28/05/2026
Dojrzałość psychiczna zaczyna się często tam, gdzie kończy się iluzja, że życie powinno być łatwe...
Viktor Frankl nazywał to „tragicznym optymizmem”. Nie chodziło mu o sztuczne pozytywne myślenie ani emocjonalny uśmiech przyklejony do twarzy. Tragiczny optymizm rodzi się dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje negocjować z faktem, że życie nieuchronnie zawiera stratę, przemijanie, winę i śmierć.
Współczesna kultura promuje często zupełnie inny rodzaj optymizmu - powierzchowny i "marketingowy".
Masz być lekki, produktywny, „zaopiekowany”, stale zmotywowany. Cierpienie traktuje się jak błąd systemu albo dowód złego zarządzania sobą. Tymczasem psychika, która nigdy naprawdę nie spotyka bólu, paradoksalnie - pozostaje krucha.
Frankl rozumiał coś, co dziś bywa niewygodne: człowiek bardzo często dojrzewa właśnie poprzez konfrontację z tym, czego nie może kontrolować. Nie chodzi o gloryfikowanie cierpienia.
Chodzi o to, że pewnych głębi istnienia nie da się odkryć bez doświadczenia własnej bezradności.
Prawdziwie autentyczny optymizm nie odwraca wzroku od ciemności. Potrafi siedzieć przy łóżku chorego człowieka. Potrafi przeżywać żałobę bez natychmiastowego zagłuszania jej „rozwojem”.
Potrafi tańczyć ze śmiercią na ramieniu i mimo jej obecności nadal wybierać życie.
Tragiczny optymizm można pielęgnować bardzo konkretnie: ucząc się wytrzymywać dyskomfort bez natychmiastowej ucieczki, rozmawiając o przemijaniu zamiast je wypierać, budując relacje zdolne pomieścić cierpienie, szukając sensu nawet tam, gdzie nie ma już kontroli.
Paradoksalnie to właśnie kontakt z kruchością często czyni człowieka bardziej żywym i odpornym.
Zgadzasz się, że we współczesnym świecie brakuje "tragicznego optymizmu"? 🤔
--------------------------------------------------
Jak żyć ODWAŻNIE mimo lęku? - ZAPISZ SIĘ na webinar egzystencjalny:
https://www.facebook.com/events/993351906581288/