26/12/2014
"Obserwowanie osób, którzy przygotowują się do skoków będących bliskimi ich możliwości to nieopisane przeżycie. Możesz je docenić jedynie wtedy, gdy skok i osoba, która do niego podchodzi, stoją na tym samym poziomie. A najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest wykonanie tego skoku. W tym momencie patrzysz na osobę odartą z całej otoczki, szczerą, będącą w stu procentach sobą. Nie może już dłużej bronić się słowami i zapewnieniami. Nadszedł czas akcji... I niezależnie od tego, ilu jego kumpli na niego patrzy, jest całkowicie sam. Nikt inny za niego nie skoczy i on doskonale o tym wie. Czas się zatrzymuje, hałasy się nasilają, a cała uwaga tej osoby skupiona jest na tym malutkim punkcie, malutkiej cząstce naszej planety. Nie widać, choć czuć energię w powietrzu, wibracje o wysokiej częstotliwości, których nie możesz usłyszeć, napięcie, które niemal można ciąć nożem. Czujesz falę ciężką jak transportowiec i zastanawiasz się, czy ten koleś ma dość jajek, by z nią popłynąć. Jeśli ma, chwilę przed jej uderzeniem dzieje się coś wyjątkowego. Pół sekundy absolutnej ciszy i spokoju. Widzisz, kiedy podjął swoją decyzję, kiedy poruszył włącznik i kiedy rusza. Jest teraz ofiarą doświadczenia. Wszystko kończy się w mgnieniu oka. Hałasy w tle cichną, a śmiech, okrzyki i westchnienie ulgi zajmują miejsce namacalnej ciszy. Strach zostaje wyparty przez radość i uniesienie... I to jest to uczucie, które sprawia, że Parkour jest tak uzależniający."