26/10/2024
Zbliza sie polnoc..... mijaja prawie 24 godziny od powrotu z kilkunatudniowej wyprawy ^^.... cialo powoli dochodzi do siebie . Odczuwam duzo zmian , czas zaczac to jakos ogarniac w jedna historie.... 11 lotow ... zmeczenie , radosc, rozne emocje, odczucia, uczucia, mysli , bezmysli, wzloty i upadki ( stad bolace dupsko ;P ) .
Zdjecie ktore wybralem teraz bardzo odpowiada mojemu nastrojowi , w tym momencie, siedze , patrze swoim * trzecim okiem , w przeszlosc... zamyslony, przezywam to wszytko jeszcze raz, a juz do bram umyslu..... puka nastepna wyprawa,,,,, pojawiaja sie pomysly, checi.... musze to teraz zastopowac , zeby skupic sie na spokojnie i opowiedziec co dzialo sie przez ostatnie kilkanascie dni .... zatem siedzac nad przepascia na skale pos szczytem wulkanu na srodku Atlantyku opowiam w skrocie ... moja mala wyprawe ....
Czesc historii juz znacie , poniewaz wrzucalem czasami na biezaco tu i uwdzie co sie dzieje ze mna i mniej wiecej gdzie jestem ...ale w wiekszosci czasu.... bylem tak daleko ...a raczej wysoko , ze nie bylo zasiegu , dlatego teraz na spokojnie dla chetnych i jako kronike dla samego siebie , podziele sie tym co przezylem .
A wiec... zaczalem od Lisbony , gdzie spedzilem noc i nastepnego dnia polecialem na Azory ... Ponta Delgada , gdzie zostalem ugoszczony przez dwie piekne dusze :) . Nastepnego poranka udalem sie ku przygodzie na Wyspe Pico.... gdzie czekal na mnie Wulkan do zdobycia ^^ i tak zaczyna sie mala przeprawa ;) c.d n
Sham An