08/09/2023
Było pięknie, naprawdę pięknie i dziko.
Pola dojrzałych jeżyn, bardzo smacznych, ale czasem wprost nie do przejścia (przy zjazdach dzikie jeżyny, róże i maliny rozrywają ubrania i skórę - ale trochę jak u Johnego Casha, upewniałem się, że żyję :))
Dziko - pustka, spotykanie 1-3 osób dziennie (każda życzliwa, zainteresowana) i szlak, zarastający coraz bardziej z każdym dniem. Napotkałem również chatkę dla turystów, magiczne miejsce.
Niestety wczorajszy dzień, był ostatnim dniem tegorocznego (w przyszłym kto wie...) Kom-Emine.
Okoliczna firma nie mogła zaoferować z dnia na dzień haka do mojej przerzutki (długi wózek).
Ograniczony czas mojego support teamu (kochane Kalina i Sylwia) spowodował, że próbowałem kontynuować w wersji "hulajnoga" ale to znacznie wydłużało czas.
Po dwóch dniach doprowadzania poziomu body battery do 5% czarę goryczy przelał mały wypadek (wywrotka na równym bez kasku i trafienie głową w kant kamienia.)
Dodatkowo wieczorem okazało się, że mój poziom ketonów osiągnął 6.0 (norma kończy się na 3.0)
Hmm... Poczułem, że w tym roku już mi się nie podoba.