21/09/2020
Pucek-Team-P.A.D to jest ten z naszej grupy co nie usiedzi na miejscu, który dwa lata temu posmakował imprezy długodystansowej debiutując w 5 Edycji Połowy Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza w 2018 r.
Kilka słów wstępu dotyczące Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza.
24 października 2004 roku pomysłodawca Daniel Ważyński z kolegami Maciejem Koziński i Gniewko Oblicki dokonali pierwszego Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.
8 lutego 2005 roku podczas standardwego patrolu narciarskiego przez GOPR w rejonie Małego Stawu lawina odebrała życie Danielowi Ważyńskiemu i Mateuszowi Hryncewiczowi. To ku ich czci i pamięci kontynuowane są przez kolejne lata Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.
Podzielę się z wami moimi wrażeniami z wzięcia udziału w 7 Edycji Przejścia Połowy Kotliny Jeleniogórskiej.
O godzinie 8:30 ja i kolega Mateusz przybyliśmy do biura imprezy, które mieści się na terenie Dolnej Stacji Wyciągu na Szrenicę w Szklarskiej Porębie by odebrać pakiet startowy.
Po odebraniu pakietu startowego udaliśmy się do autobusu, którym dojechaliśmy na Łysą Górę 711m n.p.m, gdzie mieścił się Start Połowy Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.
O godzie 11:30 wystartowaliśmy. Uśmiechnięci, zadowoleni z poczuciem humoru. Bo jak mogło być inaczej skoro pogoda była idealna na taką wędrówkę. Słoneczko świeciło ale nie przypiekało, deszcz nie był planowany a wiaterek lekko powiewał dla ochłody.
Niebieskim Szlakiem doszliśmy do pierwszego punktu kontrolnego (PK6) przed podejściem na Okole 714 m n.p.m. Po podaniu numeru uczestnika (742) i (961) udaliśmy się w stronę Góry Szybowcowej gdzie mieścił się kolejny punkt kontrolny (PK7). Tu dostaliśmy wodę i mogliśmy sobie zrobić przerwę na uzupełnienie płynów i posiłek dający organizmowi energii nie można było zapomnieć o posmarowanie nóg kremem i zmianie skarpetek bo nogi słuche na całej trasie to podstawa :) Podczas odpoczynku mogliśmy podziwiać skoki spadochroniarzy. Chyba mieli jakieś zawody? :) Ale nie przyszliśmy tu podziwiać spadochroniarzy, trzeba ruszać dalej :) Udaliśmy się w kierunku Jeżowa Sudeckiego, gdzie idzie się chodnikiem i asfaltem aż do miejsca gdzie skręca się na strzelnicę kulową. Lasem w cieniu drzew zmierzamy do Peły Zachodu 320 m n.p.m gdzie mieści się kolejny punkt kontrolny (PK8). Z Mateuszem podejmujemy decyzję, że nie ma potrzeby robienia odpoczynku i ruszamy dalej kawałek zielonym szlakiem. Odpoczynek robimy na Stacji Paliw mieszczącej się przed Jelenią Górą przy DK 30, tu kolejny posiłek połączony z kawką. Z tego miejsca ruszamy lasem w kierunku Goduszyna gdzie czeka kolejny punkt kontrolny (PK9). Na tym punkcie czekała przepyszna herbata z sokiem. Łąka na której można było się rozłożyć i chwilkę odpocząć. Przed nami odcienek na, którym się łatwo zgubić. Wiele nie myśląć postanawiamy przejść ten odcinek za widnego co prawie nam się udało :) Wyruszyliśmy łąką i dotarliśmy do lasu gdzie większą grupą szliśmy do Wojcieszyc. W grupie panuje dobre samopoczucie, są śmiechy i pogawędki. Zaczyna się ściemniać, nagle przed nami słychać krzyk. Okazało się że jedna z uczestniczek upadła ale na szczęście nic się nie stało poważnego. To tylko stłuczenie mówi :) Szybka pomoc udzielona. Wszyscy jak na komędę czołowki założyliśmy. Wychodzimy z lasu nie daleko kościoła i trafiamy na punkt kontrolny (PK 10), podajemy swoje numery startowe i ruszamy dalej ścieżką rowerową w stronę Górzyńca. To kolejny punkt kontrolny (PK11) połączony z bułką drożdzową i ciepła herbatką z sokiem. Chłodno to po chwili odpoczynku i uzupełnieniu energii ruszyliśmy na Zakręt Śmierci. Pufff doszliśmy :)
Nie jesteśmy jedyni, którzy postanawiają odpocząć przed wdrapywaniem się w stronę Wysokiego Kamienia 1058 m n.p.m żółtym szlakiem. W tym roku Schronisko nie przyjmuje gości po północy :) To ruszamy w stronę kolejnego punktu kontrolnego. Dochodzimy czerwonym szlakiem do Rozdroża pod Zwaliskiem 1002 m n.p.m gdzie mieści się kolejny punkt kontrolny (PK12). Humor nam dopisuje :) Znajdujemy się na niebieskim szlaku przy nieczynnej Kopalni kwarcu Stanisław, której Mateusz nie widział i mimo gwieździstego nieba też mu nie było dane jej zobaczyć :)
Dochodzimy do Rozdroża pod Cichą Równią gdzie postanawiamy ubrać się cieplej. Z niebieskiego szlaku wchodzimy na zielony, którym dochodzimy do kolejnego punktu kontrolnego (PK13) Jakuszyce 895 m n.p.m. To ostatni punkt kontrolny na trasie. Przed nami już tylko META.
Zimno !!! odpalamy kuchenkę turystyczną grzejemy wodę, którą zalewamy owsiankę i herbatkę. Rozgrzaliśmy żałądki, zrobiło sie od razu lepiej :) Jesteśmy na zielonym szlaku gdzie dwóch wesołych panów śpiewem zaprasza na poczęstunek i ogrzanie się przy ognisku. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o takiej możliwości wcześniej na pewno byśmy skorzystali.
Przed nami ostatnie podejście Przedział 1063 m n.p.m i potem z górki do Wodospadu Kamieńczyk.
Wolałbym chyba zaliczyć jeszcze jakieś podejście, niż to zejście :) Przeskoczymy przez dwa strumyki, przejdziemy przez drogę i znajdziemy się na MECIE.
Cali, zdrowi i uśmiechnięci z Mateuszem przeszliśmy 67 km z czasem około 18 godzin. Bo jak to w życiu bywa dwa urządzenia czasy i dystanse podobne ale nie takie same :)
To było pierwsze Przejście Mateusza a moje drugie.
Źródło:
Dystans: 70 km Limit: 24 godziny Data: 19-20.09.2020 Start: Łysa Góra Meta: Szklarska PorębaEdycja VIZapisy: 1 sierpnia