19/06/2019
Mawia się, że każda motywacja jest dobra, jeżeli pcha nas ona w porządanym przez nas kierunku. Ale czy nie bagatelizujemy znaczenia motywacji, a raczej to w czym jest ta motywacja ugruntowana?
Motywacja może być zarówno pozytywna jak i negatywna. Doskonałą analogią jaką możemy się posłużyć to tresura psów. Są dwie drogi do tego aby nauczyć psa siadać. Pierwszy z nich wygląda następująco. Dajemy odpowiedni bodziec jak np. komenda głosowa lub wzrokowa, a następnie oceniamy wykonaną przez psa czynność. Jeżeli usiadł, nagradzamy go przysmakiem. Jeżeli nie wykonał polecenia to nic nie robimy. To jest właśnie motywacja pozytywna, przy której niepowodzenie, nic nie znaczy dla psa, prócz braku nagrody. Drugim sposobem jest dostarczenie motywacji negatywnej. Gdy pies siada to nie robimy nic, jednak jeżeli nie wykona polecenia to karcimy psa. Jak widać w tym wypadku, nagrodą psa jest jedynie brak kary.
Jeżeli wytresujemy dwa psy obiema metodami to jak myślicie, który z tych psów potrafiących wykonać to samo polecenie, będzie szczęśliwszym psem. ;)
My ludzie tak naprawdę operujemy na bardzo podobnych "systemach behawioralnych". Z tym, że posiadając znacznie rozleglejszą świadomość, niż pies, dochodzi do tego, że to my sami jesteśmy swoimi treserami. To głównie my sami wyznaczamy sobie motywację. Weźmy na przykład chęć schudnięcia. Odpowiedzieć sobie na pytanie "Dlaczego chce schudnąć?" to prawdopodobnie najważniejsze pytanie co do naszego celu. Od niego właśnie będą zależały efekty i bóle (lub ich brak) w jakim one przyjdą. Również po osiągnięciu tego celu, będziemy odczuwać skutki negatywnej bądź pozytywnej motywacji. Spróbujmy to wyjaśnić w najprostszy możliwy sposób, albowiem "inteligencja" to właśnie robienie z rzeczy skomplikowanych, rzeczy prostych, a nie odwrotnie. :)
"Ja chcę schudnąć!" Chyba wielu z nas miało w swojej głowie taką myśl co najmniej raz w życiu. Dlaczego? Co stoi za tą myślą? Postarajmy się tam zajrzeć i coś znaleźć ciekawego. :)
"Chcę schudnąć, bo się sobie nie podobam". To najczęstsza i jednocześnie najgorsza z możliwych motywacji jakie występują u nas w dzisiejszym świecie. Najgorsza, ponieważ wypływa z czystego i szalejącego na wolności braku samoakceptacji. Nie kochamy prawdziwych siebie, ani nawet nie traktujemy samych siebie na tym samym poziomie współczucia co średnich kolegów. Czy powiedzielibyśmy do kogokolwiek ze swoich przyjaciół "Nie podobasz mi się, schudnij!"? Gdybyśmy to zrobili to szybko stracilibyśmy wszystkich swoich przyjaciół, prawda? :) A jednak tak właśnie traktujemy samych siebie. Gorzej niż wroga. Pomyśleć "Nie podobam się sobie i nie akceptuje się." to droga, która prowadzi do pomysłu na to aby wyglądać jak ktoś inny. Jak nie ja. I tu sie zaczyna podróż ku niemożliwemu. Choćby nie wiem jak daleko uciekać od prawdziwego siebie i tak nie będziemy nigdy wyglądać jak ktoś inny. Jest to niewykonalne z jednego, ciągle zapominanego powodu. Każdy z nas jest unikatowym ewenementem na skale czasu istnienia całego wszechświata. Nigdy wcześniej w historii całego kosmosu, nie było nikogo jak Ty i już nigdy po Tobie nie będzie. To logiczny i naukowy fakt. Zaakceptowanie siebie i swojego wyglądu to jednoczesne zaakceptowanie oraz celebrowanie wyżej opisanego faktu. Polubienie, a nawet pokochanie prawdziwego siebie to fundament na którym opierać możemy swoje sukcesy i to znacznie stabilniej, niż w przypadku motywacji negatywnej.
I w tym miejscu można zadać sobie kolejne pytanie "Jeżeli zaakceptuje siebię to czy nie stracę woli walki? Czy wtedy mam szanse na zrealizowanie celu?" Wydaje się to bezsensu, prawda? Na szczęście to jedynie kolejna iluzja (wynikająca z braku zaufania do siebie), którą należy rozbić aby ruszyć dalej w kierunku budowania pozytywnej motywacji. Akceptując siebie, to również znaczy, być swoim przyjacielem. A bycie swoim własnym przyjacielem to życie w samodyscyplinie. Samodyscyplina - wbrew tego co nam się wydaję - nie jest wcale związana z wyrzeczeniami i zmuszaniem się do czegokolwiek. Samodyscyplina to przyjaciel, który zawsze mówi Ci wprost co jest dla Ciebie dobre, a co złe i jest przy tym bardzo bezpośredni ale i równie sprawiedliwy. Nie słuchanie tego przyjaciela to właśnie brak samodyscypliny. Tak więc będąc swoim własnym przyjacielem stajemy się również zdyscyplinowani. Czy nie chcesz jak najlepiej dla ludzi, których kochasz? Czy nie jesteś w stanie przychylić komuś nieba aby mu pomóc? Czy te osoby nie rozkwitają dzięki twojej dobroci i pomocy? Zrób to tak samo dla siebie i nie oceniaj się! :) Zaufaj sobie i uwierz w siebie. Zaakceptuj to kim naprawdę jesteś i jak w danym momencie wyglądasz. Jakkolwiek nie jest, jest dobrze! Uwewnętrznij tę myśl w sobie. Z czasem i "praktyką" zaczniesz siebie lubić. Zaczniesz chcieć dla siebie dobrze. Pójdziesz pojeździć na rowerze bo tak cudownie jest poczuć wiatr na twarzy i pooddychać. Zaczniesz chodzić na siłownie i robić trening z przyjemnością bo tak cudownie jest być sprawnym i zdrowym. Przestaniesz jeść junk food bo poczujesz, że Ci szkodzi. A gdy już osiągniesz swój cel to nie będziesz się bać, że stracisz to co udało się wypracować. Nie będziesz żyć w strachu przed tym co będzie jeżeli znowu przytyję. A dlaczego? Bo już dawno zaakceptowaliśmy siebie w każdym możliwym stanie. :)
Pomyślmy nad motywacją, która obecnie nami kieruję i odpowiedzmy sobie na pytanie czy jest pozytywna, a może jednak negatywna.
I pamiętajmy... Oba psy potrafią siadać na komendę ale tylko jeden z nich to szczęśliwy pies. ;)