Team Żeberka

Team Żeberka Kto w górach cierpiał i był szczęśliwy, ten się z nimi nigdy nie rozłączy

Malá Fatra dawno nas tu nie było 😔 a szkoda bo to miejsce jest dla nas równie sentymentalne co np.Błatnia ❤️😍Cieszymy si...
17/10/2021

Malá Fatra dawno nas tu nie było 😔 a szkoda bo to miejsce jest dla nas równie sentymentalne co np.Błatnia ❤️😍

Cieszymy się, że na weekend, który był dla nas tym szczególnym💍 wybraliśmy właśnie ten kierunek ⛰️🧖🏊‍♂️🏞️ a to dlatego, że:

- małe w porównaniu do np Zakopanego natężenie ruchu turystycznego,
- dzięki przemiłemu personelowi Hotel Boboty bardzo mile spędzony czas🧖💆‍♂️🏊‍♂️🍛🍽️🥗
- no i GÓRY ❤️🏞️⛰️

Przyjechaliśmy do miejscowości Stefanova już w piątkową noc 🌃
W sobotę zaraz po śniadaniu, na którym zameldowaliśmy się jako pierwsi ruszyliśmy w stronę Jánošíkove diery ludzi na szlaku naprawdę jak na lekarstwo więc dość sprawnie pokonaliśmy pierwsze kilometry naszej wędrówki 😃 Następnie ruszyliśmy w kierunku Maly Rozsutec na którego szczyt dość sprawnie wspinaliśmy się po łańcuchach. Na szczycie kilka fotek i tą samą drogą w dół i dalej w kierunku Veľký Rozsutec 1610 m n. m.
Droga na jego szczyt w początkowej fazie dość nudna, choć przez wykarczowane drzewa przebijały się co jakiś czas piękne widoki🏞️😍 a im wyżej tym piękniej 😄 Po zdobyciu tego szczytu skierowaliśmy się na Medziholie skąd zielonym szlakiem zeszliśmy do Stefanovej🏨 aby skorzystać z dobrodziejstw, które zaoferował nam hotel ☺️ mieliśmy nadzieję, że chwila relaksu w hotelowym SPA + fajna kolacja dają nam kopa na niedzielne wybryki😉⛰️ i nie będziemy żałowali decyzji o skróceniu wędrówki🚶‍♀️🚶‍♂️
Oczywiście, że nie żałowaliśmy ❤️🛏️😄
Niedziela miała być bardziej luźna, a wyszło też fajnie😂 Udaliśmy się do Stará dolina skąd zielonym szlakiem ruszyliśmy na kolejną wyrypę na Malej Fatrze 😄 Po zdobyciu szczytu Chrapáky 1410 m n.p.m. a następnie wydrapaniu się na Pekelnik 1609 m n.p.m. ruszyliśmy na delikatnie przyprószony śniegiem Veľký Kriváň 1709 mnm czyli najwyższy szczyt Malej Fatry 🔥💪
Cudownie spędzony jak za czasów kawalerskich czas zawdzięczamy babci❤️ przy której nasze dzieciaki też zaczerpnęły świeżego powietrza, odpoczywając od nas😉😂
Pomimo tego, że jesteśmy patriotami to szczerze polecamy ten kierunek na wyprawy nawet z dziećmi, ponieważ wachlarz możliwości Malá Fatra jest olbrzymi a ceny i natężenie turystyczne na pewno bardziej przyjazne aniżeli skomercjalizowane centrum rozrywki górskiej w naszym kraju 😄🤣
Garstka fotek z telefonu bo ino z takim aparatem wygodnie się wędruje 😉😂

Nie samymi górami człowiek żyje 😄Park Gródek w Jaworznie, to wspaniała miejscówka na niedzielny, rodzinny wypadzik 😍Kilk...
25/07/2021

Nie samymi górami człowiek żyje 😄

Park Gródek w Jaworznie, to wspaniała miejscówka na niedzielny, rodzinny wypadzik 😍

Kilkukilometrowe, świetnie rozbudowane ścieżki, zaopatrzone w tablice dydaktyczne, dużo przeróżnych atrakcji sprawiły, że nasze dzieciaczki nawet się nie obejrzały, a już wracaliśmy do domu🚗 🏡

Nie przez przypadek park nazywany jest Polskimi Malediwami❤️ Przekonaliśmy się o tym, kiedy dotarliśmy do Stawu Wydra, wówczas oczom naszym ukazał się piękny turkusowy zalew, otoczony pomarańczowymi skarpami 😍
Ten widok na długo pozostanie w naszej pamięci ❤️
W otoczeniu tegoż pięknego widoku, można sobie pospacerować główną atrakcją Parku, czyli kładką unoszącą się na tafli Stawu Wydra wyposażoną w altanki unoszące się nad powierzchnią wody🔥👍

Polecamy😍 👍

Moc uścisków dla Was ❤️

Niedzielny wypadzik w Beskid Mały po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę🎯 Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, na s...
06/06/2021

Niedzielny wypadzik w Beskid Mały po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę🎯
Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, na szlaku jak i w schronisku, (gdzie zawitaliśmy w porze obiadowej) naprawdę nie było tłumów turystów, jak na innych bardziej komercyjnych szlakach 💪
Wycieczkę rozpoczęliśmy ze Stalownika w Bielsku Białej, skąd pocisnęliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Rogacza😈
Po niespełna godzince maszerowania dotarliśmy do Chatka na Rogaczu skąd po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę 🤗😄 Po dotarciu na Rogacz 828 m n.p.m. kontynuowaliśmy naszą wędrówkę kierując się w stronę najwyższego szczytu Beskidu Małego czyli Beskid Mały, Czupel 933m npm Mijamy po drodze Schronisko PTTK Na Magurce, co nie za bardzo spodobało się naszym ukochanym skarbkom bo przecież miały być 🍦🍨 i 🍟 i ☕😜🤣 Po 3 godzinach wędrówki tempem naszego najmłodszego trapera docieramy na szczyt Czupla, gdzie kolejne zdziwienie naszej młodszej części ekipy wypadowej cyt.: " tu normalnie nic nie ma tato, tylko tabliczka na drzewie i kupka kamieni 🤷‍♂️"🤣🤦‍♂️
Informacja o tym, że wracamy do schroniska na obiecane 🍟i🍨 spowodowała, że w nasze dzieci wstąpiły dodatkowe pokłady sił🤣
Przepyszne kluski na parze z jagodową polewą, wykwintny wege gulasz jak również bajeczne i świeże jak zawsze jagodzianki serwowane w Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej skradły po raz kolejny nasze podniebienia 😍
A po tak smacznym i sytym posiłku cała nasza piąteczka wesolutko i dziarsko ruszyła w dalszą wędrówkę 😄

14,7 kilometra szczęścia🚶‍♀️🚶‍♀️🚶‍♂️🚶‍♀️🚶w 5,5 godziny👍💪 Moc miłości w trakcie rodzinnej wędrówki po górskich szlakach❤️

Bardzo polecamy tę trasę na wędrówkę z małymi dziećmi, nasz 3 latek ogarnął temat celująco tak samo jak jego siostry💪😄

Pozdrowionka kochani ❤️

, , , , , , , , , , ,

Do południa praca, a popołudniu góry 🤔 Tak to właśnie czasami bywa, jak od rana słyszysz: "tata, gdzie dziś pojedziemy?"...
24/04/2021

Do południa praca, a popołudniu góry 🤔

Tak to właśnie czasami bywa, jak od rana słyszysz: "tata, gdzie dziś pojedziemy?", "świeci słońce, idziemy gdzieś?"🤣

Motywacja naszych pociech i ich entuzjazm na wypad w góry 🏞️ dziś uświadomił nam, że chyba zaraziliśmy ich miłością do obcowania z naturą i to w najlepszym jej wydaniu 😂
Czasu nie mieliśmy zbyt dużo, więc postanowiliśmy pyknąć szybki spacerek na Kozia Góra - Stefanka
Swoją wycieczkę zaczynamy z Bielsko-Biała Cygański Las zielonym szlakiem przez park, do ul. Pocztowej, gdzie krzyżują się szlaki zielony z czerwonym. Dalej podążaliśmy czerwonym, coby zmęczyć nasze niezmordowane pociechy😉 I ten właśnie odcinek naszej wycieczki okazał się być najbardziej wymagającym w trakcie dzisiejszego spacerku 😄 Akurat trafiliśmy na zrywkę drewna, więc szlak niestety był troszkę zorany, ale daliśmy radę. Po średnio wymagających podejściach docieramy na skrzyżowanie ze szlakiem niebieskim, a dokładnie w miejsce zwane Równią pod Kozią, skąd dalej kontynuujemy wędrówkę niebieskim szlakiem 💪 Po niespełna 15 minutach docieramy do Schronisko Stefanka Kozia Gora , gdzie dzieciaki mogły skorzystać z wspaniałego placu zabaw, a my zakosztować pysznej kawy☕ Po krótkiej regeneracji ruszamy dalej niebieskim szlakiem, docierając na szczyt Koziej Góry 686 m n.p.m.👍😍
Po kilku minutach marszu, docieramy do skrzyżowania ze szlakiem żółtym, to punkt zwany "Pod Kozią Górą". Żółtym szlakiem dobieramy do miejsca, z którego zaczynaliśmy nasz dzisiejszy bardzo przyjemny i rodzinny spacerek 💪😄
Z czystym sumieniem polecamy wycieczkę z małymi dziećmi👧🧒👶

Pozdrowionka kochani ❤️❤️❤️❤️❤️

, , , , , ,

Wybór na dzisiejszą wycieczkę padł na Beskid Mały, a dokładniej na zdobycie Hrobaczej Łąki szlakiem Papieskim z miejscow...
10/04/2021

Wybór na dzisiejszą wycieczkę padł na Beskid Mały, a dokładniej na zdobycie Hrobaczej Łąki szlakiem Papieskim z miejscowości Kozy🐐
-A dlaczego właśnie tam?

Ponieważ byliśmy przekonani, że w drodze na szczyt nie spotkamy żywej duszy- co się w 100% potwierdziło💪😍. Drogę powrotną zaś, zaplanowaliśmy żółtym szlakiem i tu już co rusz "cześć", "dzień dobry", ale i tak tłumów jak na komercyjnych szlakach Beskidu Śląskiego czy Żywieckiego nie było 😊 O tej porze roku jak wiadomo szlaki są bardziej wymagające niż latem czy wczesną jesienią, z uwagi na to, że jest mokro, w niektórych partiach zalega jeszcze śnieg lub śnieg zmieszany z błotem i taka wycieczka z małymi dziećmi staje się nie lada wyprawą 😉🤣

Pierwszy spacer tej wiosny miał być łatwy, szybki i przyjemny 🏞️ szczególnie dla naszych Skarbków💎 Każdy z tej naszej wszechobecnej trójeczki miał dziś swój cel m.in. zdobycie pieczątki do książeczki PTTK, czy frytki w schronisku 🤦‍♂️🤣 Pocieszające jest to, że nie tylko my tak mamy, ale zastanawiam się czasami, czy nasze dzieciaki nie komunikują się z innymi dziećmi jakimiś tajnymi sygnałami, czy cuś 🤔

Zdawaliśmy sobie sprawę, że czysto nie będzie ale i tak jakoś woleliśmy pobrodzić troszkę w błocie coś w stylu "🐷Świnki Peppa" aniżeli w mokrym śniegu❄️💦 😉
Świetnie spędzona sobota w najlepszym towarzystwie na świecie i wszechświecie ❤️🥰, każdemu z nas naładowała baterie na nadchodzący tydzień, zważywszy na to, że prognozy zaś, nie nastrajają optymistycznie 🤦‍♂️
A no i oczywiście przy tak sprzyjających warunkach jak dziś, udało się rzucić okiem na Tatry🏔️

Miłego weekendu Kochani ❤️❤️❤️❤️❤️🥰

, , , , , ,

Moje i mojej kochanej żoneczki plany na zeszły weekend to:ULTRA BŁATNIA TRENING 24 H Charytatywnie DLA WOJTUSIA  Start t...
22/02/2021

Moje i mojej kochanej żoneczki plany na zeszły weekend to:

ULTRA BŁATNIA TRENING 24 H Charytatywnie DLA WOJTUSIA

Start treningu sobota godzina 12.00 czyli samo południe i w samo południe w niedzielę zakończenie 🤦‍♂️
Już w drodze na miejsce zbiórki, przeszła mnie nie po raz pierwszy myśl:
- "jaki masz plan na to cioranie Żeberko?"
Nie powiem, ale mogło to być spowodowane tym, że od tygodnia Patka jakby się zacięła, zadając mi to pytanie co najmniej raz dziennie 😄
Więc jak już dojechaliśmy i zobaczyliśmy tę gwiazdorską obsadę, to nie wiedzielim kaj się schować coby nas nie naszli organizatory👀🤣
A tak na poważnie, to zrobiło się bardzo przyjemnie, wręcz rodzinnie, gdyż jak się okazało, na starcie było zacne grono ludzisków, których już znaliśmy z różnych imprez charytatywnych czy biegowych oraz naszych Fantastic zabieganych przyjaciół 😄
Ruszyliśmy raźnie, pozytywnie nastawieni, bez zbędnego marnowania sił na szczyt Błatniej. Pierwsze wejście postanowiliśmy zrobić bardziej trekkingowo, za to zejście biegowo. Trasa nieco zmieniona w porównaniu do poprzednich edycji o dystansie delikatnie ponad 8 kilometrów.
Po pierwszym zejściu postanowiliśmy, że fajnie byłoby zrobić ze 100 kilometrów 🤦‍♂️
co po dokonanych skrupulatnych obliczeniach oznaczało, że musimy wbiec na Błatnią ino 12 razy🏃‍♂️🤷‍♂️
Nie byłbym sobą, gdybym założonego celu nie osiągnął:

- bo ten cel był naprawdę szczytny,
- bo fajnie jest jak swoją pasją możesz kogoś wesprzeć,
- bo pomaganie przez bieganie jest w obecnych czasach cool😎
- bo kocham góry❤️, a latanie po nich jeszcze bardziej 🏃‍♂️

W minie mojej ukochanej wyczytałem, że chyba oszalałem, ale wiecie co jest w tym wszystkim fajne?
To, że to bieganie po górach jest jak zaraźliwa choroba i moja żonka weszła w to 👏💪
Zatem podsumowując, udało się nam zrobić założone 100 kilometrów, czyli 12 wejść 💪 Mi udało się wybiegać niespełna 67 kilometry, czyli odwiedzić Błatnią 8 razy, Pati natomiast odwiedziła szczyt 4 razy, wykręcając ponad 33 kilometry 🤜🤛
Ogromne gratulacje dla wszystkich uczestników treningu👍, szacunek dla wszystkich, którzy pokonali magiczną barierę 10 wejść, czapka z głowy przed organizatorami imprezy, bo serio chłopaki dali z siebie wszystko coby to tak zacnie wyszło ❤️ 👏💪
Cieszy nas fakt, że założony cel został przez nas osiągnięty i już przebieramy nóżkami na wersję letnią 🤣🤭

Buziaczki dla tych, którzy doczytali do tego momentu 😚❤️

, , , , , ,

Błatnia- pierwsza propozycja (ulubiona trasa naszych skarbów😄)Startujemy szlakiem żółtym z Jaworza Górnego, z parkingu p...
11/01/2021

Błatnia- pierwsza propozycja (ulubiona trasa naszych skarbów😄)

Startujemy szlakiem żółtym z Jaworza Górnego, z parkingu przy, którym znajduje się wiatka, w której można odpocząć po wycieczce lub przygotować się do drogi ⬇️
https://www.google.com/maps/place/Parking/@49.7799149,18.9363299,16z/data=!4m5!3m4!1s0x0:0x7fe450cf86d95c69!8m2!3d49.7771289!4d18.941638

Ruszamy utwardzonym duktem leśnym delikatnie pod górę. Początek trasy, szału nie robi, ale nie jest zbyt ostro pod górkę przez co, dzieciaki naprawdę suną o własnych siłach, nie wydając z siebie niepokojących odgłosów zniesmaczenia wycieczką😂
Po przebyciu ok. jednego kilometra trasy, wychodzimy na łagodnie przebiegający trawers, po jego lewej stronie widzimy górkę Wysokie 756 m n.p.m. (tamtędy biegnie niebieski szlak z Wapienicy). Podążając dalej, mijamy pomnik bielskiego komendanta OSP Heinricha Richtera, który zmarł w tym miejscu na zawał serca w 1921 roku. Od tego momentu zaczyna się stromsze podejście, jednak po pokonaniu ok. 200 metrów znowu się wypłaszacza, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenia, że ciśniemy lekko w dół 😉😄 Docieramy do miejsca, gdzie droga skręca w lewo i znowu idziemy radosnym krokiem pod górkę, przeskakując dwa górskie strumyczki 😂 ale, jak to na tym akurat szlaku bywa, kiedy już się wydrapiesz na górę podejścia, masz płaskie 😉😂 Wędrując dalej dochodzimy do kamienia, który informuje nas o tym, że we wskazanym miejscu znajdował się Dom Drwali Błatnia nr 9 (znajduje się on, tuż przed Siodłem Pod Przykrą). W tym miejscu możemy podążać dalej szlakiem żółtym lub wejść na tzw. Szklany Szlak (oznaczony literką "S"), który biegnie od Jaworza Załęże (na pewno go opiszemy😃).

trasa 1)- idziemy dalej żółtym szlakiem w kierunku Siodła Pod Przykrą 801 m n.p.m., gdzie nasz szlak krzyżuje się, ze szlakiem niebieskim biegnącym od Wapienicy. Wychodzimy z zalesionej części szlaku i przed oczyma ukazuje się nam, dość strome podejście. Podczas podchodzenia, pod górę warto zerknąć w lewą stronę, gdzie znajduje się jedyny zachowany do dnia dzisiejszego Dom Drwali nr 10, przy którym zauważymy charakterystyczny biały krzyż. Idąc dalej docieramy do schroniska PTTK na Błatniej, skąd skręcamy w lewo kontynuując trasę żółtym szlakiem docieramy na szczyt Błatniej 917 m n.p.m.

trasa 2)- skręcamy w Szklany Szlak. Trasa prowadzi leśną ścieżką, mijamy pozostałości fundamentów zburzonego domu, powalone drzewa i docieramy do szerszej drogi ok. 150 metrowe podejście pod górę, a następnie kontynuujemy już wędrówkę "po płaskim"😉 Po dość sprawnym pokonaniu leśnych ścieżek docieramy w rejon Rancza Błatnia, skąd następnie wchodzimy na szlak zielono czerwony i pniemy się w kierunku schroniska, skąd jak już wiemy żółtym szlakiem po ok. 10 minutach jesteśmy na szczycie- ta trasa jest ulubioną trasą naszych dzieci👍

Po zregenerowaniu sił, uzupełnieniu płynów i wbiciu pieczątki do książeczki wracamy wcześniej opisanymi trasami, jednakże musicie wiedzieć, że można zrobić to, co my praktykujemy zazwyczaj, czyli tzw. pętelkę😂 (najbardziej powszechna to, od szczytu niebieskim szlakiem do Wysokiego, gdzie skręcamy w lewo, mijamy kościół "pod chmurką" i dalej trzymając się wydeptanej ścieżki docieramy do utwardzonej drogi, którą dotrzemy do parkingu, skąd startowaliśmy)

Tę trasę dedykujemy dla rodzin z dziećmi- jedyna tak przyjazna i ulubiona przez nasze dzieci. Powinna wam zająć około 3 godzinki+-30 minut 😉 (jeśli zrobicie pętelkę niewiele więcej😃), w trakcie której przemierzycie delikatnie ponad 8 kilometrów żółtym szlakiem, jeśli odbijecie na szklany zwiększycie dystans o niecałe 0,5 km😉 Suma podejść wynosi ok. 483 metry i w trakcie wycieczki zdobędziecie 13 punktów GOT 💪

, , ,

Błatnia❤️- nie wiem dlaczego, ale ta górka ma w sobie coś takiego, że ciągnie nas do siebie, niczym matka swoje "małe" d...
11/01/2021

Błatnia❤️- nie wiem dlaczego, ale ta górka ma w sobie coś takiego, że ciągnie nas do siebie, niczym matka swoje "małe" do gniazda😃. Działa na nas jak dobrej jakości "zioło", jest dobra na nasze smutki i nasze radości, potrafi dać w przysłowiową kość🥵 oraz upuścić negatywne emocje🤬😡. Fakt, że nie ma miesiąca, żebyśmy się tam nie znaleźli, a w moim przypadku nawet tygodnia nie wpływa na to, żeby się nam znudziła, żeby stała się "obyta", żebyśmy stwierdzili, że "rzygamy Błatnią"- ona po prostu jest członkiem naszego Teamu 😉
Górę tę, zdobywaliśmy wielokrotnie trekkingowo lub biegowo. Właziliśmy na nią z różnych stron, szlakami i poza nimi, zdarzało się brodzić po szlakach zrywkowych (dla wyjaśnienia są to szlaki, którymi jest transportowane ścięte drewno, z miejsca ścinki, do miejsca składowania, które zazwyczaj znajduje się w sąsiedztwie drogi wywozowej😉) i totalnych bezdrożach, w śniegu po pachy i błocie po kolana. Przeklinaliśmy ją wielokrotnie🤬, ale zawsze z uśmiechem na twarzy wspominamy najzabawniejsze wyprawy i z jeszcze większym zapałem wracamy do niej🥰
No i oczywiście grzechem byłoby nie wspomnieć o Błatnia - Schronisko PTTK na Błatniej najlepszej ☕, weekendowych wypiekach🥧🍰 czy grzanym 🍻 serwowanych przez zawsze uśmiechniętą obsługę 😊

To byłoby w gwoli wstępu😉🤣

W kolejnych postach przybliżymy indywidualnie, każdy "oficjalny" szlak na tę górkę, żeby zachęcić Was do górskich wędrówek i nie tylko na tę górkę 🤣

, , ,

Dziesiąty dzień stycznia, niedziela, którą spędziliśmy w Beskidzie Żywieckim.Wycieczka, z tych zaplanowanych wcześniej, ...
10/01/2021

Dziesiąty dzień stycznia, niedziela, którą spędziliśmy w Beskidzie Żywieckim.

Wycieczka, z tych zaplanowanych wcześniej, ale dopiero teraz realizowana🤦‍♂️, trochę skrócona od poprzedniej wersji, kilkakrotnie modyfikowana ale i tak piękna:
Żabnica Skałka- Hala Pawlusia- Rysianka- Lipowski Wierch- Hala Redykalna- Polana Cukiernica- Hala Boracza- Żabnica Skałka.

I tak sobie myślę, że ta trasa jeszcze się nie jeden raz przewinie w naszych wyprawach czy to trekingowych🚶‍♂️ czy tez biegowych🏃‍♂️. Uważamy, że w sprzyjających warunkach nawet nasz obecnie dwu i pół letni powsinoga da radę🤣

Ok. co do samej wycieczki, wyruszyliśmy z domu po godzinie szóstej w kierunku Węgierskiej Górki. Niespełna godzina jazdy i jesteśmy na miejscu, czyli w Żabnicy Skałka przy sklepie spożywczym, gdzie krzyżują się szlaki zielony (nasz prowadzący) z szlakiem czarnym, którym mieliśmy zamiar wrócić z tej wycieczki 🤭🤣

Na parkingach, ku naszemu zdziwieniu pustki, raptem kilku turystów. Po zaparkowaniu samochodu, czapa na głowę, zarzucenie plecaków i ok godziny 7.30 ruszamy żwawym krokiem, gdyż z lekka piździało- zielonym szlakiem w kierunku Hali Pawlusiej. Po kilometrowym klepaniu asfaltu skręcamy w lewo i dalej idziemy drogą dojazdową do posesji podziwiając m.in. rękodzieła lokalnych rzeźbiarzy🗿. Mijając posesję z wyrzeźbioną rodzinką, spoglądamy ukradkiem na🌡️,

a tam widniało -11°C😱🥶

po przejściu kilku metrów dochodzimy do pierwszego podejścia leśną ścieżką. Widać było, że trasa ta, była w ostatnich dniach dość mocno uczęszczana🏞️. Po dojściu do betonowego mostku mijamy pierwszych turystów. Podążamy dalej zielonym szlakiem, a wraz z przebytymi metrami pod górę krajobraz zmienia się na naprawdę zimowy🌨️❄️, mróz nie jest już tak odczuwalny jak na dole, natomiast śniegu zaczyna zacnie przybywać😄 Po odwróceniu się za siebie, naszym oczom ukazało się pięknie oświetlone przez poranne słońce Skrzyczne- widok zjawiskowy😍- pstryk 📸 i kroczymy dalej przed siebie🚶‍♂️. Po półtorej godzinie docieramy na Halę Pawlusią 1188 m n.p.m.- to jest to miejsce na naszej trasie, gdzie patrząc na wprost, czyli w kierunku Rysianki, po naszej lewej stronie mamy najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego- Skrzyczne 1257 m.n.p.m., po prawej stronie natomiast uwidacznia się biała czapka „Kaprysnicy” czyli Babiej Góry- z Diablakiem najwyższym szczytem Beskidu Żywieckiego 1725 m.n.p.m.- napawamy się widokami, choć dobrze wiemy, co nas czeka za kilka minut😉. Kontynuujemy wędrówkę kolorem tęczy;) ponieważ połączyły się nam szlaki żółty, zielony i czerwony. O Godzinie 9.20 meldujemy się na szczycie Rysianki 1322 m n.p.m., a po zejściu do schroniska dowiadujemy się, że otwierają je o 10.00🤦‍♂️- coś nam nie poszło z czasowymi obliczeniami 😉😄. Zasiadamy na ławeczce (jednej z wielu) ćpając to, co nas otacza dookoła, popijając przy tym przygotowaną w domku☕😄 Wciągałem wraz z Patką te widoki, całymi sobą🤭, bo ta chwila, jak wiecie, nie mogła wiecznie trwać🤣. Stwierdziliśmy, że powolnym krokiem ruszamy w kierunku Lipowskiego Wierchu 1324 m n.p.m. bo w tamtym rejonie też przecież jest, schronisko PTTK na Hali Lipowskiej. Po 15 minutach marszu docieramy na miejsce, wchodzimy na miejsce zamawiamy herbatkę z cytrynką, kawkę (musi być choćby nie wiem co ;) ) oraz specjalność placówki- serniczek😋 Sernik- serio wymiata, mieliśmy wrażenie, że został dopiero co wyjęty z piekarnika😋 gorąco polecamy 👌. Po zregenerowaniu sił ruszyliśmy dalej, tym razem żółto-zielonym szlakiem do miejsca zwanego Pod Lipowskim Wierchem 1261 m n.p.m. W tym miejscu musimy dokonać wyboru;

albo idziemy zielonym szlakiem, napawając oczęta swe widokami na Beskid Śląski no i oczywiście idziemy prawie całą trasę schodząc w dół,

albo idziemy żółtym szlakiem (nasza dzisiejsza ścieżka), czyli praktycznie szczytami, podziwiając urokliwą cześć Beskidu Żywieckiego czy Tatr, aż do skrzyżowania ze szlakiem czarnym, którym dalej kontynuujemy wędrówkę.

Szlaki te oczywiście w dalszej części wędrówki schodzą się👍

A więc, myśmy na dzisiejszą wyprawę wybrali żółty szlak, który poprowadził nas przez Boraczy Wierch 1244 m n.p.m., aż do Hali Redykalnej 1060 m n.p.m., gdzie dotarliśmy po czerech godzinach wędrówki😩, w trakcie której, się nieźle napstrykaliśmy zdjęć📸📸. To co żeśmy zobaczyli 👀 zostanie w nas na zawsze, bo żadne zdjęcia nie są w stanie oddać w 100% tego, co zobaczymy sami na własne oczy😄.
Na Hali Redykalnej zimowa zabawa trwała na całego, całe rodziny korzystały z możliwości zjeżdżania na plastikowych sankach czy jabłuszkach 🛷:😀 i ciężko powiedzieć kto, czy młodsi czy też ci „troszkę starsi” mieli z tej zabawy większą frajdę😂. Powiem Wam szczerze, że sami żałowaliśmy, żeśmy nie pożyczyli, na tę wycieczkę „dupolotów” od naszych pociech🤦‍♂️ ;)
Ruszyliśmy spod Hali Redykalnej dalej, ale już czarnym szlakiem w kierunku Hali Boraczej, by po 15 minutach dotrzeć Nad Halą Cukiernica 956 m n.p.m., czyli do wspomnianego wcześniej zielonego szlaku. Kiedy dotarliśmy na Polanę Cukiernica, ukazało się nam schronisko na Hali Boraczej, a tam.....WOW, jakieś czarne 🐜🐜🐜 przemieszczały się na białym tle :😉🤣 O godzinie 12.00 byliśmy na Hali Boraczej 854 m n.p.m. z nadzieją na dobrą, ciepłą zupę w schronisku :) Kiedy dotarliśmy do schroniska nadzieja umarła, mydlana bańka pękła, a nam zostało obejść się smakiem🙍‍♂️. Te wcześniej wspominane czarne 🐜🐜🐜, to byli ludzie przy schronisku ;) - czas oczekiwania na zupę- godzina. A więc Żeberka ruszyły dalej czarnym, dość mocno oblodzonym szlakiem, gdzie jakieś półtora kilometra przed parkingiem zaczynamy znowu klepać po asfaltowej drodze. Po drodze w oczy rzuca się jeszcze drewniana kaplica i jesteśmy na finiszu naszej dzisiejszej wyprawy🙋‍♂️🙃😄

Podsumowanie:
wyruszyliśmy z parkingu przy sklepie o godzinie 7.28, by na miejsce powrócić o 12.49,
Rysiankę, 1322 m n.p.m. zdobyliśmy dokładnie w 1 godzina i 58 minut,
na Hali Lipowskiej 1324 m n.p.m. byliśmy o 9:54,
na Hali Redykalnej 1060 m n.p.m. po 4 godzinach marszu (z przerwą na kawkę z ciastkiem)
na Hali Boraczej byliśmy dokładnie w południe :)
suma podejść wyniosła 879 m, zejść 876 m,
wg obliczeń taka trasa pozwoli Wam zdobyć 22 pkt. GOT, a do pokonania będziecie mieli ok 17,5 kilometrów 😀

Pozdrawiamy Was gorąco kochani ❤️🥰

, , , , , , , , , ,

Poranny, feryjny spacer po Brennej Bukowej z odwiedzinami na Przełęczy Karkoszczonka.Żółty szlak od szlabanu, do Chaty W...
08/01/2021

Poranny, feryjny spacer po Brennej Bukowej z odwiedzinami na Przełęczy Karkoszczonka.

Żółty szlak od szlabanu, do Chaty Wuja Toma oblodzony, wskazane raczki nawet na tak krótki spacerek, bo jeszcze jak sobie w górę poradzicie, to po zejściu w dół, stomatolog może mieć obaw po pachy 😉🤣
Pozdrawiamy 😘

, , ,

Weekend w środku tygodnia?Oczywiście, taki trafił się nam wszystkim początkiem stycznia 2021 roku🤣Postanowiliśmy spędzić...
08/01/2021

Weekend w środku tygodnia?

Oczywiście, taki trafił się nam wszystkim początkiem stycznia 2021 roku🤣

Postanowiliśmy spędzić, go na treningach biegowych. Pati, na szlifowaniu formy na podbiegach w rejonie chałupy🏃‍♀️. Żeberko natomiast, na dłuższych wybieganiach po górach, wykorzystując do tego trening Fantastic Team oraz Wyzwania na Klimczok 🏃‍♂️
Skupimy się na biegach górskich⛰️.

Tak więc wtorek 5.01., popołudniowy trening, start godzina 16.00, może kilka minut przed 😉 z Brennej Bukowej przy szlabanie, rozgrzeweczka i delikatnym truchcikiem ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Przełęczy Karkoszczonka🏃‍♂️🏃‍♀️ a za nami żwawym krokiem ciśnie ekipa Nordic Walking 👍 Tempo treningu konwersacyjne, na zupełnym lajciku😄 Po niespełna pół godzinie docieramy w rejon Chaty Wuja Toma skąd dalej, czerwonym szlakiem udajemy się w kierunku szczytu. Zapadający zmrok, opady śniegu oraz panująca na szlaku cisza sprawiają, że pokonanie dystansu delikatnie ponad 10 kilometrów mija nam w mgnieniu oka 🤣

Środa, szósty dzień stycznia trening w samo południe. Ta sama górka, jednak z innej strony w delikatnie okrojonym składzie. Ruszamy z parkingu przy Dębowcu w Bielsku- Białej i już po kilku przebiegniętych metrach wiedzieliśmy, że dziś będziemy się przedzierać pomiędzy spacerującym tłumem ludzi🤷‍♂️. Stwierdziliśmy, że większość ludzi podąża w rejon Polany Dębowiec, a później już będzie luźno. Niestety, do samego szczytu, tłum 🤦‍♂️
Podczas dwu godzinnego treningu, pokonaliśmy ponad 16 kilometrów 💪

Podsumowując, każda pora dnia spędzona w górach na swój urok. Biegając bądź wędrując po zmroku, należy więcej uwagi skupić na tym, gdzie stawiamy stopy, przez dzień można bardziej przycisnąć 😀

Wniosek po tych treningach jest taki, że w obecnej sytuacji góry są mega oblegane przez tłumy pandemicznych turystów. Jedni traktują je jak wybieg na pokazie mody inni zaś, czują się "zaginieni w akcji" i w całej tej elicie górskich wyjadaczy tylko po części widać, że wiedzą czego tam chcą 😉

,

Address

Párnica

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Team Żeberka posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share