31/08/2026
Dziś byłem gościem podcastu i szczerze, świetnie się gadało. Dziękuję Oskar za rozmowę!
Nie zawsze łatwo opowiada się o własnej robocie z zewnątrz, ale tutaj poszło z górki. Padło sporo konkretów o tym, na czym ludzie się przejeżdżają przy kupnie e-bike'a i skąd w ogóle wzięła się moja marka STRY.
Premiera 4 listopada. Ja czekam z niecierpliwością, a Wy?
💬 „Rower kosztował 400 euro. Sama bateria na wymianę 600€."
Dzisiaj moim gościem był Piotr, ktory prowadzi sklep i serwis rowerów elektrycznych Rycu Tweewielers w Eindhoven. Zaczęło się od jednego roweru, który kupił dla mamy. Dziś ma sklep na 200 metrach.
Cała rozmowa jest o tym, jak NIE dać się zrobić przy kupnie e-bike, bo w tej branży błędy kosztują konkretne pieniądze.
🔶 Największy błąd kupujących? Brak jednej odpowiedzi: po co mi w ogóle ten rower. Bez tego albo przepłacasz, albo kupujesz coś, co się nie nadaje dla Ciebie.
🔶 Zakup online bywa tańszy o 100 do 300 €, ale rower elektryczny to nie zabawka, którą wyjmujesz z kartonu i jedziesz. Klienci z takim zakupem trafiają do Piotra po serwis nawet po kilka razy dziennie.
🔶 Za 500 € porządnego roweru nie kupisz. Dobry używany to wydatek od jakichś 1200 € w górę.
🔶 Fatbike za 800 €? Piotr pokazał, że produkcja takiego roweru w Chinach to około 280 €. Reszta to marża i najtańsze podzespoły.
🔶 Bateria żyje średnio 4–5 lat. Jak trafisz na złą, to nowa kosztuje często ~600 €, czyli więcej niż sam rower.
Mówiliśmy też o:
🟡 jego własnej marce STRY, która narodziła się zupełnie przez przypadek przy jednej naprawie, której nikt nie potrafił ogarnąć
🟡 tym, na co naprawdę patrzeć przy wyborze: silnik, system, podzespoły a nie tylko cena
🟡 tym, dlaczego on, „człowiek od sprzedaży", zbudował całą markę wokół jednego: żeby klient nie czekał tygodniami na części
Jeśli myślisz o kupnie roweru elektrycznego w Holandii albo znasz kogoś, kto już raz się naciął to ten odcinek jest dla Ciebie.
📅 Premiera 4 listopada na Youtube.