15/08/2021
No Mercy - bez litości dla swoich słabości - wywiad numer 11
Implosion Race: Kim jesteś? Przedstaw się krótko.
Łukasz Nestorowicz: Nazywam się Łukasz Nestorowicz. Pochodzę z małej miejscowości pod Chełmem. Stańków do tej pory jest miejscem mojego zamieszkania. Jestem żołnierzem 19.Chełmskiego Batalionu Zmechanizowanego. Wysoka aktywność fizyczna towarzyszy mi od najmłodszych lat, chociaż nie zawsze było to bieganie. Obecnie coraz więcej czasu poświęcam na trenowanie innych, jednak sam też mam jeszcze kilka biegów do wygrania.
IR: Jak i dlaczego zacząłeś przygodę z bieganiem/OCR/triathlonem?
ŁN: Mam brata starszego o rok i mniej więcej w wieku 9 i 10 lat zaczęliśmy uczestniczyć w biegach dookoła zalewu w Stańkowie organizowanych przez naszych starszych kolegów i koleżanki, głównie przez Elę Nowosad. Ela była gwiazdą, która wygrywała wszystkie biegi na poziomie współzawodnictwa szkół podstawowych w gminie Chełm i nie tylko. Zajęła między innymi czwarte miejsce na Mistrzostwach Polski LZS młodzików w przełajach. No i biegaliśmy tak nad tym zalewem raz, dwa razy w tygodniu. Byłem najmłodszy, ale po kilku tygodniach zacząłem przybiegać jako trzeci, czwarty (dzięki Ela). Byliśmy z bratem cały czas w ruchu. Potrafiliśmy grać w piłkę we dwóch od rana do wieczora, albo będąc na rybach biegać na zmianę dookoła zalewu.
Marcin Nestorowicz był szybszy, a ja wytrzymalszy. Cały czas rywalizowaliśmy między sobą. Na pierwsze zawody pojechałem będąc w trzeciej klasie szkoły podstawowej w Okszowie. Mistrzostwa gminy w biegach przełajowych. Biegałem w kategorii wiekowej ze starszymi o rok. Wielkie emocje, start i od razu 100% mocy, jakbym biegł na 100 m, a było 800 m, na ostatnich metrach wyprzedził mnie starszy kolega i zająłem drugie miejsce. Zauważyli mnie nauczyciele: Mirosław Ożóg i Dyszewski (imienia nie pamiętam, pozdrawiam serdecznie). Zawsze mówię, że Mirek był moim pierwszym trenerem. Przeprowadzał treningi i zabierał na zawody. Do tej pory jak się spotkamy to zawsze wspominamy tamte czasy. Będąc w ósmej klasie, po dwóch latach przerwy przechodziłem obok stadionu miejskiego w Chełmie i zauważyłem biegaczy śmigających po bieżni. Po prostu poszedłem tam i zapisałem się do, jak się potem okazało Agros Chełm. Świętej pamięci trenerzy: Janusz Pyc i Zbigniew Szczepański, wspaniali ludzie, którzy doprowadzili mnie do wielu medali na szczeblu wojewódzkim i makroregionu, na różnych dystansach, na przestrzeni pięciu lat. Zająłem też dziesiąte miejsce na zawodach, na których wspomniana wyżej Ela była czwarta. Mistrzostwa Polski kończyłem zazwyczaj pod koniec drugiej dziesiątki, co było dla mnie bardzo dobrym wynikiem. Ponownie biegać zacząłem dziesięć lat później będąc żołnierzem już kilka lat. Cały czas interesowałem się tą dyscypliną, śledziłem fora, czytałem książki i rozmawiałem z fachowcami o treningu. Postanowiłem wypróbować to wszystko na sobie i zostałem swoim trenerem.
W między czasie zakochałem się w nowej dla mnie dyscyplinie sportowej - BNO czyli Biegi Na Orientację, chciałbym pozdrowić tutaj Piotra Dobrowolskiego i Mirosława Tarnowskiego, od których zaczęła się ta przygoda. Doszły jeszcze inne wojskowe dyscypliny takie jak: Bieg Patrolowy, Pięciobój Wojskowy, Pokonywanie Ośrodka Sprawności Fizycznej, Strzelanie, Zawody Użyteczno-Bojowe. No i się zaczęło…
IR: Jakie są Twoje najbliższe plany sportowe?
ŁN: Moje najbliższe plany sportowe to: Mistrzostwa Wojska Polskiego w BNO, Mistrzostwa Służb Mundurowych w biegach przełajowych czyli „Bieg o Nóż Komandosa” w Lublińcu. MP Long w BNO (w zeszłym roku byłem 4 w kategorii M35). Roztrenowanie i zwiększenie kilometrażu o 10-15% okresie przygotowawczym w stosunku do zeszłego roku.
IR: Wybrałeś najważniejsze dla siebie zdjęcia do cyklu No Mercy - bez litości dla swoich słabości. Ty patrzysz na nie wyjątkowo. My też chcemy. Co one dla Ciebie znaczą?
ŁN: Pierwsze zdjęcie to dekoracja po moich pierwszych zawodach w podstawówce opisanych w wywiadzie. Wielkie emocje. To był bieg na maxa w najczystszej postaci.
Drugie zdjęcie: Bieg Niepodległości w Chełmie (czasy licealne).
Trzecie zdjęcie: Liceum, wakacje i ciężka praca na zgrupowaniu kadry woj. Lubelskiego LZS.
Czwarte zdjęcie: Trzeci powrót do biegania i wielka motywacja -Zgrupowanie w Dusznikach Zdroju.
Piąte zdjęcie: Tegoroczne zgrupowanie w Dusznikach-Zdroju. Od lewej: Dawid Malinowski, Daniel Mazurek, Ja, Konrad Koguciuk. Bieg Ciągły przed Mistrzostwami 18 Dywizji Zmechanizowanej w Biegach Przełajowych - pozdrawiam chłopaków, zrobili ogromne postępy.
Szóste zdjęcie: Mistrzostwa 18Dywizji Zmechanizowanej w Biegach przełajowych, bieg sztafetowy w Kumowej Dolinie decydujący o ostatecznym zwycięstwie naszej 19 Lubelska Brygada Zmechanizowana.
Kolejne zdjęcia: Tegoroczne Mistrzostwa Wojska Polskiego w biegach przełajowych i brązowy medal w kategorii M35 na 3000 m. Zwieńczenie kilku lat ciężkiej pracy.
IR: Co byś teraz powiedział sobie sprzed kilku lat kiedy wyruszałeś na pierwszy trening?
ŁN: Młodego chłopca na początku szkoły podstawowej pewnie bym pochwalił i zachęcił do dalszych treningów. Łukasza z liceum, który powraca do biegania ale już w klubie lekkoatletycznym nauczyłbym co dają zawodnikowi poszczególne środki, akcenty treningowe i kultura życia sportowca poza bieżnią. Tak, żeby był bardziej świadomym zawodnikiem. Dorosły ja wracający po raz trzeci do treningów i współzawodnictwa sportowego dostałby radę: trenuj mocniej, ale tez dłużej odpoczywaj i bardziej się przykładaj do regeneracji. Mocniej to nie znaczy do oporu na każdym treningu. Mocniej to znaczy dbaj o to, żeby każdy środek treningowy jaki stosujesz był jak najlepszy jakościowo i np. jak się dobrze czujesz na pierwszym zakresie to przebiegnij 10-20% więcej dystansu. Tak samo z siłą czy biegiem ciągłym - jeśli tętno Ci nie uciekło to przebiegnij kawałek dalej, z treningiem tempowym trzeba uważać, ale tu już po prostu musi boleć i jeśli ostatnie powtórzenia pobiegniesz troszkę szybciej to nic się nie stanie. Nie oszczędzaj się, ale z głową. Regeneruj się maksymalnie. Sen to najlepsza regeneracja. Nie czekaj, aż Cię zacznie boleć tylko roluj
się jak najczęściej, rozciągaj się, ale na rozgrzanym silniku, masuj. Po ciężkim akcencie wskocz do zimnej wody, niekoniecznie cały, zjedz wartościowy posiłek do pół godziny po treningu, albo strzel
szejka regeneracyjnego. Jeśli się źle czujesz to nie biegaj… No i teraz najważniejsze: na zawodach docelowych masz walczyć o swój cel do linii mety, to już nie jest trening tylko impreza docelowa do
której tyle trenowałeś. Zaciśnij zęby i krzycz gdzieś tam w środku do siebie, że dasz radę. Tylko tak poprawia się swoje rekordy i zdobywa medale, tylko tak! [IR: zanim wypuściłem ten wywiad skorzystałem z tej rady Łukasza i zająłem 2 miejsce zamiast 3!]
Dodatkowo dziękuję serdecznie dowódcy 19 Lubelska Brygada Zmechanizowana: gen. bryg. Michałowi Rohde oraz kolejnym dowódcom 19 Chełmski Batalion Zmechanizowany: ppłk
Sławomirowi Kuładze, ppłk Hubertowi Trusiukowi, obecnemu dowódcy ppłk Jackowi Chmielewskiemu oraz dowódcy kompanii kpt Wiesławowi Ciesielczukowi za wsparcie, które otrzymała nasza grupa zawodników, dzięki któremu przez te wszystkie lata odnosiliśmy sukcesy na zawodach wojskowych i cywilnych.
Zdjęcia: Archiwum prywatne Łukasza Nestorowicza