05/08/2021
Wygląda na to, że można spontanicznie pobiec 100km z 4700 metrami w górę😜 4 dni przed startem zawodów Chiemgauer 100 zapaliła się lampka, że jest opcja pobiegania w okolicy. Brałem pod uwage, że zima i wiosna były naprawde mocno przepracowane lecz niestety ostatnie 1,5 miesiąca to totalne lelum polelum. Kilometraż tygodniowy krecił się w okolicach 20-30km plus rower i siłownia. Po odwołaniu docelowych startów do których mocno tyrałem motywacja po prostu spadła. Oczywiście "poczułem" wakacje i zaczeło robić się mniej zdrowo😀 ale brakowało przedstartowej adrenaliny, biegowego bólu, spotkania z biegaczami, rozmów na trasie no i euforii na mecie. 2 dni przed biegiem zapisałem się🙃 no i zaczęło się..stres, niepewność no i prognozy pogody, które jeszcze przed samym startem zapowiadały armagedon. Mówie sobie - polecę na "lajcie" byle dokulać się do mety..odebrałem pakiet no i całe ciśnienie zeszło😌 zawsze przed takim biegiem robiłem dzień wolnego przed żeby podładować baterie, ale był to totalny spontan i biegłem "z partyzanta". Pobudka 2:30 i zaczeło buzować😁 dojechaliśmy z Iga na miejsce 20 min przed rozpoczęciem. Szybki montaż trackera, poprawa sprzetu i stoimy na lini startu. Troche padało, ale nie tak mocno jak prognozowali. Strzal! I lecimy..ja jak zawsze na początku zachowawczo, bo to 100km nie bieg na dyszke. Zawsze zastanawiają mnie ludzie, którzy zaczynają mocno i zazwyczaj kończy sie to zejściem z trasy. 30km dość płasko 1300m w góre na zegarku nieco ponad 3:30h i zorientowałem się, że to tempo może odbić się w dalszej cześci biegu, ale lecę swoje..żołądek od początku strasznie męczył i po każdym żelu okrutnie muliło. Zaczyna się podejście na najwyższy punkt trasy Hochfelln 1674m. Dokleił się do mnie Martin i towarzyszył mi do punktu odżywczego na samym szczycie. Złapałem wiatr w żagle gdy zacząłem mijać innych biegaczy na "zbiegu"- technicznie bardzo wymagający jednak gdy inni schodzili ja sunąłem ostro w dół. Jak później się okazało Martin zszedł z trasy, bo podobnie jak mi zaczął dokuczać mu żołądek. Dobiegam do punktu na 60. Nareszczcie coś normalnego do jedzenia,łapie bułke z kabanosem i żółtym serem obowiązkowo zapijając colą. Sporo biegaczy, bo to punkt z przepakiem. Oddetchnałem chwilę, załadowałem softlaski i dzida dalej..no i tutaj czekał na mnie dramat. Podejście, które było sprawdzianem dla głowy (nazwy szczytu nie chce znać😅). Kamieniste 5km z około 1000 metrami przewyższenia z 63 kilometrami w nogach totalnie sponiewierało. Kilka razy musiałem usiąść i przemyśleć (na chu* mi to było😜) ponadto wyprzedziło mnie dwóch biegaczy co nie ułatwiało sprawy. "Doszedłem" na szczyt, otrzepałem pióra i poprzestawiało sie w głowie z trybu zejście z trasy na ogień do mety, bo zostało "tylko" 30!💪 na zbiegu doganiam "tych dwóch" i łapie drugi oddech. Martwi mnie tylko straszna kolka, która uprzykrza mi życie..w głowie tylko meta! Na punktach szybkie uzupełnianie płynów i ogień dalej. Łapie kolejnych biegaczy mimo, że tempo spadło ale napieram do przodu! 10km do mety, a tutaj dłuuugi 5 kilometrowy odcinek asfaltowy, dla głowy masakra!!! W oddali widzę 3 osoby..patrzę, a to Iga z Julką i Bartkiem! Krzyczą dawaj dawaj, ale z 92oma kilometrami w nogach ciężko przyśpieszyc😅 potruchtali ze mną kilkaset metrów i poleciałem dalej. Wiedziałem, że zaraz zakończą się moje męki i uda się pokonać trase poniżej 15 godzin. Taaak jest, słyszę spikera, kibice krzyczą i klaszczą..czuje euforie, endorfiny eksplodują i Bartek, który strzela szampanem mi w twarz😅 uczucie nie do opisania! Koniec!!! Czas 14:56h i 18 miejsce. Wynik przed brałbym w ciemno z takim przygotowaniem. Miało być lekko ale jak zwykle ambicja nie pozwoliła na "turystyke" 😁
Dzieki wszystkim za wsparcie, a przede wszystkim dla mojej drugiej połówki❤która musi znosić moje pomysły i czekać tyle na mecie😜😘
Jula, Bartek i Michał mega miło było Was zobaczyć na mecie!🙏 Wojtek i Łukasz za wsparcie telefonicze 🙃
To był zwariowany bieg jak i sam pomysł. Był płacz, śmiech, ból i wszystko co najpiękniejsze w Ultra🏔
Chwila odpoczynku i we wrześniu kolejne 100km. mozart 100 lub Chojnik / Rudawy Festiwal Biegowy
Trochę się rozpisałem, ale to był wyjątkowy bieg i musiałem się z Wami podzielić. Trzymajta się✌