14/05/2024
Zastanawiam się co myślą kierowcy samochodów, którzy wyprzedzają na trzeciego rowerzystę?🤔
Dziś w Piszu na ulicy Wojska Polskiego jadąc w kierunku Wschodu wyprzedziła mnie kobieta BMW x coś w odległości niecałe 50 cm ode mnie. Musiała uciekać, bo z naprzeciwka jechał samochód.
Pomyślałem, że musi się bardzo spieszyć, ale po około dwustu metrach zjechała, zaparkowała i zaczęła się powoli wypakowywać. Podjechałem i zapytałem czemu z tak bliskiej odległości mnie wyprzedziła. Po raz kolejny poczułem się intruzem na drodze.
Nie było słowa przepraszam czy coś, tylko z pretensją do mnie, że musiała uciekać, bo z naprzeciwka właśnie jechał samochód. Po czym dodała, że nie powinienem jechać ulicą tylko chodnikiem, bo tam jest dla mnie miejsce. Nie miałem czasu z kobietą dyskutować i wyjaśniać mój punkt widzenia "rowerzysty". Na koniec powiedziała, że przecież nic się nie stało i po co jej zwracam głowę.
Jestem rowerzystą, ale i kierowcą. Naprawdę nie zbawi mnie chwila, jeśli poczekam, aby bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę. Z drugiej strony jadąc rowerem po chodniku, piesi mają rowerzystów za tych złych, a jadąc po ulicy, niektórym kierowcom się wydaje, że jak jest w bezpiecznej puszce, to może wszystko. To nie jest wina rowerzystów, że brakuje ścieżek rowerowych, a jak są to co chwila krawężnik, nie jest odpowiednio szeroka czy barierki i słupki w takich miejscach, że trzeba z roweru zsiadać.
Wracając do pytania z początku. Wydaje mi się, że po prostu są nieświadomi jakie zagrożenie powodują wyprzedzając z bliska. Ile razy wracam z wyjazdu zdenerwowany, bo po raz kolejny na odcinku za Snopkami do skrętu na Wejsuny (700 metrów) wyprzedziła mnie ciężarówka, a za zakrętem już jechał samochód w naszą stronę. Raczej nie robią tego ze złośliwości tylko nieświadomości lub nie wiem czego. Jadąc na rowerze wystarczy mocniejszy podmuch wiatru, nierówność na drodze w czasie takiego wyprzedzania i nieszczęście gotowe.
Nie mam zamiaru też bronić rowerzystów, bo jak obserwuję, to też ze zdrowym rozsądkiem niektóre zachowania nie mają nic wspólnego. Po prostu chcę, aby wszyscy wrócili szczęśliwie do domu, a czasami trzeba się nieźle spocić, aby wrócić o własnych siłach.
Jeżeli, ktoś ma inne zdanie czy ma ochotę o tym podyskutować, to zapraszam. ;)