13/09/2021
🤗🏞️🥾🌄🏕️
Ludzie z Beskidów na weekend to raczej wybiorą Beskidy, albo Tatry ewentualnie, bo nie trzeba jechać zbyt daleko 😉
Nie różnimy się od nich, bardzo kochamy swoje Beskidy, ale tak już wyszło, że Sudety zawsze są przez nas omijane i byliśmy tam od początku naszej przygody tylko 2 razy: pierwszy na Śnieżce, a drugi w Błędnych Skałach i na Wielkiej Sowie.
Więc planując ten krótki urlop padło zdanie: "Jedziemy w Karkonosze!"
No i pojechaliśmy...
W środę wieczorem przed godz. 22:00 zameldowaliśmy się na kempingu "Camp66" niedaleko Karpacza. Od razu powiem, że kemping sprawił na nas bardzo przyjemne wrażenie i na tę chwilę dla nas został nr 1 w Polsce. Doba pobytu kosztowała nam 42 złotych. (Kiedyś napisze osobny post o kempingach na których byliśmy, bo mamy ich sporo za sobą w różnych krajach). W nocy wiał tak mocny wiatr, że czasami się bałam że zdmucha nas do lasu obok 😂
W czwartek była późna pobudka gdzieś o 8:00. Zrobiliśmy sobie poranną kawkę ☕ i usmażyliśmy jajecznicę 🍳 A potem pojechaliśmy do Karpacza. Karpacz, jakby ktoś nie wiedział 🤦♀️ to takie sobie Zakopane Dolnego Śląska: ceny z kosmosu, turystów tysiące 🤯
Obok świątyni Wang kupiliśmy sobie bilety do Karkonoskiego Parku Narodowego i w drogę...
Krótkie przejście do rozwidlenia szlaków na Polanie i tu skręcamy w prawo w kierunku Pielgrzymów. Szlak jest w bardzo dobrym stanie, w większości swojej prowadzi po drewnianych kładkach, więc można iść z zamkniętymi oczami 👌😆 Z Pielgrzymów przez Słonecznik aż do podejścia od Domu Śląskiego szlak jest szeroki, bez ostrych kamieni, bez większych podejść i zejść czyli prawie autostrada, więc jakiegoś większego wysiłku nie było. Ale było dużo przepięknych widoków: Karkonosze wyglądają jak góry nie z tej planety, a co najmniej z Marsu 😍 A Śnieżka to taka sobie stacja kosmiczna, gdzie lądują kosmici z różnych planet i galaktyk 🧐
Podejście na Śnieżkę szlakiem czarnym jest dość strome i wymagające dla nieprzygotowanych osób, a wiatr w tym dniu jeszcze wszystko ulepszał 😁
Na Śnieżce były tłumy i wiatr, więc szybko na dół szlakiem czerwonym, który w zimie jest zamknięty, ponieważ trawersuje Śnieżke, która ma strome zbocza, w zimie najlepsze do powstania lawin. Do Karpacza schodzimy Czarnym Szlakiem do Białego Jaru. Szlak jest dość stromy, obfity w drobne poruszające się kamienie oraz piasek, więc trzeba być czujnym, żeby nie zaliczyć glebę. Robimy jeszcze postój przy Dzikim Wodospadzie, przechodzimy przez miejsce anomalii grawitacyjnej, gdzie pod górkę się biegnie ⛰️🏃♀️ i samochodem wracamy na kemping. Tutaj w restauracji jemy kolacje z przesympatycznym misiem 🐻... Już w namiocie robimy sobie jeszcze drineczki i odchodzimy do królewstwo Morfeusza 😴
Dalej będzie..... 🔜