Personalny Trening Kolarski

Personalny Trening Kolarski 🧑‍🎓Popularyzuje wiedzę o treningu kolarskim
✅️Indywidualna opieka amatorów
✅️Zgrupowania kolarskie
(2)

Zaczęliśmy nowe zgrupowanie - tym razem w ramach Śląsk Kolarsko - i choć nie jest to najbardziej „treningowy” wyjazd w h...
03/03/2026

Zaczęliśmy nowe zgrupowanie - tym razem w ramach Śląsk Kolarsko - i choć nie jest to najbardziej „treningowy” wyjazd w historii, to klimat zapowiada się naprawdę kapitalny.

Stacjonujemy ponownie w Marina Beach 38 w Denii - miejscu, w którym czujemy się już jak u siebie. Anita Wenta jak zawsze ogarnia najlepszy catering, więc o stronę jedzeniową jesteśmy spokojni. 😉

Najfajniejsze jest jednak to, że przyjechali nowi ludzie, tworzymy nową ekipę i… każdy pojawił się tu z uśmiechem na twarzy. Serio - od razu czuć dobrą energię. Jest czas, żeby się poznać, jest przestrzeń, żeby pojeździć, i jest bardzo pozytywnie.

Jako trener będę starał się na bieżąco przekazywać chłopakom i dziewczynom trochę wiedzy - bo naprawdę to lubię, dobrze się w tym czuję i widzę, że z roku na rok świadomość wśród amatorów rośnie. Zarówno jeśli chodzi o jazdę w peletonie, jak i wszystkie tematy okołotreningowe. Fajnie być częścią tej zmiany.

Mam tu również czterech swoich podopiecznych, więc też zadbamy o to, żeby treningowo wycisnąć z tego czasu ile się da. No i sam oczywiście też zrobię swoją robotę - w końcu sezon coraz bliżej. 💪

Pogoda na razie nie rozpieszcza, ale uśmiechy są, atmosfera jest, nowe znajomości się tworzą, a Śląsk Kolarsko krok po kroku rozwija się na wielu płaszczyznach.

Będzie dobrze. Ba - będzie świetnie.

Coraz częściej widzę, jak mocno brakuje nam konsekwencji. W sporcie amatorskim to jest chyba największy problem - nie FT...
26/02/2026

Coraz częściej widzę, jak mocno brakuje nam konsekwencji. W sporcie amatorskim to jest chyba największy problem - nie FTP, nie waga, nie brak sprzętu. Konsekwencja. To, żeby robić swoje wtedy, kiedy nie ma błysku, kiedy nie ma efektów „tu i teraz”, kiedy nikt nie klaszcze.

Bo my, amatorzy, naprawdę lubimy mieć wszystko szybko.
Waga nie ruszy się przez dwa miesiące?
- no to trzeba zmienić dietetyka 🙂
FTP nie idzie do góry ?
- plan do kosza, trzeba coś nowego.
Jeden gorszy wyścig?
-coś jest nie tak, coś trzeba zmienić.

A prawda jest taka, że… tak to po prostu nie działa.

Sport to proces. Czasem nudny, czasem frustrujący, pełen małych, niewidocznych kroków. I pełen kryzysów - bo one przychodzą zawsze. Tylko że kryzys nie jest znakiem, że masz rezygnować albo kombinować. Kryzys jest testem. I albo go przetrwasz, albo będziesz zaczynać w kółko od zera. Znasz to ? Ile razy powiedziałeś/aś sobie - „dobra, teraz zmienię i to utrzymam, zacznę od nowa, ale na 120%”

Konsekwencja to jest coś, co buduje Cię przez lata, nie przez tygodnie. To ona daje odporność. To ona sprawia, że po gorszym etapie wracasz silniejszy, a nie z poczuciem, że „to nie ma sensu”.

Widzę to u swoich zawodników. Lata współpracy, wzloty, upadki, życie, problemy - różnie bywa. Ale ci, którzy nie szukają magicznych dróg na skróty, tylko dzień po dniu robią swoje, AKCEPTUJĄ te kryzysy… to właśnie oni zmieniają się najbardziej.
To u nich spada waga - jeżeli taki mają cel. To u nich wraca ten luz. To u nich forma rośnie na przestrzeni lat, a pewność siebie idzie w górę. To jest najlepsza nagroda w tej robocie.

I wrzucam Wam zdjęcie z wczorajszej siłowni, bo chcę Wam to przekazać. Od ponad 10 lat konsekwentnie robię trening siłowy. Nie dlatego, że mam ambicję bić rekord świata w przysiadzie, tylko dlatego, że wiem, że dzięki temu lepiej się czuję, jestem zdrowszy i nie muszę biegać po gabinetach fizjo. To działa. I dlatego to robię.

A inni rezygnują po dwóch miesiącach, bo „nie biorą 100 kg na przysiad”. No i właśnie… tu jest różnica. Czy jestem od Was lepszy ? Oczywiście, że nie. Tylko, że nie mam w sobie presji zmian, poczucia, że coś robię źle, albo, że zaczynam już kolejny plan, tym razem na 120%😉

Forma, zdrowie, progres - to nie efekt spektakularnych tygodni. To efekt konsekwencji, która na początku wygląda jak nic.
A potem zmienia wszystko.

Od kilku lat obserwuję, że większość rozmów o treningu kolarskim kręci się wokół dwóch parametrów: FTP i VO2max. Ktoś po...
18/02/2026

Od kilku lat obserwuję, że większość rozmów o treningu kolarskim kręci się wokół dwóch parametrów: FTP i VO2max. Ktoś poprawił próg o kilkanaście watów - sukces. Ktoś ma wysokie VO2max - budzi to respekt. I oczywiście, to są ważne wskaźniki. Sam z nich korzystam i analizuję je w pracy z zawodnikami. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy traktować je jako jedyny wyznacznik rozwoju.

Z perspektywy trenera widzę coś innego. Widzę, że wyścigi rzadko wygrywa się samym testem, parametrami FTP itd. W realnych warunkach startowych ogromną część czasu spędzamy w strefie wytrzymałościowej, pomiędzy LT1 a LT2. To ta „szara strefa”, która kiedyś została mocno skrytykowana i przez wielu uznana za mało wartościową treningowo. Tyle że wyścig nie jest laboratoryjnym protokołem. Tempo faluje, pojawiają się długie odcinki mocnej, ale kontrolowanej jazdy, a dopiero później krótsze, intensywne akcenty. Jeśli w tej wytrzymałościowej strefie jesteś nieekonomiczny, zapłacisz za to w końcówce.

W praktyce dużo bardziej interesuje mnie to, jak zawodnik funkcjonuje właśnie tam. Czy przy tym samym tętnie jest w stanie generować większą moc niż rok wcześniej. Czy po dwóch godzinach jazdy potrafi utrzymać stabilną intensywność bez „odcinania prądu”. Czy koszt fizjologiczny wysiłku jest mniejszy niż wcześniej. Często zdarza się, że próg wzrasta nieznacznie, VO2max praktycznie się nie zmienia, a mimo to zawodnik w wyścigu prezentuje zupełnie inny poziom. Jest spokojniejszy, bardziej wydajny, mniej podatny na kryzysy. To jest progres, którego nie widać w opisie profilu.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że większość osób, z którymi pracuję, to zawodnicy 30+, 40+, 50+ którzy łączą sport z pracą, rodziną i codziennymi obowiązkami. Z wiekiem VO2max naturalnie spada i nie da się tego całkowicie zatrzymać. Do tego dochodzi ograniczona ilość czasu - osiem, dziesięć godzin tygodniowo to często realny maksimum. W takich warunkach ciągłe „pompowanie sufitu” ma ograniczony sens. Znacznie rozsądniej jest wzmacniać fundamenty, czyli poprawiać ekonomię jazdy, wydolność tlenową i odporność na narastające zmęczenie.

Im jesteśmy starsi, tym bardziej opłaca się być ekonomicznym. To podejście można realizować na wiele sposobów. Kluczowe jest planowanie treningu w przemyślanych cyklach, a nie przypadkowe dokładanie mocnych jednostek. Regularna praca w zakresie wytrzymałości tlenowej buduje bazę, która realnie przekłada się na starty. Trening siłowy poprawia efektywność pracy mięśni i pozwala generować moc mniejszym kosztem. Jeśli zawodnik ma nadmierną masę ciała, jej redukcja potrafi dać większy efekt niż kolejne kilka watów wyciśniętych z interwałów. Do tego dochodzi technika jazdy, pozycja na rowerze i odpowiednie zarządzanie regeneracją.

Coraz częściej mam poczucie, że w przyszłości będziemy więcej rozmawiać o tym, jaką moc jesteś w stanie utrzymać po 2000 czy 2500 kilodżuli pracy, jak stabilny jesteś w trzeciej strefie i jak reagujesz na zmęczenie, niż o samej wartości FTP. Bo rozwój w kolarstwie to nie tylko podnoszenie maksymalnych parametrów. To także umiejętność wykonywania dużej pracy w sposób możliwie najbardziej ekonomiczny.

Jeżeli masz dwadzieścia lat i kilkanaście godzin tygodniowo na trening, strategia może być inna. Jeśli masz trzydzieści osiem lat, firmę, rodzinę i dziewięć godzin na rower, potrzebujesz mądrego zarządzania energią - zarówno tą na treningu, jak i tą życiową. Cyfry są ważne. Ale dopiero w kontekście całego procesu nabierają realnego znaczenia.

❗️Jestem ciekawy, jak Wy na to patrzycie 😀 Czy bardziej motywuje Was podnoszenie FTP, czy czujecie realną różnicę dopiero wtedy, gdy po dwóch - trzech godzinach jazdy nadal jesteście w stanie kontrolować tempo? czy możecie na koniec wyścigu wykonać intensywny wysiłek nie tracąc zbytnio na mocy?

Dajcie znać w komentarzu, co u Was zrobiło największą różnicę w ostatnich sezonach - sufit czy fundamenty?

Hej, no to lecimy z podsumowaniem Naszych ostatnich dni zgrupowania w Hiszpanii 😀Zaczęliśmy nieco inaczej, po dniu przer...
12/02/2026

Hej, no to lecimy z podsumowaniem Naszych ostatnich dni zgrupowania w Hiszpanii 😀

Zaczęliśmy nieco inaczej, po dniu przerwy, świadomie przeszliśmy w pracę o wysokiej wartości bodźcowej. Zmniejszyliśmy akcent na samą objętość, a skupiliśmy się na precyzyjnie zaplanowanej intensywności.

Wprowadziliśmy kolejny cykl krótkich interwałów VO2max - dynamicznych, powtarzalnych jednostek rozwijających maksymalny pobór tlenu oraz zdolność do wielokrotnych zmian tempa. Kluczowy był tutaj nie tylko parametr mocy (trening na RPE), ale jakość wykonania: kontrola kadencji, pozycja, timing wejścia w interwał, technika.

Element pracy w grupie pozwolił w naturalny sposób podnieść poziom rywalizacji i zaangażowania. To środowisko, w którym zawodnik uczy się reagować na bodźce zewnętrzne, a nie tylko realizować „suche waty” z rozpiski 😀 - tak, moi Podopieczni nie mają ze mną treningowej rutyny 🤣

Kolejny blok to ukierunkowane kształtowanie wytrzymałości specyficznej - praca w kontrolowanych zakresach, budowanie tolerancji zmęczenia i ekonomii wysiłku w terenie z przewyższeniami.

Ostatni dzień był sprawdzianem adaptacji. Jazda według samopoczucia, przy zachowaniu świadomości intensywności. I właśnie wtedy pojawiły się bardzo mocne sygnały progresu – zawodnicy po wykonaniu 1000 - 1500 kJ pracy byli w stanie generować swoje najlepsze wyniki na wybranych segmentach.

To świadczy o:
✔ rosnącej odporności na zmęczenie
✔ poprawie ekonomii pedałowania
✔ lepszym zarządzaniu energią
✔ adaptacji do powtarzalnych wysiłków o wysokiej intensywności

W 10 dni zrealizowaliśmy około 850 km oraz 12 000 m przewyższenia. Objętość była wystarczająca do stymulacji adaptacji, ale kontrolowana - bez niepotrzebnego „zajeżdżania” organizmu. Priorytetem była jakość bodźca i jego transfer na realne kompetencje które wykorzystamy w sezonie 💪

Szczególnie cieszy progres zawodników, którzy uczestniczą w kolejnych zgrupowaniach. Widać wyraźną poprawę nie tylko w parametrach fizjologicznych, ale również w:
- technice jazdy
- pewności na zjazdach
- pracy w grupie
- podejmowaniu decyzji pod zmęczeniem

To pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku. Bardzo cieszy mnie ta rosnąca świadomość.

Dziękuję wszystkim podopiecznym za pełne zaangażowanie i profesjonalne podejście do każdej jednostki treningowej. Atmosfera była na bardzo wysokim poziomie - wspierająca, ambitna i nastawiona na rozwój - będzie co wspominać 👌

To zgrupowanie buduje nie tylko formę.
Buduje kompetencje, świadomość i motywację na kolejne miesiące pracy.

Wracamy z konkretną bazą pod dalszy etap przygotowań.

Łapcie fotki z ostatnich wspólnych dni 😃

Jesteśmy już po dwóch minicyklach treningowych na naszym zgrupowaniu i widać, jak praca zaczyna procentować.Ostatnie dni...
08/02/2026

Jesteśmy już po dwóch minicyklach treningowych na naszym zgrupowaniu i widać, jak praca zaczyna procentować.
Ostatnie dni to solidne bloki na progu, w strefie sweet spot oraz rozwijanie klasycznej wytrzymałości tlenowej. Każdy z tych elementów pełni inną, ale kluczową funkcję w fizjologii wysiłku:

Próg (FTP) - poprawa zdolności do utrzymania wysokiej mocy przy równowadze między produkcją a usuwaniem mleczanu.
Sweet spot - najbardziej efektywny trening ekonomii pracy mięśniowej i podnoszenia mocy tlenowej przy stosunkowo niskim koszcie zmęczenia.
Wytrzymałość tlenowa - rozbudowa „silnika” poprzez wzrost gęstości mitochondriów i zdolności do wykorzystywania tłuszczów jako paliwa.

W okresie, w którym obciążenia rosną z jednostki na jednostkę, kluczowe jest idealne dopasowanie intensywności do aktualnych możliwości organizmu i samopoczucia. Kiedy zmęczenie narasta, to właśnie subtelne regulowanie intensywności staje się najważniejsze - a cyfry przestają być jedynym drogowskazem.

Dlatego w kolejnej części zgrupowania większy nacisk położymy na pracę według RPE (Rate of Perceived Exertion), czyli subiektywnej oceny odczuwanego wysiłku.
To niezwykle ważne narzędzie, bo:

-pozwala precyzyjnie dopasować intensywność do realnego stanu organizmu,
-uwzględnia zmęczenie, stres, sen i regenerację - czego nie widzi watomierz,
-uczy zawodnika świadomego słuchania własnego ciała, a nie tylko „gonienia liczb”.

A warunki? Pogoda nas nie oszczędza.
Temperatura sprzyja - ale zmienne i mocne wiatry w porywach 50-60 km/h potrafią mocno utrudnić jazdę i generować dodatkową „pobudkę treningową”.
Na zjazdach robi się momentami niebezpiecznie, ale takie doświadczenia budują późniejszą pewność siebie i umiejętności na sezon.

Poza samym treningiem dużo czasu poświęcamy też na szkolenia, rozmowy i budowanie świadomości treningowej.
Wytrzymałość, fizjologia, planowanie obciążeń - to elementy, które zawodnika (lub ambitnego amatora!) rozwijają tak samo jak jazda na rowerze.

Uważam, że szczególnie amatorzy, często bardziej obciążeni stresem (na wielu obszarach) bardziej niż zawodowcy, powinni rozumieć po co trenują i jak to robić mądrze. Świadomość = lepsze decyzje, lepsza regeneracja i szybszy progres.

Podsumowując: za nami kilka intensywnych, wartościowych dni … a najlepsze dopiero przed nami🤩

Marina Beach 38

Zaczynamy kolejne zgrupowanie w Hiszpanii i od razu pojawił się ten znajomy, dobry vibe 🇪🇸Tradycyjnie zatrzymujemy się w...
03/02/2026

Zaczynamy kolejne zgrupowanie w Hiszpanii i od razu pojawił się ten znajomy, dobry vibe 🇪🇸

Tradycyjnie zatrzymujemy się w Marina Beach 38 - to już nasza baza i naprawdę czuję satysfakcję, że wracamy dokładnie tam, gdzie wszystko działa tak, jak powinno. Fajnie mieć swoje miejsce, do którego wchodzisz i od razu czujesz, że jesteś „u siebie”.

Tak samo jest z Anitą, która kolejny rok ogarnia dla nas catering. Tu nie trzeba nic tłumaczyć - po prostu robi robotę na takim poziomie, że aż chce się dalej współpracować. Lubię pracować z ludźmi, którzy trzymają standard, bo to od razu przekłada się na komfort całej grupy.
A w tym roku grupa jest rekordowa. Mamy 23 osoby - zawodników z Personalnego Treningu Kolarskiego, ale też ludzi, którzy po prostu chcieli z nami pojechać i przeżyć te dni w kolarskiej atmosferze. I to jest super, bo tworzy się z tego ekipa, która naprawdę się dogaduje, wspiera i daje pozytywną energię.

Zawsze powtarzam: to nie jest zgrupowanie typu „jedziemy, ile się da, a potem zobaczymy”. Tu jest plan, struktura i przemyślany trening. Każdy ma swój poziom, swoje możliwości, swoje zakresy - i to szanujemy. Dzielimy się na grupy tak, żeby nikt nie musiał nikogo gonić na siłę ani żeby nikt się nie zajeżdżał. To jeden z najczęstszych błędów amatorów: robią nagle ogromne objętości, na które organizm nie jest gotowy, a później zamiast formy jest zmęczenie i regres. U nas ma być odwrotnie - mądrze, jakościowo i tak, żeby progres był trwały.
Dziś tylko lekki start: około 90 kilometrów i jeden podjazd na Col de Rates, tak żeby się rozkręcić i wejść w rytm. Pierwszy dzień to zawsze adaptacja, spokojne tempo, trochę rozmów na trasie i wdrożenie się w klimat. Na poważną pracę przyjdzie czas.

Każdy dzień mamy zaplanowany tak, żeby dotykać różnych systemów energetycznych i rozwijać różne elementy. Już jutro zaczynamy wchodzić w okolice FTP/FRC - każdy w swoim czasie, w swoich zakresach. Indywidualnie, tak jak powinno być.

Najbardziej cieszy mnie to, że z roku na rok tworzymy coraz bardziej zgraną ekipę. Ludzie się dogadują, wspierają, łapią podobny rytm - i to robi ogromną różnicę. Bo wrócić z takiego wyjazdu można nie tylko z naprawdę dobrą formą, ale też z masą świetnych wspomnień i energią, którą chce się zabrać ze sobą dalej.

Przed nami intensywne, wartościowe dni. Będzie też materiał, pokażemy, jak to wygląda od środka - bo naprawdę jest co pokazać. A na razie… zaczynamy. I od razu czuję, że to będzie bardzo dobry wyjazd.

Do zobaczenia w kolejnych postach 😊

Marina Beach 38
Anita Wenta - catering 😍

Witajcie, Miniony weekend spędziłem na torze kolarskim w Pruszkowie, gdzie odbyły się konsultacje reaktywowanego zespołu...
18/01/2026

Witajcie,

Miniony weekend spędziłem na torze kolarskim w Pruszkowie, gdzie odbyły się konsultacje reaktywowanego zespołu BH, który po połączeniu z Feniksem Rydułtowy będzie występował jako BH Tiger Żory. To bardzo pozytywna wiadomość dla kobiecego kolarstwa – stworzenie i utrzymanie zespołu elity w Polsce nigdy nie jest łatwe, a takie inicjatywy pokazują, że wciąż istnieje przestrzeń do budowania silnych, ambitnych struktur.

Przez ten czas mieliśmy okazję nie tylko wspólnie trenować, ale też prowadzić szczegółowe konsultacje, analizować technikę jazdy, reakcje zawodniczek na obciążenia oraz ich sposób pracy na torze. I choć jako trener na co dzień korzystam z narzędzi analitycznych, platform treningowych i nowoczesnych metod monitorowania wysiłku, to uważam – zgodnie z literaturą i praktyką trenerską – że dużą wartość daje bezpośredni kontakt z zawodnikiem.

Obserwacja na żywo, rozmowa, analiza zachowań pod wpływem stresu i zmęczenia, dynamika pracy w grupie – to elementy, których nie da się w pełni odczytać z wykresów. Jak pisze dr. Seiler w swoich opracowaniach, skuteczny proces szkoleniowy powstaje dokładnie na styku teorii i praktyki. I takie właśnie konsultacje pozwalają zobaczyć pełny obraz zawodniczki – jej charakter, sposób myślenia, poziom motywacji oraz potencjał, który można rozwijać w nadchodzącym sezonie.

To dla mnie również ważny element rozwoju – przebywać z teamem, wymieniać się doświadczeniami, obserwować zachowania i technikę zawodniczek. Tego nie zastąpi żadna „cyferka” w TrainingPeaks. Proces treningowy nie opiera się wyłącznie na danych – opiera się na relacji, komunikacji i rozumieniu człowieka, który stoi za liczbami.

Cieszy mnie, że BH Tiger Żory ma solidne fundamenty i realną perspektywę rozwoju. Kolejna konsultacja planowana jest na marzec – znów spędzimy kilka dni, tym razem na „świeżym powietrzu” by wspólnie budować zespół, który pokaże się zarówno w Pucharze Polski, jak i na wybranych zagranicznych wyścigach.

Jeśli są zawodniczki, które chciałyby dołączyć do kobiecej ekipy elity albo do zespołu Masters BH i jeździć pod szyldem BH – drzwi są otwarte. Zespół jest w trakcie kompletowania. Fundamenty już są, ale wciąż możemy stworzyć coś większego.

Łączenie pracy z zawodnikami elity, mastersami i ambitnymi amatorami to dla mnie ogromna wartość. Pozwala to stale poszerzać portfolio, ale przede wszystkim – podnosi jakość pracy trenerskiej, bo teoria ma sens tylko wtedy, gdy idzie w parze z praktyką.

Budujemy coś nowego. Mocnego. Przemyślanego.

NOWY MATERIAŁ NA YOUTUBE – ZAPOWIEDŹ PEŁNEGO FILMU! Właśnie opublikowałem zapowiedź nowego filmu, w którym zaczynam rozk...
15/01/2026

NOWY MATERIAŁ NA YOUTUBE – ZAPOWIEDŹ PEŁNEGO FILMU!

Właśnie opublikowałem zapowiedź nowego filmu, w którym zaczynam rozkładać na czynniki pierwsze temat zgrupowań kolarskich — jak je planować, jak dobierać obciążenie treningowe i dlaczego historia Twojego treningu ma tu kluczowe znaczenie.

👉 To krótki, 2–3-minutowy materiał, w którym już teraz:
✔️ tłumaczę, dlaczego zgrupowanie nie może być improwizowane,
✔️ pokazuję, jak patrzeć na ostatnie 8 tygodni TSS,
✔️ wyjaśniam prostą zasadę:
im dłuższe zgrupowanie → tym bardziej świadome planowanie, a nie „więcej godzin = lepiej”,
✔️ podkreślam, jak ważna jest regeneracja i właściwe dopasowanie obciążenia do tego, co robiliśmy wcześniej.

🎥 Zobacz zapowiedź tutaj ➡️ https://youtu.be/gAbv0oo_jII

To dopiero wstęp do pełnego filmu, który ukaże się za jakiś czas i będzie poruszał temat jeszcze głębiej — z przykładami, wyliczeniami i praktycznymi wskazówkami, jak realnie zaplanować sobie obóz treningowy.

📅 Premiera pełnego materiału: wkrótce
🔔 Jeśli ten materiał Cię zaciekawił — zostaw suba, żeby nie przegapić pełnej wersji!

Jak zaplanować zgrupowanie kolarskie, żeby realnie podnieść formę, a nie ją zniszczyć?Ta krótka zapowiedź to wprowadzenie do pełnego materiału, który pojawi ...

Na YouTubie pojawił się pierwszy film na kanale Personalny Trening Kolarski.Pomysł na ten kanał chodził mi po głowie od ...
09/01/2026

Na YouTubie pojawił się pierwszy film na kanale Personalny Trening Kolarski.

Pomysł na ten kanał chodził mi po głowie od dawna. Zbierając kolejne lata doświadczenia, pracując z zawodnikami na różnych poziomach, coraz częściej łapałem się na tym, że wiele rzeczy w treningu kolarskim jest spłycanych albo sprowadzanych do samych liczb, schematów i gotowych recept.

A trening to nie jest tylko plan, periodyzacja i waty.

Dlatego ten kanał nie będzie vlogiem. Nie będzie codziennego życia trenera, jazdy z kamerką ani przypadkowych nagrań robionych „bo trzeba coś wrzucić”. Chcę, żeby to było miejsce, w którym pokażę trening kolarski od środka – tak, jak wygląda on naprawdę we współpracy z zawodnikiem.

Będzie o procesie, o kontekście, o psychice, o historii zawodnika, o tym, dlaczego u jednej osoby coś działa, a u innej kompletnie nie. O tym, jak pracujemy w Personalnym Treningu Kolarskim i jak wygląda to wszystko poza suchym planem treningowym.

Zarówno u amatorów, jak i u zawodników elity.

Każdy materiał będzie przygotowany merytorycznie, bez pośpiechu i bez robienia treści na siłę. Ten kanał ma być wartością, a nie kolejnym miejscem do „zaliczenia algorytmu”.

Jeśli macie ochotę zajrzeć, zobaczyć, posłuchać i dać swoją opinię – pozytywną albo krytyczną – będzie mi bardzo miło. Każdy feedback jest ok.

Link do pierwszego filmu wrzucam poniżej :)
A jeśli to, co robię, jest Wam bliskie – subskrypcja naprawdę pomaga.

Wielu zawodników myśli, że trenuje za mało.Prawda jest taka, że często są już przetrenowani — tylko nikt im tego nie powiedział.Dlaczego? Bo nie rozmawiają z...

Trening nie ma być źródłem stresu.Ma być częścią życia, która daje energię – nie zabiera ją.Nie jestem trenerem od „zaje...
04/01/2026

Trening nie ma być źródłem stresu.
Ma być częścią życia, która daje energię – nie zabiera ją.

Nie jestem trenerem od „zajeżdżania”. Najważniejsze jest dla mnie Twoje zdrowie, rozwój i długofalowa radość z ruchu – nie tylko cyferki w pliku.

Każdy ma inne cele. Dla jednego to przejechanie 100 km. Dla innego przygotowanie się do zawodów. Dla kogoś – po prostu regularność i poczucie, że robi coś dla siebie.

👉 To zawodnik wyznacza cel.
👉 Ja dobieram do niego plan.

Bez presji. Bez robienia czegokolwiek na siłę.
Z uwzględnieniem życia, pracy, zmęczenia i przestrzeni na regenerację.

Jeśli trening zaczyna powodować stres – to znak, że trzeba coś zmienić. A nie dociskać jeszcze mocniej.

Nie mogę zagwarantować tempa postępu.
Ale mogę zagwarantować jedno: zrobię wszystko, żeby ten proces był świadomy, bezpieczny i dopasowany do Ciebie.

Bo trening ma być przyjemnością. Nie obowiązkiem, który ciąży.

A jeśli w trakcie spadnie Ci motywacja albo okaże się, że cele, które sobie obraliśmy, nie idą w parze z przygotowaniami — dostaniesz ode mnie taką informację wprost. Bo szczerość i dopasowanie procesu są ważniejsze niż trzymanie się planu za wszelką cenę.

I właśnie wtedy, gdy znajdziemy ten balans – między ambicją a zdrowiem, między planem a życiem – zaczyna się prawdziwy rozwój.

Bo kiedy trening sprawia frajdę, kiedy mu ufamy i trzymamy się zdrowej, rozsądnej systematyki, efekty przychodzą. Może nie zawsze na skróty, ale trwale.

▶️2025. Rok ludzi, procesu i świadomego treningu▶️Końcówka roku to zawsze moment, w którym trochę zwalniam i patrzę wste...
31/12/2025

▶️2025. Rok ludzi, procesu i świadomego treningu▶️

Końcówka roku to zawsze moment, w którym trochę zwalniam i patrzę wstecz. Nie przez pryzmat samych liczb, watów, miejsc czy wyników w tabelach. Bardziej przez ludzi, rozmowy, decyzje i procesy, które wydarzały się po drodze.
I jeśli miałbym jednym zdaniem podsumować ten rok jako trener – Personalny Trening Kolarski po raz kolejny stał się miejscem jeszcze bardziej wyjątkowym.

Największą wartością tego projektu od lat są ludzie. Cieszy mnie ogromnie, że zawodnicy, z którymi pracuję od wielu sezonów, dalej są fundamentem tego miejsca. Że rozwijamy się razem, spokojnie, konsekwentnie. I że praktycznie każdy – na swoim poziomie, w swoim kontekście życiowym – notuje progres. Nie tylko sportowy.

Bo dla mnie trening nigdy nie był wyłącznie o cyfrach. O FTP, TSS czy wykresach. Najważniejsze jest to, jak wygląda cały proces treningowy – czy jest dopasowany do życia, pracy, rodziny, aktualnej sytuacji mentalnej. Czy trening jest wsparciem, a nie kolejnym źródłem presji.

Ten rok bardzo mocno to uwypuklił, szczególnie w pracy z amatorami. Nauczył mnie (jeszcze bardziej niż wcześniej), że nie da się zaplanować wszystkiego z góry i „odhaczyć” sezonu idealnie. Życie prywatne, stres, zmęczenie, brak snu – to wszystko realnie wpływa na adaptację treningową. Dlatego rozmowy są dziś nieodłączną częścią mojej pracy. Czasem stricte psychologiczne. Czasem trudne. Ale zawsze potrzebne.

Jako trener nauczyłem się też odwagi w podejmowaniu decyzji. Jeśli widzę, że zawodnik nie ma przestrzeni na trening, że trening nie wycisza głowy, a dokłada kolejny stres – potrafię powiedzieć: zawieszamy.

Jeśli ktoś regularnie trenuje po 22:00, kosztem snu i regeneracji – mówię wprost, że długofalowo to nie ma sensu.

Jeśli spada motywacja, pojawia się przeciążenie, chaos – nie zamiatam tego pod dywan. Jestem szczery. Zawsze.

I jednocześnie coraz bardziej doceniam to, jak zawodnicy potrafią godzić trening z życiem. Jak mimo ograniczeń robią postępy. Jak dojrzale podchodzą do procesu.

Ten rok był też najlepszym rokiem pod względem sportowych sukcesów – indywidualnie i zespołowo. Były bardzo dobre starty, mocne występy grupowe i wyścigi, na których było widać przygotowanie, spokój i jakość. Ale to wszystko wydarzyło się bez napinki. Naturalnie. Z dobrej atmosfery, wzajemnego wsparcia i zaufania.

Coraz mocniej widzę też, że rośniemy jako społeczność. Pomagamy sobie, uczymy się od siebie, wspólnie przygotowujemy się do startów – szczególnie gdy mówimy o bardziej zaawansowanych wyścigach.To jest wartość dodana Naszej wspólnej drogi.

2025 to również rok pracy na różnych poziomach – z amatorami i z zawodnikami elity. Miałem okazję być na wyścigach rangi UCI, zobaczyć sport z innej perspektywy i zebrać kolejne doświadczenia. Równolegle cały czas się szkolę. Czytam, analizuję, uczę się. Bez presji. Bez „muszę”. Bo wiedza przychodzi naturalnie, gdy praca jest pasją.

Patrząc w przyszłość – nowy rok będzie kolejnym etapem rozwoju zarówno Personalnego Treningu Kolarskiego, jak i mojego osobistego. Planuję dalej rozwijać się jako trener, zarówno w pracy z amatorami, jak i z zawodnikami elity. Chcę jeszcze lepiej rozumieć proces, człowieka i zależności pomiędzy treningiem, życiem i regeneracją.

Planuję również dalsze podnoszenie kwalifikacji – bardzo możliwe, że od września wrócę także na studia, tym razem na AWF, żeby w cudzysłowie „podkręcić” swoje kompetencje i spojrzeć na pewne obszary z jeszcze szerszej perspektywy.

Na koniec – życzę Wam wszystkim zdrowia.
Żeby kolarstwo było częścią Waszego życia, ale nie jego ciężarem. Żebyście czuli się dobrze – fizycznie i mentalnie. Żebyście dbali o siebie nie tylko przez pryzmat treningu, ale holistycznie: snu, regeneracji, relacji, równowagi.

Dziękuję, że jesteście częścią tego miejsca.
Jedziemy dalej. Spokojnie. Mądrze. Razem.

Adres

Zory

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Personalny Trening Kolarski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Personalny Trening Kolarski:

Udostępnij