30/09/2025
B-Klasa, czyli piłkarska rzeczywistość bez filtra
Weekendowa 7. kolejka B-klasy jak zwykle nie zawiodła – jedni grają o awans, inni o przetrwanie, a jeszcze inni po prostu o to, żeby po meczu w szatni była ciepła woda.
Grupa III
Orły Gościszów w swoim wyjazdowym meczu ze Zbylutowem może nie latały wysoko, ale jednak dziobnęły rywala na 1:0. Skromnie, ale skutecznie – 3 punkty są, a w tabeli awans na czwartą pozycję. Można powiedzieć, że nie był to lot orłów, tylko raczej trucht kurczaka, ale liczby się zgadzają, a na końcu nikt nie będzie pamiętał, jak to wyglądało. Na drugim biegunie – Granit Gierałtów. I tu właściwie nie ma już miejsca na zaskoczenia. Chyba że pewnego dnia wygrają – wtedy faktycznie będziemy mówić o sensacji stulecia. Tym razem katem Gierałtowa były Biedrzychowice, które urządziły sobie trening strzelecki w stylu: „ile jeszcze wejdzie?”. Skończyło się dwucyfrówką, a Granit wyglądał jakby grał w zabawę „w głupiego Jasia”. I cóż – trzeba przyznać, że wyszło im to nadzwyczaj wiarygodnie.
Zbylut Zbylutów - Orzeł Gościszów 1:2
Bielany Biedrzychowice - Granit Gierałtów 12:2
Grupa IV
Tutaj wyniki w miarę… piłkarskie. Nie było cudów, nie było kosmicznych wyników, ale i tak znalazło się kilka perełek.
Leśnik Osiecznica i Parowa zrobili swoje – po skromnym zwycięstwie, ale za to z czystym kontem z tyłu. Bramkarze pewnie się cieszą, bo rzadko mają okazję skończyć mecz z rękawicami czystszymi niż buty. W Gromadce padł remis, z czego bardziej zadowoleni mogą być goście z Nowej. Gospodarze chyba liczyli na coś więcej, ale cóż – czasem lepiej połknąć pół klopsika niż zadławić się całym. Majdan Bolesławice nie zawiódł kibiców – sześć goli w spotkaniu i żaden kibic nie mógł żałować przyjścia na boisku. Rezerwy Kolonii sobie postrzelały, bramkarz Majdanu mógł sobie poćwiczyć. Bóbr Dąbrowa Bolesławiecka powoli wspina się w tabeli. W meczu z Czerną po pierwszej połowie było jeszcze jako-tako, ale po przerwie gospodarze przypomnieli sobie, że piłka nożna to gra na dwie połowy, i dołożyli rywalowi bez większej litości. Otok zderzył się z liderem z Iwin. Choć walczyli na własnym boisku, to jednak różnica klas była aż nadto widoczna. Można się starać, ale walka z liderem to trochę jak próba zatrzymania pociągu rękami – niby odważna, ale kończy się wiadomo jak. I wreszcie Kruszyn. Po trzech kolejnych porażkach udało się w końcu wygrać mecz! Kibice odetchnęli z ulgą, piłkarze mogli wreszcie spojrzeć w lustro, a trener – otworzyć piwo nie ze złości, tylko z radości.
GKS Gromadka - LZS Nowa 2:2
LZS Brzeźnik - Rybak Parowa 0:2
Znicz Kruszyn - LKS Kraśnik Dolny 4:2
KS Czerna - Bóbr Dąbrowa Bolesławiecka 2:6
GKS Otok - GKS Iwiny 2:6
LZS Łaziska - Leśnik Osiecznica 0:1
Kolonia Bolesławiec II - Majdan Bolesławice 6:0