29/04/2026
Jaro, congratulations!
👉 Dyskusja na temat kierunku rozwoju walking futbolu na świecie nabrała niesamowitego tempa. Na internetowych forach, głównie w Anglii, Holandii i Niemczech, trwa debata. Od kilku lat lawinowo rośnie ilość turniejów, pucharów, rozgrywek ligowych. Mnożą się regulaminy, przepisy, opłaty, licencje, pozwolenia, limity, kary, nakazy, zakazy itp. itd. W walking futbol angażowane są coraz większe pieniądze. Ostatnio dostałem zaproszenie na turniej, w którym wpisowe wynosi 2500 funtów od drużyny. Organizatorzy zapowiadają, że w zawodach weźmie udział około 80 drużyn, co jak pomnożymy, daje łączną kwotę 200 tysięcy funtów, czyli około milion złotych 😲. Mnie osobiście taka suma zwala z nóg. Ktoś mnie ostatnio zapytał – to chyba z zakwaterowaniem? Nie, nie kochani... Bez zakwaterowania, a transport z lotniska do hotelu, transport z hotelu na stadion, udział w wieczornym bankiecie, kawa, herbata czy piwo na stadionie, to dodatkowe kilkadziesiąt euro do wydania. Czy aby na pewno w tę stronę miał w początkowym założeniu zmierzać walking futbol??? Czy tutaj nadal chodzi o wyciągnięcie z domu i aktywizację osób starszych, namawianie ich do poznawania nowych ludzi, spędzanie czasu na świeżym powietrzu, czy powoli walking futbol staje się maszynką do zarabiania pieniędzy??? Jeśli taka ma być przyszłość dyscypliny, którą pokochałem w 2019 roku, to ja niekoniecznie chcę w tym uczestniczyć.
👉 Druga sprawa – czy walking futbol to bardziej sport, czy bardziej rekreacja? W którą stronę powinniśmy wspólnie zmierzać? Na czym bardziej się koncentrować? Czy mamy organizować turnieje dla coraz lepszych piłkarsko drużyn, w których na laury mogą liczyć tylko zwycięzcy, czy raczej spotkania towarzyskie dla grup przyjaciół, pikniki na łonie natury, międzypokoleniowe zabawy dla starszych, młodszych, chudszych, grubszych, bardziej czy mniej uzdolnionych ruchowo? Jedni twierdzą, że presja wyników zabija podstawowe założenia tej pięknej dyscypliny. Inni są zdania, że bez rywalizacji, to wszystko nie ma sensu i dlatego muszą być zwycięzcy i pokonani. Ale jeśli są zwycięzcy i pokonani, to naturalna kolej rzeczy, że są też lepsi i gorsi. A przecież miało być inaczej... Wszyscy mieli być równi, walking futbol miał być dostępny dla każdego, miał być formą rehabilitacji i aktywizacji ruchowej. Miał być świetną zabawą, okazją do integracji, uśmiechu, balsamem na stres. Czy nadal jest?
👉 Czytałem ostatnio, że coraz częściej zdarza się, że sędziowie zawodów przedwcześnie kończą mecz walking futbolu i każą zawodnikom udać się do szatni. Dlaczego? A dlatego, że już przed meczem agresja ze strony rywali jest zbyt duża, zupełnie niezgodna z filozofią walking futbolu, a gdy tylko arbiter gwizdkiem rozpocznie grę, zaczyna się walka na śmierć i życie. Sam doświadczyłem ostatnio ciekawego zdarzenia. Ponieważ jestem raczej pozytywnie nastawiony do ludzi, to obróciłem wszystko w żart, ale czy osoba, z którą miałem wątpliwą przyjemność zamienić kilka słów na boisku miała podobne odczucia? Podczas jednego z turniejów zastąpiłem na chwilę sędziego. Po dwóch minutach gry miał miejsce typowy, z pozoru niegroźny, faul. Piłka wybita przez obrońcę stojącego za napastnikiem, bez żadnego kontaktu z rywalem – klasyczne przewinienie w walking futbolu, które zdarza się kilka razy w trakcie meczu. Gwizdek – rzut wolny. I już widzę, jak z pianą na ustach i dwoma arbuzami pod pachami, zmierza w moim kierunku osobnik, który jak domniemywam, ma za sobą bogatą, kilkunastoletnią karierę na boiskach A, B lub C klasy (tego nie zdążyliśmy ustalić 🙃). Widzę po jego oczach, że raczej nie skaził się lekturą przepisów do gry, a o dekalogu walking futbolu nigdy nie słyszał. A teraz cytat w moją stronę - „Ej gościu, co ty ku*wa odpier*alasz. Przecież go ku*wa nawet nie dotkłem”.
I właśnie w takich chwilach, mam przed oczami radość osób, których spotykam regularnie podczas organizowanych w całej Polsce warsztatów walking futbolu. Od siedmiu lat namawiam seniorów 60+, 70+, czasem nawet 80+, aby wyszli z domu, żeby byli aktywni, żeby z szacunkiem traktowali siebie nawzajem, żeby uśmiechali się do siebie, żeby zapomnieli o stresie i w miłej atmosferze spędzali czas wolny. Dla nich każde kopnięcie piłki w dowolną stronę i każde wykonane ćwiczenie jest powodem do wielkiej radości. Podczas warsztatów bardziej sprawny pomaga mniej sprawnemu, młodszy dopinguje starszego, jak jest taka potrzeba, to zawsze poda mu rękę i wesprze dobrym słowem. Niestety gdy pojawia się słowo RYWALIZACJA, ten słabszy często mówi – to nie dla mnie, ja nie dam rady, ja się tu nie nadaję, koledzy będą mieli do mnie pretensje, że źle podałem, źle strzeliłem, źle broniłem. Niech grają inni...
👉 Od początku walking futbolu w Polsce staram się przekonywać wszystkich, że każdy musi wybrać swoją drogę. Jedna droga to rekreacja, a druga droga to sport. Obie są piękne i ekscytujące, ale jakże odległe. Kto umie połączyć te drogi, ten odnajdzie się w walking futbolu na długie lata. Kto nie jest w stanie tego pojąć, niech nie męczy siebie i innych. Rozgrywki piłki nożnej dla weteranów 50+ są na całym świecie bardziej popularne niż rozgrywki walking futbolu. Tam można pograć w piłkę na zasadach, które pamiętamy z młodości - piłka może przejść ale przeciwnik nigdy, tnij go, złap za koszulkę, odkopnij piłkę, oszukaj sędziego, może nie zauważy, bluzgaj ile wlezie po każdym nieudanym zagraniu, liczy się tylko zwycięstwo, bez względu na konsekwencje.
👉 Czy jesteś na tyle odpowiedzialny żeby sam dokonać wyboru? Czy wolisz być piłkarzem weteranem, czy zawodnikiem walking futbolu? Decyzja należy tylko do Ciebie. Ale nie przekonuj innych, że walking futbol to świetna zabawa, gdy sam nie respektujesz jego zasad. I na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytaj nasz dekalog, a potem koniecznie odpowiedz sobie na pytanie - do ilu punktów się stosujesz będąc na boisku? ⬇️⬇️⬇️
https://walkingfutbol.pl/walking-futbolowy-dekalog/