02/04/2026
(…) Kiedy masz urodzić dziecko, to jak planowanie wspaniałych wakacji do Włoch. Kupujesz stos przewodników i robisz wspaniałe plany. Koloseum. Dawid Michała Anioła. Gondole w Wenecji. Możesz nawet nauczyć się kilku przydatnych zwrotów po włosku. To wszystko jest bardzo ekscytujące.
Po miesiącach pełnych oczekiwań, w końcu nadchodzi ten dzień. Pakujesz walizki i ruszasz. Kilka godzin później samolot ląduje. Stewardesa podchodzi i mówi: „Witaj w Holandii”.
„W Holandii?” – pytasz. „Co masz na myśli mówiąc Holandia? Zapisałam się na Włochy. Całe życie marzyłam o wyjeździe do Włoch”.
Ale nastąpiła zmiana w planie lotu. Wylądowali w Holandii i musisz tam zostać.
Ważne jest to, że nie zabrali cię do okropnego, obrzydliwego, brudnego miejsca pełnego zarazy, głodu i chorób. To po prostu inne miejsce.
Musisz więc wyjść i kupić nowe przewodniki. Musisz nauczyć się zupełnie nowego języka. I spotkasz zupełnie nową grupę ludzi, których nigdy wcześniej nie poznałaś.
To po prostu inne miejsce. Ma wolniejsze tempo niż we Włoszech, mniej zachwytu niż we Włoszech. Ale po pewnym czasie, kiedy już ochłoniesz, rozejrzysz się… i zaczniesz zauważać, że Holandia ma wiatraki… Holandia ma tulipany. Holandia ma nawet Rembrandty.
Ale wszyscy znajomi są zajęci wyjazdami i powrotami z Włoch… i przez całe życie będziesz mówić: „Tak, tam miałam się udać. Tak właśnie zaplanowałam”. I ból tego nigdy, przenigdy nie zniknie… ponieważ utrata tego marzenia to bardzo, bardzo znacząca strata.
Ale… jeśli spędzisz życie opłakując fakt, że nie dotarłaś do Włoch, możesz nigdy nie być wolna, by cieszyć się tymi wyjątkowymi i pięknymi rzeczami… o Holandii.
autor: Emily Perl Kingsley fragment wiersza “Witaj w Holandii” /org. “Welcome to Holland”
Wiersz jest metaforą doświadczenia rodziców dzieci o specjalnych potrzebach.