Kayaks Training Center Belchatow

Kayaks Training Center Belchatow INSTRUKTOR KAJAKOWY ŁÓDZKIE
2022 🥇2023🥇Mistrz Regat Kazimierskich 1 km z prądem kajakiem. Strażnik Rzek WWF 🌍@wwf.pl
Poszukiwania Rzeczne 🧲🛡☎️🏁🚩⚠️
(1)

04/06/2026

Dźwięki z nad Warty.... JEST MOC...ORYGINALNE

04/06/2026

Ilość wody po wczorajszych deszczach gdzieniegdzie sie podniosła ale nie dużo.
⚠️ WARTA ♨️🚉BOBRY 77 cm
jest bezpiecznie dla kajakarzy.
Na filmiku mamy rzekę Widawkę zimą.

O tak ku pamięci Aleksander Doba https://www.facebook.com/share/p/1L2TBJRJU1/
03/06/2026

O tak ku pamięci Aleksander Doba https://www.facebook.com/share/p/1L2TBJRJU1/

Miał 74 lata, bujną siwą brodę i właśnie zdobył najwyższy szczyt Afryki. Krzyczał z radości, uśmiechał się, a potem poprosił o 2 minuty przerwy przed zdjęciem. Usiadł na kamieniu i... zasnął na zawsze. Poznajcie filmową i niezwykle inspirującą historię Aleksandra Doby! 🪕🌊👑

Aleksander Doba urodził się 9 września 1946 roku w Swarzędzu. Dorastał w kraju odbudowującym się z ruin wojny. Został inżynierem chemikiem. Pracował. Wychował rodzinę. W wieku 34 lat po raz pierwszy w życiu wsiadł do kajaka. Większość ludzi w tym wieku uważa, że stracili już szansę na wielkość. Doba dopiero odkrywał swój sport.

Zakochał się w kajakarstwie natychmiast. Trenował na rzekach. Startował w slalomie górskim. Był dobry. Potem lepszy. Potem zaczął się zastanawiać, co się stanie, jeśli kajak zabierze się gdzieś naprawdę ogromne.

Gdy skończył 60 lat, opłynął już Bajkał – najgłębsze jezioro świata. Przepłynął całe wybrzeże Bałtyku. Pokonał 5370 kilometrów z rodzinnego Swarzędza do Paryża – kajakiem, rzekami i kanałami. A to wciąż było za mało.

Chciał oceanu.

Przez 10 lat projektował i budował swój oceaniczny kajak. Nazwał go Olo. Miał 7 metrów długości. Wodoszczelne komory wypełnione liofilizowanym jedzeniem, domowym winem i słoikami wzmacnianej powidłami śliwkowymi jego żony. Gabriela nie zawsze była zachwycona jego planami. Ale robiła powidła.

5 października 2010 roku, mając 64 lata, Aleksander Doba wypłynął z Senegalu i skierował dziób Olo w stronę Brazylii. Sam. Bez łodzi wsparcia. Bez silnika. Tylko on i ocean.

Jego elektryczny odsalacz wody zepsuł się na początku podróży. Przez całą resztę dnia – oprócz 12 godzin wiosłowania – pompował wodę ręcznie. Słońce spaliło jego skórę. Dostał zapalenia spojówek. Paznokcie u rąk i nóg odpadły od ciągłej wilgoci. Jego ubrania zgniły. Większość przeprawy pokonał nago.

Po 99 dniach dopłynął do Brazylii. Przepłynął około 5500 kilometrów – najdłuższy oceaniczny rejs kajakowy w historii. Miał 65 lat. I od razu zaczął planować następny.

W 2013 roku, w wieku 67 lat, wypłynął z Portugalii w kierunku Florydy. Burza zmiażdżyła mu ster w Trójkącie Bermudzkim. Przez tygodnie wiosłował w kółko, nie mogąc walczyć z prądami. Telefon satelitarny padł. Zespół stracił z nim kontakt na tygodnie. Nie przestał wiosłować.

Po 167 dniach dopłynął na Florydę. 5 miesięcy sam na Atlantyku. Miał 67 lat.

National Geographic przyznało mu tytuł Podróżnika Roku 2015. Gdy organizatorzy poprosili go, by po angielsku powiedział „dziękuję bardzo”, spojrzał na publiczność i powiedział po polsku: „Polacy nie gęsi i swój język mają”. Sala oszalała.

W 2017 roku, w wieku 70 lat, wypłynął z Nowego Jorku w swoją trzecią i ostatnią przeprawę przez Atlantyk – do Francji. Mógł skończyć 5 dni wcześniej, mijając Anglię. Obiecał sobie, że dotrze na kontynent europejski, nie tylko na jego skraj. Wiosłował dalej.

Po 110 dniach dopłynął do Francji. Był pierwszym człowiekiem w historii, który przepłynął Atlantyk kajakiem trzy razy. Miał 70 lat. I nie skończył podróżować.

Kilimandżaro fascynowało go. Kochał jego nazwę. Chciał stanąć na dachu Afryki.

22 lutego 2021 roku – 74 lata, dzika broda, ramiona wciąż umięśnione od dziesięcioleci wiosłowania – Aleksander Doba wszedł na zbocza Kilimandżaro. Na wysokości 5895 metrów, najwyższym punkcie Afryki. Gdy szedł, minął na szlaku polskiego himalaistę Bogusława Wawrzyniaka. Ten rozpoznał go od razu. „Życzyłem mu szczęścia na szczycie” – mówił później. Zapytał tanzańskich przewodników, czy wiedzą, kto to jest. Spojrzeli po sobie. „Tak” – odpowiedzieli. „Wiemy, kto to jest. To król oceanu”.

O świcie dotarł na szczyt. Uhuru Peak. Najwyższy punkt. Machał innym turystom. Krzyczał z radości. Uśmiechał się. Poprosił o 2 minuty przed zdjęciem. Usiadł na głazie. Zamknął oczy.

Jego syn powiedział później: „Mówił wiele razy, że nie chce umrzeć w łóżku. Był w euforii, że dotarł na szczyt. Usiadł i zasnął”.

Przyczyną śmierci był obrzęk płuc na dużej wysokości. Bezbolesny. Przyszedł cicho. On czuł tylko radość.

Jest coś, co Gabriela, jego żona, ujawniła w bardzo prywatnej rozmowie. O tym, co czuła, gdy pakowała mu słoiki z powidłami przed każdym rejsem. I o tym, co zrobiła, gdy przyszły do niej wieści z Kilimandżaro. Usiadła w kuchni. Wzięła pusty słoik – jeden z tych, które zabrał i który ktoś jej oddał. I wtedy – w ciszy swojej kuchni – zrozumiała coś, czego nie rozumiała przez wszystkie lata. Że on nie uciekał od niej. On zapraszał ją w każdą podróż. W każdym słoiku. W każdym łyku powideł. Ona była tam z nim. Na Atlantyku. Na Kilimandżaro. Na każdym szczęśliwym momencie.

I ta myśl – ta właśnie – jest kluczem do tej historii…

📌 Co Gabriela Doba zrobiła z pustym słoikiem po powidłach, gdy wróciły do niej wieści z Kilimandżaro? I dlaczego ten gest był jej ostatnim pożegnaniem z królem oceanu? Odpowiedź – w komentarzach. 👇

Wesprzyj nas, klikając LUBIĘ TO i UDOSTĘPNIAJĄC ten post. To daje nam motywację do tworzenia dla Was kolejnych dobrych i ciekawych historii.🥰🥰🥰

Najlepsze życzenia dla Wszystkich Dzieciaków z okazji ich święta
01/06/2026

Najlepsze życzenia dla Wszystkich Dzieciaków z okazji ich święta

Adres

97/400
Bełchatow
97-400

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kayaks Training Center Belchatow umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij