21/02/2025
💛🩷🩵 Z braku notesu powstanie wpis. O kotwicy. Kotwicą jest ta historia. O relacji z moją córką. Opowieść o wrzucaniu "kamieni" do Tybru. O wydarzeniach na Placu św. Piotra w Rzymie. Kto by pomyślał, ja porzucona przez wiarę katoliczka podświadomie wybrałam takie miejsce na nawrócenie. Na przywrócenie odpowiedniej relacji z moim dzieckiem. Krzyż pański w całej okazałości. Z cierpienia w wybawienie. Z roli ofiary w rolę Matki. Tam zrozumiałam, usłyszałam kim jestem. Rodzicem- przewodnikiem, Rodzicielką- przewodniczką, (jak każe mi dopisać moje wewnętrzne poczucie sprawiedliwości językowej😄✨). Tam zdałam sobie sprawę, jak dziecko podąża za emocjami rodzica. Jak skutecznie można manipulować tą relacją nieświadomie, bądź przejść na jasną stronę mocy - widzieć co się dzieje i zarządzać świadomie. Popłakałam się, pokrzyczałam nad Tybrem, powrzucałam emocjonalne kamienie w nurt rzeki (tak, był przy tym jeden świadek świadomy i wielu przypadkowych!😉).
Moja córka uczy mnie pokory. Pokory do mojej roli Matki, do tego, żeby wziąć przynależną mi odpowiedzialność za naszą relację. Do tego, żeby zaznaczyć stanowczo kto tu jest dorosły i gdzie są granice. Do tego, że wychowywać znaczy kochać i stawiać granice. Mówić NIE z miłością, mówiąc jednocześnie TAK dziecku. Bo wtedy dziecko czuje się bezpiecznie w jasno wyznaczonych przez dorosłego granicach. Dopiero wtedy może poczuć się wolne, jak Matka stanie w swojej roli.
✨🌟🩵🏛️
I ja stając w swojej roli nareszcie czuję się wolna. Nie uwikłana w cykl ofiary i sprawcy. Ja dorosła = wolne dziecko, które czuję się bezpieczne i kochane. To dopiero początek. Codziennie sprawdzamy się nawzajem, czy stoimy na właściwych miejscach. Ja w roli Matki, dziecko w roli Córki. To dla mnie wyzwanie, żeby w swej wolności nie zagubić dziecka. Żeby jej wolność nie utopiła mnie w Tybrze.
✨💖☀️
Jakie to jest teraz? Obserwuję. Patrzę na to. Już z innej perspektywy, jako obserwator(ka), zimnym okiem kamery. A potem uśmiecham się łagodnie i przytulam moją Córkę do serca. Mentalnie, bo z nastolatkami trudniej 😁🩷✨
🫣👾💥
Jednocześnie myślę o mojej wewnętrznej nastolatce, która dopiero dorasta. Nie zawsze utulona, nie zawsze ukochana, a już na pewno nie zawsze wolna. Dzisiaj dojrzewamy razem. W bezpiecznych granicach miłości. Dziękuję. Jestem wdzięczna wszystkim świadkom, że nie ratowali mnie z Tybru 😊☀️🌟🩷
Ten obraz jest kotwicą, która codziennie przywołuje mnie do stanięcia w swojej roli w relacji z moim dzieckiem.
(dziękuję Burnos i Gra w Klasy za wczorajszy wykład o rodzicielstwie i koncepcję kotwicy, stosuję). ⚓⚓⚓