Berserker Runner - Kamil Matyjaszczyk

Berserker Runner - Kamil Matyjaszczyk Pamiętaj, że nie ma granic… horyzont przesuwa się za każdym razem, gdy dojedziesz do tego, co zdawało się kresem.(E.Ch)

Kolejny raz podążam za głosem serca i sprawdzę swoje umiejętności na festiwalu biegów górskich: Pieniny Ultra Trail.Będę...
24/04/2026

Kolejny raz podążam za głosem serca i sprawdzę swoje umiejętności na festiwalu biegów górskich: Pieniny Ultra Trail.
Będę się dobrze bawił i ciężko pracował , jednocześnie!😎
W tym roku dystans Dziki Groń : 65 km, na którym mam rachunki do wyrównania. Tanio skóry nie oddam! 💪👊
Zapraszam do śledzenia, trzymania kciukasów i kibicowania!

https://pieninyultratrail.pl/pl/live/

Pozdrawiam sponsorów i drużynę oraz Łęczna Biega!
Widzimy się za parę godzin na mecie! Walczymy do końca!💪👊

Krótka rolka z Biegu ChrząszczaKawęczynek obok Szczebrzeszyna  17.01.2026. Sobota, wczesny poranek, na termometrze -12, ...
24/01/2026

Krótka rolka z Biegu Chrząszcza
Kawęczynek obok Szczebrzeszyna 17.01.2026.
Sobota, wczesny poranek, na termometrze -12, więc już wiadomo, że trzeba dawać do pieca. 🔥Trasa 21 km, przebiegała po pętli, nieco ponad 10 km, do zrobienia dwa razy. Na każdej ponad 400 m przewyższeń, myślałem sobie: prosta robota! Lecz byłem w błędzie, warunki okazały się konkretne!
Pierwsza pętla to sypki śnieg dobrze ponad kostkę i ciągłe torowanie. Miejscami lodowa skorupa na wierzchu i na koniec z 400 m śliskiego…Ciężko, ale uczciwie trzeba było robić swoje…
Druga? Paradoksalnie gorsza: wydeptana ścieżka, ślisko, nogi się rozjeżdżały i zero możliwości złapania rytmu.
Od startu biegłem mocno, bez oglądania się za siebie. Liczyło się mocne sprawdzenie, nie miejsce w szeregu. Na 18ym kilometrze, puls nieco podskoczył gdy zza pleców doleciało głośne wołanie: UWAGA DZIKI!! Bliskie spotkanie pierwszego stopnia, w odległości 10m przede mną , dwa dziki 🐗 🐗 przebiegły mi drogę. Na szczęście były bardziej przestraszone niż my. Zaraz meta i wskakuje na 4 miejsce a do tego 1 w kategorii wiekowej. 2:36 pozostawia wiele do życzenia…ale trzy paznokcie i krew na butach niech opowiedzą, że nie odpuszczałem tamtego dnia! Więc jestem zadowolony z wyniku.
Prognoza dobra. Forma idzie w górę.
Co prawda chwilowo rozłożył mnie jakiś virus i trening stanął, ale nie panikujemy, lecimy dalej i szykuję się na mocny sezon 📈🏃‍♂️.
Miło mi również poinformować iż w od początku 2026 będę startował w barach Teamu !!
💪Czuje potencjał tej współpracy i mam nadzieję, że będzie to początek długiej i owocnej wspinaczki po górskich trail-ach! 👊
Do zobaczenia 07.02 na Janosik Winter Race 30 km -Bedzies Kwicoł w Niedzicy! 🫡

07/01/2026

# BerserkerRunner Kingrunner ULTRA #2026

Tylko dla wytrwałych. Tak myślę od tygodnia, od czego by tu zacząć…i jedyne rozwiązanie jakie widzę, aby nie tworzyć zby...
14/12/2025

Tylko dla wytrwałych.
Tak myślę od tygodnia, od czego by tu zacząć…i jedyne rozwiązanie jakie widzę, aby nie tworzyć zbyt dużo spamu, to połączyć kilka tematów w całość…a nazbierało się…Wpisuje więc wspomnienia, podsumowuje rok i wybiegam w przyszłość, na jednym „treningu”…wyszedł więc wpis długi jak ultra…•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Rozgrzewka.

Tydzień po niesamowitej przygodzie na Trail - ŁUT 150, odbyła się Kasztelańska Piątka Łęczna Biega, która to miała być ostatnim moim startem kończącego się sezonu. Niestety startem „na zaliczenie”. Od dnia zapisu na Łemkowynę, spisana na straty…wiadomix…beton w nogach, po tak długim górskim bieganiu był nieunikniony, więc wynik 19:50 biorę w ciemno. Choć najgorszy w mojej historii, to satysfakcjonujący. Nastąpił czas roztrenowania, odpoczynku…ale też czas planowania i oczekiwania…
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Kulisy- Bieg Barbórki.

Dwa dni przed Kasztelańską Piątką, ten spokojny czas roztrenowania przerwał telefon, który odmienił wszystko…parafrazując:
„ -Powiedziano Nam, że jesteście jedyną organizacją na świecie, która jest w stanie to zrobić… Chcemy reaktywować Bieg Barbórkowy na Bogdance i jedyny możliwy, dostępny termin to 7 grudzień!! Pomożecie??
- Aha czyli mamy 6 tyg do biegu…to niemożliwe! …ale, spróbujemy! „
Zupełnie niespodziewanie, w expresowym i niemożliwym dla, prawdopodobnie, jakichkolwiek organizacji w PL czasie…grupa biegowa Łęczna Biega, podpuszczona przeze mnie, zachęcona i wspierana przez NSZZ "Solidarność" Lubelski Węgiel "Bogdanka" S.A., pod kierownictwem mojej osobistej wspaniałej żony Barbary i z oczywistym wsparciem reszty zarządu Agnieszka Ada i Marcin oraz Beata i Marcin Rz. rozpoczęła wyścig z systemem, o błyskawiczne stworzenie od nowa :
XIV OGÓLNOPOLSKI BARBÓRKOWY BIEG SOLIDARNOŚCI a przy okazji I OGÓLNOPOLSKI BARBÓRKOWY BIEG DZIECI I MŁODZIEŻY.
Mieliśmy na to 6-tygodni.
Jazda emocjonalna jak i energetyczna jakiej doświadczyliśmy przez ten czas jest nie do opisania: pisma między urzędami i służbami, były przewożone ręcznie żeby uniknąć opóźnień. Na „cito”, stało się nadużywanym zwrotem. Telefony i czaty msgn, nie przestawały dawać o sobie znać. Fabryki i dostawcy statuetek, nagród, medali oraz sponsorzy, upominani i delikatnie ponaglani…a i jeszcze system rejestracji i pomiaru: rewelacyjny i dograny. Jednak, czasu nie umiał spowolnić….
Mimo wszystkich trudności i zawiłości które , mnożyły się na naszej drodze, pamiętnego dnia 26.11.2025 ostatnie pismo zostało odebrane ze Starostwa Powiatowego w Łęcznej i oficjalnie otrzymaliśmy pozwolenie na organizację !
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Piętno Ultra.

Wspaniale było wziasc udział w Łemkowyna Ultra Trail i zmierzyć się z koronnym dystansem 150 km. Biegnąc z Krynicy-Zdroju przez całe pasmo Beskidu Niskiego aż do Komańczy, przemierzyłem historyczną krainę Łemków. Zajęło mi to ponad 26h…szmat czasu a jednak, jak mrugnięcie… Miałem sekundy aby podziwiać piękne jesienne widoki a gdy pozwalałem umysłowi na chwile rozproszenia, wśród ogromu błota, deszczu i wiatru, jakie przygotowała dla nas Pani jesień, doświadczyć nocnych omamów, z których śmiejemy się do dzisiaj...
Mimo iż minął już grubo ponad miesiąc od startu, wspomnienia są wciąż żywe. Wreszcie mogę powiedzieć, że na własnej skórze poczułem wszystkie oblicza ultra. Wciąż zaskakuje mnie jak bardzo są one trwałe…
Wspomnienia, tak czyste i wyraźne, pracują we mnie, dając odpowiedzi na wszystkie pytania, z którymi wyruszyłem na trasę. Myślę, że jest to spowodowane ekspozycją na naturę, środowisko, noc i pogodę…budzi ona tak bardzo naturalne instynkty, ukryte w głębi nas… Wtedy, tam, w tamtym czasie, stajesz się jak dzikie zwierzę…wyostrzają się wszystkie Twoje zmysły, dostarczając Ci pełne wzruszeń i emocji doznania…czy wiesz jak pachnie błoto : suche?,rozdeptane?, zmieszane z krowim łajnem błoto…? A liście: te suche, które przeganiasz gdy wpadasz w pedzie w ich grubo zaścieloną warstwę i te rozdeptane i mokre lub te zmieszane z błotem…a deszcz…jego pierwsze krople, które zawsze przywołują wspomnienia z dzieciństwa, chłodny, świeży, jakby zapach gleby…i wiatr przeszywający Twoje ubrania…
Ale to już było…W tej chwili jestem starszy o rok i bogatszy o kolejne doświadczenie zmęczenia, bólu mięśni, ale też nieopisanej radości- że mogę być częścią tego wszystkiego, że mogę przekraczać swoje granice słabości…na którą skazałem się sam, aby odzyskać siłę…Wreszcie czuję, że jestem Tu i Teraz! Wiedziałem dokładnie co robię, wiedziałem jaki efekt wywoła i że będzie to moja trampolina…Każdego dnia poprawiam się. Zmieniam drobnostki,aby móc być lepszym. Ten dystans, pokazał mi jasno i uporządkował w głowie moje możliwości. Żeby iść dalej, trzeba wiedzieć, po co w ogóle idziesz. Ten cel- czysty, prawdziwy, niespieszny- trzyma mnie teraz w codziennym chaosie. W pracy pod ziemią. W domu pełnym energii, dzieci i obowiązków. W treningach, które znów mają sens.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Cel.

Z życia zaczerpnięte:
Ktoś: - I co wygrałeś ?
Ja: - Tłumaczyłem już…
/
Ktoś: - Co tak słabo Ci poszło, byłeś dopiero 10? Myślałem że wygrasz! Coś się stało ?
Ja: - Tłumaczyłem już tyle razy…
/
Ktoś: - Widziałem że biegałeś jakiś maraton w weekend? Ale chyba nie wygrałeś? Na ile to było km?
Ja: - Nie maraton tylko 12 km, tłumaczyłem już tyle razy, maraton to…
/
Ktoś: - Możesz trenować ze mną…przyczepię Cię linką za samochodem i tam i spowrotem i następnym razem już będziesz pierwszy!
Ja: - 😅🤯 Dzięki, jakoś dam radę tradycyjnymi metodami…
/ z przymrużeniem oka.

XIV Ogólnopolski Bieg Barbórkowy Solidarności.
Tak jak pisałem wyżej, to piąty tydzień po roztrenowaniu, kiedy człowiek dopiero szuka rytmu, łapie świeżość, odbudowuje ciało i głowę i trening zaczyna wracać na właściwe tory. Więc fajerwerk się nie spodziewałem, ale miałem, a właściwie mieliśmy z Trenerem jasny plan.
Po słabym sezonie, kiedy treningi od kwietnia, robiłem dla podtrzymania a starty na zaliczenie i nie byłem zadowolony ze swojej dyspozycji, przyszedł czas na odnalezienie swoich prawdziwych możliwości, których do tej pory nie byłem pewien. Wracam więc do biegania z głową, z pokorą i z tym spokojem, który przyniosło mi ultra. Czułem się w obowiązku pobiec Barbórkę, gdyż 13 lat temu były to pierwsze zawody biegowe w których wziąłem udział, zaczynając swoją przygodę z bieganiem.
Tak więc od pierwszego kroku do ostatniej prostej trzymałem się planu. Miedzy 4:00-3:55/km , bez szaleństw, mimo, że czułem w nogach, że mogę pogonić to szybciej. Konsekwentnie realizowałem założenia. Nawet dwukrotnie zbuntowana sznurówka po drodze nie wybiła mnie z rytmu. Finalnie wyszło kilka sekund szybciej, i metę przekroczyłem po 48:18/3:53. Czułem się fantastycznie i zmęczony i niesamowicie szczęśliwy. Wygrałem. Zrobiłem Swoje! Osiągnąłem CEL!
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Meta.

Później już tylko kibicowanie, wygłupianie, dopingowanie, rozśmieszanie, darcie gęby na ostatnich metrach rywalizacji…no cóż lubię to. Lubie te uśmiechy zmęczonych ludzi, którzy decydują się wycisnąć resztkę sił i powalczyć o ostatnie metry!! Właśnie po to tutaj jesteśmy, aby przekraczać swoje granice. Gdy wreszcie mogłem posilić się pyszną zupą od PHU Górnik, ceremonia dekoracji zwycięzców była już w pełni i tylko siedzący ze mną przy stoliku, mogą potwierdzić, jak bardzo byłem zaskoczony gdy wyczytano mnie na pudło w kategorii wiekowej - 3 miejsce, a chwilę później w kategorii Górnik- 3 miejsce! Czy to mnie cieszy? Jak cholera!
Cel był jasny, zrealizowałem go, cała reszta to bonus przez duże B! Taka to właśnie gra!
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Auto-promocja.

Jako zawodnik, trener, górnik, przedsiębiorca, ojciec, mąż – nie zatrzymuję się. Ultra jest ze mną każdego dnia. Wszystko ma sens, kiedy wiesz, po co i dla kogo to robisz. W Sezon 2026- wchodzę mocniej niż kiedykolwiek. Berserker Runner 2.0.
Będą mocne starty. Będzie walka. Będzie rozwój.
Dlatego jako trener chcę dzielić się tym, co bieganie mi dało: siłą, uporządkowaniem, spokojem i odwagą. Nie chodzi o tempo. Chodzi o to, żeby wziąć życie w swoje ręce.
Żeby zadbać o swoje zdrowie nie tylko dzisiaj, ale przede wszystkim na przyszłość.
Żeby sprawdzić siebie.
Żeby odkryć swoje możliwości i zobaczyć, że granice zawsze siedzą tylko w naszej głowie.
Zapamiętaj, trener to nie luksus. To skrót do Twojego celu. To oszczędność czasu i zdrowia. Jeśli chcesz odkryć swoją siłę, poprawić wyniki, znaleźć motywację i zacząć- mogę Cię poprowadzić. Dopracowuję ofertę i wkrótce wrzucę szczegóły.
A co z moją współpracą trenerską…
Na razie zachowuję to dla siebie. Tajemnica dodaje energii, a to dopiero początek tego, co przede mną. Krok po kroku. Cel po celu.
Wracam do gry. 🔥🏃‍♂️✊

́ć

V Kasztelańska Piątka  przechodzi do historii. 😏Nie powiem, że był to udany start, ale też nie spodziewałem się fajerwer...
30/10/2025

V Kasztelańska Piątka przechodzi do historii. 😏
Nie powiem, że był to udany start, ale też nie spodziewałem się fajerwerków tydzień po ŁUT 150. ⛰️Gruz w nogach i ciągnięcie mięśni nie pozwoliły rozwinąć prędkości. Organizm pozwolił nabiegać 19:50 co dało Avg/km 3:58. 🤷‍♂️Taktycznie zwaliłem. Zamiast zacząć spokojnie i pozwolić się rozkręcić nogom🚂, dałem się ponieść fantazji na początku a potem-robiłem co mogłem żeby przetrwać…🤦‍♂️no cóż…
Jednak nie zmienia to absolutnie nic jeżeli chodzi o atmosferę i emocje oraz wspaniałe momenty, które jak wiedziałem udzielały się wszystkim! 🥳 Niezmiernie dziękuję za wszystkie krótkie spotkania, niezliczone piątki i dobre słowa od wszystkich Biegusów których spotkałem. 👊Za radość ludzi którzy zrobili to pierwszy raz w życiu! 🫶I za doświadczenie starych wyjadaczy, którzy udowadniają że wiek to tylko zmieniająca się cyfra…tak chce żyć ! 🤙Kocham To wszystko! 😎
Nie będę też ukrywał, że szykuje się na sezon życia! 🫡Prawdziwa praca i mocne postanowienie poprawy w elementach/ dziedzinach, w których za bardzo sobie folgowałem…może też czas odkurzyć uliczne PB…zobaczymy…
Ps. Robię to dla siebie. Pisze to dla siebie. Piszę to dla Ciebie, żebyś nie myślał sobie że są jakieś ograniczenia! Bądź. Rób. Trwaj

Krynicka Setka . 7 dni od startu. Nogi już kręcą kilometry, choć zmęczenie jeszcze jest wyczuwalne. Czas zrobić bilans, ...
05/07/2025

Krynicka Setka .
7 dni od startu. Nogi już kręcą kilometry, choć zmęczenie jeszcze jest wyczuwalne. Czas zrobić bilans, uporządkować myśli i zapisać wspomnienia:
🗻 100 km, 4730 m przewyższenia — Małopolskie Biegi Górskie - Dwa Beskidy dały mi lekcję spokoju i motywację na przyszłość 🏃‍♂️🔥
To był długi dzień na szlaku, pełen wzlotów i trudnych momentów — kolejna solidna lekcja pokory 🙏.
Nie mogę pominąć faktu, że ostatnie 3 tygodnie przed startem były pełne kompromisów, i z różnych przyczyn życiowych, treningi schodziły na trzeci plan…a snu było jak na lekarstwo… pomimo trudności starałem się tak realizować trening aby cokolwiek z niego zostało w nogach. W piątek, dzień przed wyruszyłem samotnie do Krynicy, prosto po „nocce” i już ok 15 byłem na miejscu. Szybka wizyta w biurze zawodów odbiór pakietu, trackera i złożenie depozytu na przepak, z którego w sumie miałem nie skorzystać. Finalnie cieszę się że go złożyłem.
Ok godziny 19 położyłem się w przetransformowanym specjalnie do tego celu samochodzie, zaparkowanym w cieniu, 600m od startu. Idealna baza 🚐.
2:10 ⏰- ups późno, omal nie zaspałem. Ostatni dźwięk budzika wyrywa mnie z kamiennego snu . Sprawnie ubieram się, wciągam śniadanie ultrasa i lekkim truchtem żeby się rozbudzić, ruszam w kierunku przeznaczenia ⛰️😊.
W strefie startowej nie ma czasu nawet wyciągać tel na fotki , szybkie sprawdzenie sznurowania i już odliczanie…3.2.1–>go! 💥
Resztę tej relacji streszczę w trzech punktach, bo na tyle „etapów samopoczucia” podzielił bym ten bieg. Nie było wyścigów i cięcia się, ani widowoskowych ucieczek, wpadło kilka krótkich pogadanek i każdy leciał w swoim tempie i skupiony na robocie…tylko ja i szlak…
Muszę tutaj wystawić najwyższą ocenę calej ekipie wolontariuszy! Na każdym punkcie mega obsługa i dobre słowo na drogę. Pomidorówka debest ever 👏. Szacun !
No i ogromne podziękowania, dla fotografów, których było mrowie, bo każdy amator pragnie dużo dobrych fotek 📸😁👊. Fajnie że jesteście z nami!
Do biegu :
1️⃣Początek : Spokojnie, zacząłem nie bacząc na towarzystwo, okoliczności pogody szybko przyniosły deszczyk i było dość rześko. Po 8 km gdy lekko zgubiłem trasę zorientowałem się , że nie włączyłem trackera😅…Jaworzyna Krynicka przywitała nas mgliście i później zaczęła się moja walka ze zmęczeniem 😴. Byłem zaspany, zmęczony i bez energii. Leciałem jak na auto pilocie trzymając w zasięgu wzroku zawodnika przede mną, żebym nie pomylił trasy. Tempo niby wg założeń , ale samopoczucie do bani. Ok 20km minęliśmy Krynicę, chwilę potem zaaplikowałem żela z cof i batona gua i leciałem tak, jak jakiś lunatyk 🫩do 28 km. Cof dotarła do krwio, przyszedł poranek i to zrobiło robotę i coś się przełamało i zaczęło mi się naprawdę lepiej biec 🏃‍♂️💨. Pomyślałem tylko: Ok , lecę swoje , teraz tylko ostatnie 70 km i koniec ! 😂
2️⃣Lece i wszystko gra🤨. Jedzenie wchodzi regularnie, na punktach uzupełniam Izo i piję dużo wody. Humor dopisuje i jest ochota do walki . Wg zegarka i wg samopoczucia, złamanie 14 godzin w zasięgu💪. Przepak na 50km dodaje dużo energyy, zmiana skarpetek na suche i obuwia pomaga i trasa „żre jak zła”.
3️⃣Wszystko szło bardzo well aż nagle…🦵🔨prawdziwa walka zaczęła się po 80 km — moje mięśnie czworogłowe były tak obolałe od zbiegów, że musiałem mocno się hamować 😣. Siły i chęci do biegu były, ale ciało już nie pozwalało. Na szczęście kijki,w które umiem dobrze , pomagały🙏. Prawda nauczona: Na zbiegach się wygrywa. 🤓Prawda wyciągnięta: Na zbiegach się przegrywa. 😑 Zaczęła się walka z czasem i bólem. Pod górę mogłem mocno, na płaskim lecę po 5min z kawałkiem, z byle nawet górki: schodzę tyłem, bo jest szybciej i mniej boli. Góra Parkowa i zbieg do Krynicy to mógł by być czwarty rozdział, ale i tak nic to nie zmienia, więc zostaje jako koniec trzeciego…
Słychać „metę” , mózg już wie…to koniec…odpala : endorfiny , kortyzol,dopamina i inne darmowe narkotyki…ból ustępuje całkowicie i wbiegam ostatnie 300 m po 4:20 lekkim krokiem. Co Kuba Pawlak, na mikrofonie , kwituje komentarzem : „…proszę jaki piękny szybki krok choć 100 km w nogach , Ty to chyba kolego mocno się oszczędzałeś… „
Medal , woda, piwo 0’/‚ w ramach nawodnienia i w drogę…do domu.
Koniec.

▶️Mimo wszystko dotarłem do mety 🏁 i jestem z tego cholernie! dumny 💪.
Ale wiem też, że chcę i mogę biegać takie dystanse poniżej 12 godzin ⏱️.

✅ Co przede mną:
• Mocniejsze nogi — szczególnie pod kątem zbiegów i podejść 🏔️🦵. Jako że nie mam tego na codzień, nadrobię treningiem siłowym.
• Szybsze tempo na płaskim 🏃‍♂️⚡.
• Lepsza regeneracja i przygotowanie przed startem 🛌—To wg mnie najbardziej zaniedbuje. Robienie rege w międzyczasie, nie działa.
To dopiero początek drogi. Ultra uczą pokory, ale pokazują też, że granice są tylko w głowie 🧠🚀.
Dziękuję sobie , że podjąłem wyzwanie a Wszystkim za przejęcie obowiązków, wsparcie i dobre słowa — to naprawdę dużo znaczy 👏🫶🥹.

Praca trwa dalej🫡 🔥🔥🔥

Adres

Łeczna

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Berserker Runner - Kamil Matyjaszczyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria