12/06/2024
Łoś z lasu Dłutowskiego 2024-04-07
WSPÓŁRZĘDNE GEOGRAFICZNE: 51°33’38″N 19°21’31″E
Pomnik samolotu „Łoś”
6 września 2009 r. w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej w Dłutówku na terenie Lasów Państwowych Nadleśnictwa Kolumna odbyła się doniosła uroczystość odsłonięcia pamiątkowego obelisku w miejscu lądowania 4.IX.1939 r. zestrzelonego w walce powietrznej samolotu bombowego PZL – P 37 B „Łoś” (72.16) z 212 Eskadry Bombowej.
Pomysłodawcą budowy pomnika – makiety samolotu bombowego PZL – P 37 B „Łoś” w skali 1:1 jest pilot Polskich Linii Lotniczych „Lot” kpt. Wojciech Tomaszewski – pochodzący z Dłutowa. Dzieło budowali razem Wojciech Tomaszewski i Jan Rybak – mieszkaniec Dłutowa, społecznik, Naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Dłutowie - poświęcili na to ponad 500 godzin, wykorzystali około 100 arkuszy blachy i około 6 tys. sztuk nitów. Każdy kto tu przybył jest pełen podziwu dla miejscowej społeczności za pamięć o poległych lotnikach oraz jedyny w swoim rodzaju samolot – pomnik.
Historia samolotu „Łoś”
W dniu 4 września 1939 r. startując z lotniska w Kucinach koło Aleksandrowa Łódzkiego otrzymał zadanie bombardowania niemieckich kolumn zmotoryzowanych w rejonie Wielunia. Z zadania tego żadna z załóg nie powróciła. Samolot por. obs. Kazimierza Żukowskiego został zestrzelony nad wsią Ślądkowice i upadł na pole Stefana Dychto. Cała załoga zginęła. Wszyscy pochowani na cmentarzu w Dłutowie.
Samolot ppor. obs. Kazimierza Dzika zestrzelony w walce powietrznej wylądował w rejonie wsi Dłutówek (na terenie młodego lasu w odległości około 6 km od wsi Ślądkowice). Z płonącego samolotu przed lądowaniem wyskoczyło dwóch członków załogi. Ostrzeliwani przez Niemców uratowali się (kpr. strz. Aleksander Danielak i Konstanty Gołębiowski). 2 pozostałych członków załogi również uratowało się. Ppor. obs. Kazimierz Dzik - samodzielnie a ppor. pil. 2 Feliks Mazak przy pomocy chłopców Piotra Olkusza i Edwarda Szymaka oraz obserwatora – wydostali się z płonącego samolotu. Pilot w wyniku uderzenia znalazł się w pozycji „głową w dół”, ze złamaną ręką, z kośćmi udowymi wybitymi ze stawów, przypięty pasami do płonącego samolotu. Kiedy już żegnał się z życiem – nadeszła niespodziewana pomoc w osobie chłopców, którzy w tym czasie pracowali na pobliskim polu. Piotrek Olkusz i Edward Szymak pobiegli za spadającym samolotem. Piotrek podczołgał się do kabiny i wydobytym z kieszeni nożem rozciął pasy. Nadbiegli inni ludzie, sprowadzono bryczkę, umieszczono na niej lotników i odwieziono do szpitala wojskowego w Pabianicach. Potem razem z cofającym się na wschód frontem dotarli do Wilna. Tam pilot – kiedy tylko stan jego zdrowia pozwalał na opuszczenie szpitala – został zabrany przez rodziców kolegi. Pod zmienionym nazwiskiem (Jan Żarnowski) i dzięki pomocy różnych osób, zmieniając adresy, zdołał uniknąć aresztowania i wywiezienia do obozu (dowódca załogi zginął w Katyniu). Peter Olkusz, bo tak obecnie nazywa się człowiek, który uratował pilota – ma 96 lat i mieszka w Kanadzie. Edward Szymak nie przeżył wojny.
Informacja pochodzi ze strony
http://old.dlutow.pl/index.php/zabytki