01/09/2026
„ Zapałem i wolą walki jesteście żołnierzami waszej kochanej, obecnie od kraju odciętej Gdyni. Wasza improwizowana broń, sprzęt wojenny i wasza gotowość, to już początki bohaterstwa. Ja waszą ofiarę, wasze poświęcenie przyjmuję. Gdynia uczci kiedyś wasz zryw i waszą ofiarę...” Stanisław Dąbek Pułkownik
Od kilku lat, 1 września, moje myśli wędrują na Pomorze. A dlaczego?
Bo właśnie tam walczył mój dziadek Leon. Był żołnierzem Lądowej Obrony Wybrzeża, a dokładniej 1 Morskiego Pułku Strzelców.
Nigdy nie zapytałem dziadka jak to było, co czuje młody człowiek któremu kazano walczyć…Byłem jeszcze dzieckiem kiedy umarł. Rodziny jakoś nigdy nie interesowały wojenne losy dziadka. Sam teraz szukam informacji, odwiedzam miejsca walk, czytam wspomnienia…
Na krótką informacje na temat Leona udało mi się natrafić w książce: „Kępa Oksywska 1939”. Dzięki temu, że jego dowódca, tj. Podporucznik Andrzej Chudy, o nim wspomniał (fragment w zdjęciach) można teoretycznie odtworzyć jego wrześniowy szlak.
Początek wojny zastal go na pozycji obronnej Wejherowo-Gowinko, na południowy zachód od Wejherowa. Był żołnierzem I plutonu, 2 kompanii, I batalionu, 1 Morskiego Pułku Strzelców. Na odcinku OW Wejherowo (w którego skład wchodził pluton dziadka) przewaga Niemców była ogromna. W sile żywej 9:1, artylerii 35:1, moździerzach 45:1, do tego bezwzględne panowanie w powietrzu i dostęp do amunicji praktycznie bez ograniczeń. W tych ciężkich warunkach Leon walczył aż do kapitulacji Lądowej Obrony Wybrzeża 19 września 1939 roku.
Pułkownik Marian Porwit tak napisał o obronie Wybrzeża: „ Lądowa Obrona Wybrzeża stoczyła w ciągu 19 dni conajmniej 110 walk. Któraż dywizja mogła się równać z grupą Pułkownika Dąbka?.”
Co piaty obrońca został na tej ziemi na zawsze…
Mimo tak bohaterskich walk Lądowa Obrona Wybrzeża nie przebiła się do zbiorowej pamięci. Pozostaje w cieniu Westerplatte i Helu.