciu sprawdzonych materiałów. Prawdopodobieństwo wystąpienia istotnej, uniemożliwiającej dalsze funkcjonowanie awarii, jest niewielkie. Prześledźcie swoje dotychczasowe doświadczenia z bronią. Ile tysięcy strzałów oddaliście, a ilu poważnych uszkodzeń doświadczyliście. Współczynnik będzie śmiesznie niski.
Nie zmienia to faktu, iż broń, nawet ta z najwyższej półki, to wciąż narzędzie, które podlega prawom fizyki i jest podatne na potencjalne awarie. Jeżeli nie nastąpi “błąd krytyczny” w rodzaju przegapionego squib-a, to mało prawdopodobne, że zamek nagle się rozpadnie. Prawdopodobne jednak, że niczym w większości katastrof lotniczych, niezauważony w porę problem, będzie narastał, aż osiągnie rozmiary zdolne doprowadzić do katastrofy.
Rozwój technologiczny postępuje, a za nim nasza broń. Pistolety i karabinki przestają być po prostu “grzmiącymi kijami”. Obładowane elektroniką, wskaźnikami, latarkami, kolimatorami, zaawansowaną optyką, stają się coraz bardziej skomplikowane. Wszystkie te narzędzia dają przewagę użytkownikowi, ale są też miejscami potencjalnych niedoskonałości i niedopatrzeń. Chcąc uniknąć dysfunkcji, która będzie nas kosztować więcej niż tylko zepsutą zabawę na strzelnicy, musimy wykształcić pewne zdolności i procedury minimalizujące prawdopodobieństwo wtopy.
Pilot samolotu nie może tylko obsługiwać przycisków i wolantu. Na etapie kształcenia zdobywa wiedzę na temat funkcjonowania, budowy i zależności występujących w konstrukcji samolotów. Musi poznać zasady fizyki pozwalające, aby samolot latał. Wszystko to sprawia, że obsługuje maszynę w sposób świadomy i może poradzić sobie z ewentualnymi problemami. Oczywiście, samolot to cholernie złożona konstrukcja. Są instrukcje i procedury, ale to nie zwalnia pilota ze znajomości podstaw mechaniki i praw rządzących lotem. Podobnie powinno być z dobrym strzelcem. Nie musisz mieć doktoratu z budowy maszyn ani tytułu mistrza rusznikarstwa. Znaj jednak w podstawowym zakresie swoją broń oraz zasady jej działania. Nie tylko gdzie jest który manipulator. Nieco głębiej. Do czego są te szyny, dźwignie i sprężynki. Jak wygląda sekwencja strzału i co, za co odpowiada.
Taka znajomość budowy broni pozwoli Ci na świadomą eksploatację i umożliwi kontrolę jej stanu. Odnośnie przykładowego przeglądu, na podstawie pistolet G***k, pisałem tekst dwa lata temu. Dołączę link w komentarzu pod postem.
Eksploatacja to nie tylko ocena w poszukiwaniu uszkodzeń. To również okresowa wymiana elementów zużywających się i podatnych na uszkodzenia. Baterie w kolimatorze, baterie w latarkach, baterie we wskaźnikach, rurka gazowa w karabinkach z systemem DI, iglice, lufy i tak dalej. Głupio, gdyby zawiodły wówczas, gdy nie będzie to wizyta na strzelnicy, a faktyczna konieczność ratowania tyłka. Niektóre wymieniamy okresowo, inne tylko kontrolujemy i wymieniamy w razie potrzeby. Ważne, aby znać ich stan i mieć procedury zabezpieczające nas przed “błędem ludzkim”.
Jeszcze słów kilka do mundurowych. W tym roku miałem okazję dużo z wami pracować. Wielu odwiedziło mnie na warsztatach, z wieloma utrzymuję kontakt i rozmawiamy sobie o karabinach. Ten post dotyczy was jak mało kogo. Dostajecie broń od państwa, ale to waszego tyłka ma ona strzec i to przy jej pomocy macie ratować ludzi w potrzebie. Widzę, jak wielu policjantów rozwija się strzelecko we własnym zakresie. Genialnie! Teraz zadbajcie jeszcze o broń, z którą pracujecie. Nawet jeżeli jest to mocno wyeksploatowany P99. Podejrzewam, że nikt tego za was nie zrobi. Jeżeli zabieracie broń do domu to super. Jeżeli nie, to wygospodarujcie czas i miejsce w jednostce, aby przynajmniej raz w roku, rozebrać broń do ostatniej sprężynki i poszukać problemów, które mogą kosztować życie.
Istotne, trudne do przegapienia daty, są dla mnie idealnym momentem do pełnego przeglądu broni, profilaktycznych wymian baterii, kontroli zużywających się elementów. Urodziny? Nowy rok? Światowy dzień pizzy? Wybierz sam. Zwłaszcza jeżeli ten kawałek plastiku i metalu, ewentualnie samego metalu, jest narzędziem do ochrony życia, nie tylko zabawką do podpompowania ego.