Rodzinna Grupa Rowerowa

Rodzinna Grupa Rowerowa Rodzinna Grupa Rowerowa łączy pasjonatów biegów i jazdy rowerowej na orientację.

W ramach projektu Erasmus+ "Krok w jutro" w dniach 12-18 lipca 2026 roku członkowie naszego Stowarzyszenia, Gosia i Mich...
17/08/2026

W ramach projektu Erasmus+ "Krok w jutro" w dniach 12-18 lipca 2026 roku członkowie naszego Stowarzyszenia, Gosia i Michał, wzięli udział w kursie zorganizowanym w stolicy Islandii, Reykjaviku. Tematem przewodnim tego tygodnia na wyspie ognia i lodu był zrównoważony rozwój rozumiany w kontekście dostępnych zasobów naturalnych, ich wykorzystania w celach użytkowych, przemysłowych oraz turystycznych. Doprawdy trudno o lepsze miejsce by zrozumieć tak skomplikowaną siatkę połączeń, niż właśnie Islandia.

Pierwszy dzień poświęcony był prezentacjom wszystkich uczestników, a ci przybyli na kurs dosłownie z całego świata – Hiszpanii, Włoch, Grecji, Węgier, Rumunii, Niemiec, Austrii, ale też z Reunion czy Martyniki.

Kolejne dni kursu były zorganizowane, by maksymalnie wykorzystać czas na poznanie miejsc, z których Islandia czerpie energię (elektrownia geotermalna, gorące źródła, rzeki i wodospady) oraz sposobów przesyłu tej energii i jej docelowego wykorzystania, np. w celu upraw warzyw i owoców w szklarniach.

Ważne było również tło kulturowe, historyczne oraz geograficzne uwarunkowania Islandii jako wyspy leżącej na styku płyt tektonicznych. Podczas ciekawych wykładów oraz przede wszystkim w trakcie licznych zajęć terenowych możliwe było zobaczenie na własne oczy, w jaki sposób ten mały kraj na skraju Europy radzi sobie z wyzwaniami stawianymi przez XXI wiek.

Znakomita organizacja kursu, prawie 50-osobowy międzynarodowy skład, ciekawe wykłady oraz spojrzenie na kwestie zrównoważonego rozwoju z wielu perspektyw spowodowały, że Gosia i Michał wrócili z dużym bagażem doświadczeń, które z pewnością zaprocentują w kontekście planowanych zajęć edukacyjnych.

Jakie to szczęście, że Mazury Cup zagościł 3 lata temu w kalendarzu wieloetapówek :-) Tegoroczna, czwarta już edycja roz...
01/07/2026

Jakie to szczęście, że Mazury Cup zagościł 3 lata temu w kalendarzu wieloetapówek :-) Tegoroczna, czwarta już edycja rozgrywana była w Puszczy Piskiej, w sąsiedztwie Jeziora Nidzkiego - i jak zwykle nie rozczarowała!

Wspaniałe tereny, dokładne mapy, wzorowa organizacja i atmosfera sportowego święta BnO - czego chcieć więcej... no może nieco niższych temperatur, bo te faktycznie dały się wszystkim we znaki. Gdy idziesz ok. 9:00 na start przez las i już jest 30 st., to może się odechcieć biegania po trawach, mchach i wśród pokrzyw ;-)

RGR w sile 2 osób (Olek w M16 i Średniej oraz Michał w M45) musiało wszystkie te niesprzyjające okoliczności przezwyciężyć! Daliśmy radę, a start w 3 etapach (middle + klasyk + middle) był szkołą bno przez duże "S". Takie tereny tylko tutaj - las sosnowy, zarośla, mchy, paprocie i trawy, trochę pokrzyw, zwalone pnie i konary, suche poręby, mokre dolinki jakichś cieków...

To nasz trzeci start i można spokojnie założyć, że czwarty zaliczymy w 2027 roku :-)

Zdjęcia autorstwa Jakuba Kijaka (szczególnie to z jeleniem robi robotę).

W dniach 12-16 marca 2026 roku, dwoje członków naszego Stowarzyszenia, Małgosia i Robert, w ramach projektu Erasmus+ "Kr...
05/06/2026

W dniach 12-16 marca 2026 roku, dwoje członków naszego Stowarzyszenia, Małgosia i Robert, w ramach projektu Erasmus+ "Krok w jutro" odbyli intensywny kurs organizacji dużej imprezy biegowej. Nauki pobierali nie byle gdzie, bo w Hiszpanii podczas półmaratonu w Maladze. Umiejętności i wiedzę zdobywali też od nie byle kogo, bo od doświadczonych wieloletnich organizatorów tego prestiżowego międzynarodowego biegu: Jose Luis Hernandesa oraz Rodrigo Gavela Rodrigueza, którzy znani są z organizacji trzech innych bardzo ważnych imprez biegowych (maratonów w Maladze i Sewilli oraz półmaratonu w Madrycie).

Małgosia i Robert uczestniczyli w przygotowaniach do półmaratonu, wzięli udział w wyznaczaniu trasy biegu oraz organizacji punktów odświeżania, uczestniczyli także w spotkaniach roboczych z władzami miasta i służbami miejskimi (policja, straż miejska, służby utrzymania ruchu oraz służby medyczne i utrzymania czystości). Obserwowali pracę kilkuset wolontariuszy, aktywnie włączając się w ich zróżnicowane działania, aby pozyskać umiejętności zarządzania tak liczną grupą pomocową.

Wzięli też udział w organizacji miasteczka biegowego w porcie w Maladze, gdzie odbyły się 3-dniowe targi poprzedzające imprezę. Swoje punkty informacyjne oraz stanowiska handlowe posiadało tam kilkudziesięciu wystawców z całej Europy. Przyciągnęła ich ogromna frekwencja tegorocznego festiwalu biegowego – ponad 12 000 zarejestrowanych, co stanowiło wzrost aż o 50% w stosunku do roku ubiegłego. Na koniec nasi członkowie wzięli udział w samym biegu, gdzie osobiście przekonali się o znaczeniu wielodniowych drobiazgowych przygotowań, aby ponad 10 000 uczestników (z czego połowa to obcokrajowcy) odbyło zawody bez przeszkód i przykrych niespodzianek.

Umiejętności i kontakty zdobyte na półmaratonie w Maladze zaowocowały rekomendacją naszych członków do udziału kilka dni później w prestiżowym biegu górskim, w miejscowości Ronda, o nazwie Homenaje a la Legión. To zawody o innym charakterze, wymagające innego podejścia w kwestiach organizacyjnych, oddalone od dużego ośrodka miejskiego, zlokalizowane na trasach górskich w naturalnym środowisku przyrodniczym.

Podsumowując, szkolenie w Hiszpanii należy uznać za niezwykle ciekawe i bardzo owocne, a przede wszystkim podnoszące kwalifikacje członków naszego Stowarzyszenia.

Gdańsk City Race 2026 - 29-31 majaTydzień po zmaganiach w ramach Pomorze Sprint Cup przyszedł czas na sprinterskie wyczy...
04/06/2026

Gdańsk City Race 2026 - 29-31 maja

Tydzień po zmaganiach w ramach Pomorze Sprint Cup przyszedł czas na sprinterskie wyczyny w stolicy woj. pomorskiego :-) Znamy tę imprezę z edycji 2024, zatem o zaskoczeniu w postaci świetnej organizacji, znakomitych map oraz mega ciekawych i wariantowych tras nie mogło być mowy.

Etap 1 rozegrany został w piątek w sąsiedztwie Długich Ogrodów, eksplorowaliśmy zatem z Olkiem tereny znane z ostatniego morderczego etapu sprzed 2 lat. Ty razem było krócej, bo GCR 2026 składać się miało z 4 etapów (3 typowo sprinterskich i jednego "midelka" na koniec). Meldujemy się raczej w strefach końcowych naszych kategorii ;-) Biegniemy takie same trasy i Olek bije mnie o prawie pół minuty...

Etapy 2 i 3 odbyły się w sobotę w samym centrum historycznego Gdańska. Znakomite połączenie biegania, "zwiedzania" na prędkości oraz wymijania licznych turystów. Działo się na tych dwóch trasach! Olek na 2. etapie łapie się na pudło, ja raczej zamykam stawkę w M45.

Etap 4 na osiedlu Lawendowe Wzgórze to totalny kosmos! "Midelek" okazuje się być ponad 6-kilometrowym napieraniem pomiędzy blokami, parkingami, ogrodzeniami, kopcami, zaroślami, itd. z przewyższeniem ponad 100 m :-) Tym razem również biegniemy w terenie to samo, można zatem porównać czasy... Tylko po co, skoro dostaję "lanie" w postaci 3,5 minuty! To cieszy jednak!

Impreza mega! My na spokojnie, ale niektórzy szlifowali ostatecznie formę przed Mistrzostwami Polski w Sprinterskim BnO, które już w ten weekend w Toruniu :-)

Zdjęcia autorstwa Jarka Chłąda i Michała Sadowskiego.

Pomorze Sprint Cup 2026, 22-24 maja, Ziemia ChełmińskaCo tu dużo pisać, Pomorze Sprint Cup to jedne z najlepszych wieloe...
28/05/2026

Pomorze Sprint Cup 2026, 22-24 maja, Ziemia Chełmińska

Co tu dużo pisać, Pomorze Sprint Cup to jedne z najlepszych wieloetapowych zawodów na orientację w Polsce. Nie ma w tym przesady, bo patrząc z perspektywy już trzech edycji, w których braliśmy udział, nie ma tu słabych punktów. Znakomite tereny do biegów sprinterskich – są, czytelne i drobiazgowe mapy – są, urozmaicone i takie nie za łatwe trasy – są, świetne towarzystwo z całego kraju i zagranicy – jest, oprawa, organizacja, pogoda, walory turystyczne… no trochę by się tego uzbierało.

Edycja 2026 eksplorowała tereny historycznej Ziemi Chełmińskiej, a cztery etapy były rozlokowane od Radzynia Chełmińskiego (E1), przez Chełmno (E2 i E3), aż po Grudziądz (E4).

Na pierwszy ogień poszło ostre sprinterskie przetarcie w układzie urbanistycznym Radzynia Chełmińskiego, aby jednak jeszcze bardziej urozmaicić warianty startującym, organizatorzy zadbali o sztuczne zamknięcia ulic co wymuszało spore obiegi. Końcowe punkty to mini-labirynt, który pokonywany na największym zmęczeniu wcale nie był taki oczywisty. Oswajamy się z nowymi dla nas kategoriami – Olek zajmuje miejsce 21/24 w M16, a ja 11/17 w M45.

Przenosimy się do Chełmna, bo tam właśnie zaplanowano dwa kolejne sobotnie etapy zawodów. Etap 2 to szalone warianty i sporo biegania po zaułkach, parkach i uliczkach wschodniej części Starego Miasta oraz części osiedla poza murami. Budowniczy wszystkich tras oraz jednocześnie kartograf, Rafał Podziński, postawił przed biegaczami kilka konkretnych „zadań” do rozwiązania w trakcie wyczerpujących biegów!
Etap 3 daje szansę „zwiedzania” zachodniej części Starego Miasta oraz południowych zakamarków w pobliżu Rynku. Są i mury obronne, i kościoły, i podwórka z autochtonami, które jak żywo przypominają klimatem te z łódzkich Bałut 😉 Udaje nam się uniknąć „nkl”, a wyniki z tych dwóch etapów plasują Olka na 20. miejscu w M16, a mnie na 7. pozycji w M45. Nie jest źle!

Wielki finał PSC 2026 to czwarty etap rozegrany na mapie znanej z edycji 2022 w historycznej i nadrzecznej części Grudziądza. Tu już nie ma przebacz – konkretne przewyższenia, dużo biegania po schodach, sporo sprytnych możliwości skrócenia sobie przebiegów dzięki „mikrowariantom” (jeśli się je dostrzeże na mapie). Gdy w nogach poprzednie trzy etapy, z nieba leje się żar, a przed tobą wspinaczka na wzgórze, to trzeba się wziąć w garść, żeby nie zwariować 😊

Ostatecznie żywi docieramy do mety tego etapu i całych zawodów! Olek 19/25 w generalce M16, ja 6/19 w M45.
Pomorze Sprint Cup wpisujemy myślowo w kalendarz na 2027 rok, trzymając kciuki za organizatorów!

Zdjęcia autorstwa Jacka Dembińskiego oraz Jarka Chłąda.

Dni 19-27 października 2025 r. dwoje naszych klubowiczów i jednocześnie uczestników projektu Erasmus+ „Krok w jutro”, Ma...
01/01/2026

Dni 19-27 października 2025 r. dwoje naszych klubowiczów i jednocześnie uczestników projektu Erasmus+ „Krok w jutro”, Małgorzata i Robert, spędziło we Włoszech gdzie „podglądali” pracę ekipy organizującej Maraton w Wenecji.

Na początku wizytowali biuro maratonu, swoiste centrum zarządzania tym 3-dniowym europejskim festiwalem biegowym. Poznawali tam zasady obsługi ponad 20 tys. uczestników, jak również relacji ze sponsorami, wolontariuszami, służbami miejskimi oraz lokalnymi władzami. Dowiedzieli się jak prowadzić kampanię informacyjną na stronie internetowej oraz w social mediach.

Następnie cały dzień spędzili w strefie mety, czyli najważniejszym punkcie na trasie biegu. Obserwowali zarządzanie pracą ekip technicznych, wznoszących liczne obiekty infrastruktury biegowej oraz uczestniczyli w skomplikowanych pracach biura finiszu.

Największym doświadczeniem był 2-dniowy pobyt w miasteczku festiwalu Venice Marathon – tam odbywały się imprezy towarzyszące, jak choćby bieg dla dzieci 3K oraz młodzieżowe zawody sprawnościowe. Swoje stoiska promocyjno-handlowe rozlokowali liczni sponsorzy i przedsiębiorcy z branży biegowej, a także organizatorzy podobnych imprez sportowych. Były to mini-targi, oferujące sprzęt i akcesoria niezbędne do uprawiania różnorodnych sportów.

Miasteczko odwiedzili wszyscy uczestnicy festiwalu, z ponad 60 krajów! Było to jedyne miejsce odbioru pakietów startowych, a jednocześnie wspaniałe centrum spotkań i konwersacji, wymiany myśli, poglądów oraz doświadczeń w międzynarodowym i wielokulturowym środowisku (obcokrajowcy stanowili 40% uczestników).

Podsumowaniem szkolenia był udział naszych klubowiczów w biegu głównym 42K, podczas którego osobiście doświadczyli profesjonalizmu i perfekcyjnej organizacji głównego wydarzenia festiwalu.

Venice marathon to przedsięwzięcie niezwykle skomplikowane logistycznie, wymagające koordynacji wielu służb i władz lokalnych. Trasa maratonu rozpoczyna się pod Padwą, przebiega doliną rzeki Brenta przez 4 miejscowości, by zakończyć się w centrum Wenecji. Biegacze pokonują 14 mostów, w tym jeden wzniesiony specjalnie na potrzeby maratonu. Organizatorzy oferują uczestnikom szerokie wsparcie i liczne udogodnienia, jak choćby transport na linię startu oraz powrót ze strefy mety na stały ląd, najpierw tramwajami wodnymi, potem autobusami aż do Padwy. O rozmachu przedsięwzięcia może świadczyć fakt zatrudnienia aż 2500 wolontariuszy!

Nasi przedstawiciele kadry zdobyli liczne umiejętności i doświadczenia, które ułatwią im organizację imprez sportowych w Polsce, również w międzynarodowym i wielokulturowym środowisku. Nie bez znaczenia jest fakt, że pogłębili praktyczną znajomość języka angielskiego, pozyskując swobodę porozumiewania się. Zdobytą wiedzę i umiejętności będą konsekwentnie pogłębiać podczas kolejnych szkoleniach tego typu.
Projekt "Step into Tomorrow" finansowany ze środków UE🇪🇺

Ruszamy z realizacją dalszego szkolenia naszej kadry w ramach nowego projektu Erasmus+ "Step into Tomorrow" finansowaneg...
01/01/2026

Ruszamy z realizacją dalszego szkolenia naszej kadry w ramach nowego projektu Erasmus+ "Step into Tomorrow" finansowanego ze środków UE🇪🇺.

Ten symboliczny "Krok w jutro" pozwoli m.in. poznać nowe metody pracy w zakresie edukacji plenerowej i ekologicznej. W sposób aktywny brać udział będziemy w międzynarodowych projektach i kursach, aby podnosić nasze kompetencje i dbać o rozwój osobisty.

Już niebawem pierwsze sprawozdania, natomiast sam projekt potrwa do końca września 2026 roku.

IT Orient – Zarzęcin – 30 sierpnia 2025Tegoroczna edycja rajdu IT Orient odbyła się w nietypowym terminie, bo dosłownie ...
10/09/2025

IT Orient – Zarzęcin – 30 sierpnia 2025

Tegoroczna edycja rajdu IT Orient odbyła się w nietypowym terminie, bo dosłownie u schyłku letnich wakacji. Według nas była to niezamierzona, ale bardzo dobra zmiana, bo wpłynęła pozytywnie na frekwencję – na wszystkich trasach pieszych i rowerowych wystartowało ponad 400 orientalistek i orientalistów, a przekrój wiekowy był nadzwyczaj szeroki.

RGR wystawiła mocną reprezentację – na trasę Pieszą ruszało 5 osób: Gosia, Kasia D., Bogusz, Krzysiek i Michał, natomiast Kasia K. wybrała rywalizację na trasie rowerowej.

Baza rajdu ulokowała się w Domu Ludowym w Zarzęcinie, dosłownie kilkaset metrów od przystani nad Zalewem Sulejowskim. Dla mnie to miejsce „wspominkowe”, bo tutaj właśnie grubo ponad 20 lat temu zdawałem egzamin na sternika jachtowego… no ale nie o poruszaniu się po wodzie miało być 😉 Pomimo dużej liczby startujących, teren wokół bazy pozwalał na swobodne parkowanie, rozbicie namiotów, odpoczynek, przygotowanie sprzętu, itd.

My jako piechurzy mogliśmy trasę atakować dosłownie prosto z auta, no ale tradycyjnie trzeba było najpierw „wyposażyć” się w numery i karty startowe, wszystko jeszcze raz sprawdzić, ocenić zasadność zapasów jedzeniowo-napojowych oraz zweryfikować posiadanie najważniejszych elementów do pokonania trasy: kompasu, linijki (choć teraz jest drukowana na karcie startowej) oraz chłodnej głowy 😊

10:45 to godzina rozpoczęcia odprawy technicznej, podczas której dowiadujemy się, że mapa na trasie Pieszej będzie w formacie A4 i skali 1:40000. Dwa rozświetlenia lidarowe, teren zawodów taki w miarę zwarty, zdecydowana większość trasy w lesie – czyli bardzo fajnie się to zapowiadało. Kilka minut przed startem poświęcamy na precyzyjne zaplanowanie kolejności zaliczania punktów kontrolnych. Jedyną niewiadomą jest PK7 zlokalizowany centralnie – trzeb się dobrze zastanowić kiedy najlepiej go atakować.

Startujemy punktualnie i po krótkim przebiegu asfaltem odbijamy na północ, celując bezpośrednio w PK2. Znajdujemy go bez większych problemów, bo wokół kręci się sporo piechurów, którzy dużą grupą tu przybyli. Części nie ma – zapewne podążyli na trasę robiąc pętlę w drugą stronę. Na odbiegu od punktu lekkie zawahanie, w która dokładnie stronę lecieć ze skrzyżowania. Wybieramy wariant „od góry” do następnego punktu, co okaże się jednak nie do końca właściwym wyborem 😊

Po pierwsze lekko nadkładamy drogi, ale jest to dosłownie może 100-200 m, ale po drugie chwilę szukamy PK5 nie w tym miejscu, bo akurat nie ma nikogo innego, który ewentualnie swoja obecnością i ruchliwością wskazał nam przybliżone miejsce ulokowania lampionu. Zamieszanie trwa ok. 5 minut i finalnie mamy ten punkt, ale jakoś tak nam niefajnie, że już na początku trasy zaliczamy lekką „wtopę” czasowo-dystansowo. Jak się okaże w finalnym rozliczeniu było to ok. 300 m i 5 minut.

Postanawiamy mocno skupić się na kolejnych lampionach, żeby odbudować nadwątlone orientacyjne morale. Do PK3 wiszącego dosłownie nad lustrem wody w zalewie trafiamy bezbłędnie. Bez zwłoki odbijamy na NE i prostą ścieżką kierujemy się do następnego punktu. PK1 opisany jako kikut, ale sprytnie ukryty w małym zagajniku – mamy go! Po drodze zastanawiamy się jak ostatecznie rozegrać kwestię PK7. Pierwotny pomysł to lecieć do niego jak najszybciej po zaliczeniu PK4, a potem atakować punkty w pobliżu wsi Góry Trzebiatowskie. Jednak po namyśle zmieniamy koncepcję – po podbiciu karty przy PK4 kierujemy się na wschód do PK12.

PK12 nie jest trudny do odnalezienia (w ogóle mamy takie wrażenie, że punkty rozwieszone sa w bardziej przyjaznych lokalizacjach i że nie trzeba przebijać się bez sensu przez chaszcze, żeby dotrzeć do lampionów), zatem nie tracimy czasu i podążamy do PK15, który ma i ciekawe rozświetlenie lidarowe, i zaskakujący opis „huśtawka”. Poprzedni punkt to było „ogrodzenie” – czyżbyśmy kompletowali wyposażenie placu zabaw? Faktycznie, jest to huśtawka w postaci opony na sznurku zawieszonej nad stromym brzegiem dawnego wyrobiska 😉

Zmieniamy kierunek napierania na południowo-zachodni i staramy się jak najszybciej osiągnąć PK16 przy „dwóch dębach”. O ile na początku jesteśmy pewni gdzie jesteśmy, to w pewnym momencie wahamy się, po biegnąca przed nami zawodniczka nagle odbija w prawo, a nie w lewo jakby się wydawało prawidłowo. No cóż, my skręcamy w lewo i faktycznie zaraz mamy PK16 podbity na karcie. Trzeba realizować swoje pomysły, bo sugerowanie się przebiegami innych w zawodach na orientację już nieraz kończyło się „wtopą”.

Mamy już prawie połowę punktów, dokładnie 9 z 18 będziemy mieli po podbiciu PK13. Lokalizacja prosta, punkt przy ambonie. No ciężko przeoczyć. Nie takie jednak rzeczy się zdarzają gdy człowiek zmęczony… a ciekawe jest to, że my za bardzo zmęczeni nie jesteśmy pomimo ciągłego truchtania i podbiegania. Nie jest źle dzisiaj z kondycją!

Teraz obieramy z grubsza kierunek na południe i po kolei chcemy dotrzeć do PK9, PK11, a następnie „wpaść” do kwadratowego lidaru zawierającego dwa następne punkty. Mamy PK9, mamy również PK11. Do tego momentu ścieżki i dróżki przez nasz wybierane były naprawdę bardzo dobrze przebieżne, np. może czasami czymś tam zawalone albo zarośnięte. Jednak to co musimy pokonywać po drodze do PK18 to gehenna! Pokrzywy, maliny, powalone drzewa, itp. to spory problem, bo za bardzo nie chce nam się podnosić nóg jak bociany czy inne brodzące 😊

Na szczęście problematyczny odcinek kończy się po przekroczeniu asfaltu i możemy trochę przyspieszyć. Uśrednione tempo jest niezłe, ale przecież mogłoby być jeszcze lepsze. Odbijamy na wschód by dotrzeć do PK18. Lidar czytelny, trzeba tylko pamiętać, że punkt będzie nie przy ścieżce, tylko przy rowie. Trochę wracamy po własnych śladach, potem jednak truchtamy na południe i szukamy PK6. Końcówka jest trochę zakręcona, ale namierzamy lampion z sukcesem.

Morale rośnie, bo kolejny PK8 to lokalizacja bufetu. Jest dobrze, bo można uzupełnić szczupłe już teraz zapasy picia, a i do przekąszenia też coś fajnego jest. Nie spędzamy tam zbyt dużo czasu, tylko łapiemy szutrówkę i napieramy na północ kombinując jak dotrzeć do PK14. Gosia sugeruje obieganie ścieżkami, ja upieram się na „szago” przez pole. Dystansowo przez pole wychodzi dobrze, ale idziemy wolno i dodatkowo Gosia ma słuszne pretensje o spore nierówności terenu (po ziemia skawalona, sucha i twarda jak kamienie).

Ostatecznie mamy PK14 i dalej już planujemy nie kombinować z „mikrowariantami”. Do PK17 trzeba poskręcać to w prawo, to w lewo, ale nie ma tragedii i podbijamy ten punkt. Do kompletu brakuje nam już tylko dwóch lampionów – tej legendarnej pozostawionej „siódemki” oraz PK10 już an drodze do mety rajdu. Gdy już biegniemy z PK7 do PK10, to orientujemy się, że czasowo jest całkiem nieźle. Do pokonania jeszcze nieco ponad 2 km, ale wygląda to dobrze. Tempo na pewno lepsze, niż rok temu w Kole.

PK10 przy paśniku pada naszym łupem i teraz pozostaje już walka z własnymi słabościami, gdy naszym oczom ukazuje się ostatni, prowadzący do bazy ponadkilometrowy odcinek asfaltu przez wieś. Nie jest łatwo, ale walczymy do końca. Tuż przed nami na podwórko bazy wpada z drugiej strony para piechurów – no żesz! Różnica minimalna…

Po zapoznaniu się z wynikami wychodzi nam, że Gosia wśród dziewczyn jest na 6/22 miejscu wśród dziewczyn, a ja 18/54 wśród chłopców 😊 To dowód na to, że łatwo nie było, a wysoka frekwencja spowodowała, że „było z kim przegrać” 😉 Mamy jednak satysfakcję, że wybrany przez nas wariant odległościowo idealnie zgrał się z tym przewidzianym przez organizatorów - 28,2 km.

Po raz kolejny okazało się, że IT Orient to naprawdę bardzo dobrze zorganizowana impreza na orientację, a że jest tak blisko Łodzi to naprawdę nie wziąć w niej udziału to nie ma opcji. Widzimy się na trasach już za rok!

Mazury Cup 2025 już za nami :-) Tak jak rok temu, 2-osobowa reprezentacja RGR przeczesywała mazurskie chaszcze i poziomi...
08/07/2025

Mazury Cup 2025 już za nami :-) Tak jak rok temu, 2-osobowa reprezentacja RGR przeczesywała mazurskie chaszcze i poziomice w poszukiwaniu lampionów. Olek w kat. M14, Michał w M40.

Etap 1 to typowy bieg średni, który pokazał jak mało mamy okazji do potrenowania i pobiegania w zróżnicowanym i trudnym technicznie terenie. Okolice wsi Zimna Woda to absolutna klasyka - pagórki, muldy, niecki, dołki, itd., a do tego niezbyt rozbudowana sieć ścieżek i występujące często różne "zieloności". Olek został przez trasę "pożarty i wypluty", co spowodowało jego wcześniejsze zejście na metę. Humor jednak szybko wrócił :-) Michał jak zwykle gdzieś tam w 4/5 stawki ;-)

W sobotę od rana trzeba było nastawić się mentalnie na pokonanie dystansu klasycznego, czyli było wiadomo, że "wpadnie" ok. 1,5 godziny biegania w M40 i może trochę mniej w M14. Ta sama lokalizacja centrum zawodów, ale trasa zbudowana w innej części lasu. Do tego wszystkiego co było w piątek doszły jeszcze tereny podmokłe (w tym roku tylko z nazwy), strome brzegi jeziora oraz morderczo długie przebiegi :-) Tym razem bez nkl, także etap 2 udany!

Ostatni, niedzielny etap to wydłużony middle w terenie położonym przy Jeziorze Słupek. Bardzo, bardzo ciekawy i zróżnicowany las, w którym można było się wreszcie rozpędzić, ale jednocześnie popełnić jakiś "wielbłąd". No i coś tam się pobłądziło jednak, ale ostatecznie wszyscy szczęśliwie na mecie, z całkiem nienajgorszymi wynikami sportowymi.

Podsumowanie będzie krótkie: Mazury Cup to już właściwie pozycja obowiązkowa. Po przebiegniętych dwóch edycjach możemy śmiało stwierdzić, że potencjał do bno w tych terenach jest olbrzymi i mapy można rysować jeszcze przez wiele lat. Zespół organizacyjny z DZOS-u (robią również Sudety Cup) to gwarancja wysokiej jakości map, tras, biura i CZ. Pięknie! Wracamy za rok (Ruciane-Nida to lokalizacja na 2026).

Zdjęcia autorstwa Jakuba Kijaka z "Moonline media"

Znakomita pogoda towarzyszyła w sobotę uczestnikom Popularnych Zawodów na Orientację rozgrywanych tradycyjnie na Wyciecz...
01/06/2025

Znakomita pogoda towarzyszyła w sobotę uczestnikom Popularnych Zawodów na Orientację rozgrywanych tradycyjnie na Wycieczkowej. Było nawet chyba ciut za duszno, bo wszyscy jak tylko wpadali na metę, to pochłaniali niezliczone litry napojów :-)

5-osobowy skład RGR postarał się o dobre wyniki, bo aż trzy osoby zmieściły się na pudle: Nina - najlepsza w kat. Trudna K, Gosia w tej samej kategorii na najniższym stopniu podium, a Michał drugi w kat. Trudna M. Olek (Średnia M) i Robert (Elita M) tym razem zajęli dalsze pozycje, ale nie było mowy o odpuszczaniu.

Mniejsza frekwencja spowodowana była startem większości zawodników klubowych w MP (tereny znane uczestnikom Kuyavia Cup), co jednak dawało większe szanse w losowaniu nagród ;-)

Zdjęcia autorstwa Gosi.

Indirizzo

Mirano

Sito Web

Notifiche

Lasciando la tua email puoi essere il primo a sapere quando Rodzinna Grupa Rowerowa pubblica notizie e promozioni. Il tuo indirizzo email non verrà utilizzato per nessun altro scopo e potrai annullare l'iscrizione in qualsiasi momento.

Contatta L'azienda

Invia un messaggio a Rodzinna Grupa Rowerowa:

Scelte rapide

Condividi