Rowerowe Kom-Emile

Rowerowe Kom-Emile Rowerowa wyprawa przez góry Bułgarii 750km szlakiem Kom-Emine

Było pięknie, naprawdę pięknie i dziko. Pola dojrzałych jeżyn, bardzo smacznych, ale czasem wprost nie do przejścia (prz...
08/09/2023

Było pięknie, naprawdę pięknie i dziko.

Pola dojrzałych jeżyn, bardzo smacznych, ale czasem wprost nie do przejścia (przy zjazdach dzikie jeżyny, róże i maliny rozrywają ubrania i skórę - ale trochę jak u Johnego Casha, upewniałem się, że żyję :))
Dziko - pustka, spotykanie 1-3 osób dziennie (każda życzliwa, zainteresowana) i szlak, zarastający coraz bardziej z każdym dniem. Napotkałem również chatkę dla turystów, magiczne miejsce.

Niestety wczorajszy dzień, był ostatnim dniem tegorocznego (w przyszłym kto wie...) Kom-Emine.
Okoliczna firma nie mogła zaoferować z dnia na dzień haka do mojej przerzutki (długi wózek).
Ograniczony czas mojego support teamu (kochane Kalina i Sylwia) spowodował, że próbowałem kontynuować w wersji "hulajnoga" ale to znacznie wydłużało czas.
Po dwóch dniach doprowadzania poziomu body battery do 5% czarę goryczy przelał mały wypadek (wywrotka na równym bez kasku i trafienie głową w kant kamienia.)
Dodatkowo wieczorem okazało się, że mój poziom ketonów osiągnął 6.0 (norma kończy się na 3.0)

Hmm... Poczułem, że w tym roku już mi się nie podoba.

07/09/2023

Jadę/idę dalej, bez przerzutki. Może w ciągu dnia dziewczynom uda się znaleźć części do naprawy.

Wczorajszy nocleg w schronisku w standardzie Balkańskim ;) Obiekt ma lata świetności za sobą, ale łóżko było,  prysznic ...
07/09/2023

Wczorajszy nocleg w schronisku w standardzie Balkańskim ;) Obiekt ma lata świetności za sobą, ale łóżko było, prysznic był, bardzo dobra sałatka szopska na kolację, a rano omlet z serami bułgarskimi - sirene i kaszkawał.
Trasa miała być przyjemna, granią gór. Nic tylko jechać. Ale było bardzo mokro, koła uślizgiwały się na błocie. Widziałem ten kamień, ale jakoś go zlekceważyłem. Uderzyłem tylną przerzutką i niestety pękła. Było to jakieś 10km od startu. Udało mi się na szybko to spiąć zipką, na tyle, że mogłem zjeżdżać, ale o pedałowaniu pod górę nie było mowy. Więc kolejne 25km podchodziłem i zjeżdżałem. Mogłem wczoraj jeszcze podejść 450m i potem byłby długi zjazd, ale była już 17 i nie chciałem znowu spotkać misia. W końcu została mi tylko 1 petarda, która robi "pssst". ;) Zjechałem z trasy do monastyru Vrachesh. Noc spędziliśmy w Transporterze, na polance z dala od drogi. Teraz szukamy miejsca, gdzie możemy dokupić część potrzebną do naprawy przerzutki.

Noc spędziliśmy u rodziny Sylwii w Sofii. Chyba odespałem podróż, bo na trasę wróciłem dopiero po 12. Dzisiaj znowu jech...
05/09/2023

Noc spędziliśmy u rodziny Sylwii w Sofii. Chyba odespałem podróż, bo na trasę wróciłem dopiero po 12. Dzisiaj znowu jechałem w chmurach, ale dzięki temu, że wiało, to co jakiś czas mogłem podziwiać przepiękne widoki. Przez większość pierwszego odcinka miałem psiego towarzysza. To było strasznie miłe, więc podzieliłem się z nim keto batonem :) Około 17 spotkaliśmy się z dziewczynami na obiad w knajpce przy hodowli pstrągów. No dobre, tylko chude. Na szczęście w Transporterze miałem majonez i oliwę.

Dziewczyny wracają na noc do Sofii. A ja, uzbrojony w 2 naładowane baterie do czołówki i petardy hukowe na niedźwiedzie ;) cisnę dalej do schroniska Trastenaya Hut. Jest już ciemno, droga się kończy i te 900m w górę chyba się skończy podejściem. Jutro planuję przejechać jakieś 55km i spotkać się wieczorem z Sylwią i Kalą w Górnej Malinie.

UPDATE!

Kasia Katarzyna Bugaj i jej ChatGPT mieli rację. Spontaniczny Raj dla niedźwiedzi zaliczony!

Jakieś 2 km przed chatą szlak przecina wielką polanę. Nic nie widzę, tylko słyszę jakieś fuczenie. On mnie już widzi, a ja go dopiero zobaczę jak mu zaświecę w oczy moją super czołówką. No jest. Jakieś 100m ode mnie i chyba mu się to światło nie spodobało, bo zaczyna porykiwać. No to niewiele myśląc, odbijam w lewo od szlaku w krzaczory i po jakiś 300m myślę sobie - a odpalę na wszelki wypadek tą petardę i zaznaczę Emilową dominację.

Petarda, jeszcze z zapasów mojego ojca robi tylko "psssss" i nic... Za chwilę słyszę drugie "psss" - to moja przednia opona. Zostało mi 1,5 km do chaty. Pieszo, ale z rowerem :)

Plan na wyprawę szlakiem Kom-Emine powstał cztery dni temu. Na szybko zebrałem szpej, prowiant, a do tego ekipę w postac...
04/09/2023

Plan na wyprawę szlakiem Kom-Emine powstał cztery dni temu. Na szybko zebrałem szpej, prowiant, a do tego ekipę w postaci Kaliny i Sylwii. Dziś zameldowaliśmy się na początku 750 kilometrowego, górskiego szlaku, który chcę pokonać rowerem.

Pogoda i zmęczenie po dojeździe na miejsce nie ułatwiła startu. Padało, więc postanowiłem odpocząć i przemyśleć to na spokojnie. Nogi nie są mocno wytrenowane, ale to techniką nadrobię.

Przed nami wiele przygód, zwłaszcza, że w bułgarskich górach jest 0,5 niedźwiedzia na każdy kilometr kwadratowy ;)

Link do śledzenia mojej pozycji na trasie jest w komentarzu.

Address

Etropole
2180

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Rowerowe Kom-Emile posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share

Category