29/04/2026
Kibicem się jest a nie bywa.
Odnosi się najczęściej do tego, że kibicuje się drużynie, zawodnikowi niezależnie od jego miejsca w tabeli czy ostatniego rezultatu.
U mnie jest podobnie. Kibicem jestem i czuję się nim niezależnie czy stoję na trybunie przodem, tyłem do boiska czy jestem tak jak teraz na poziomie murawy
Rozumiem emocje tych ludzi, którzy wstają o 7 w niedzielę żeby oglądać taki „szlagier” jak ten ostatni w Płocku, czy jak moi koledzy z Warszawy, którzy wybrali Poznań i w zasadzie w 25 minucie wiedzieli, ze nie zaśpiewają „kto wygrał mecz?”
Rozumiem ich, choć nie zgadzam się może z każdym z nich i każda decyzją to wiem co czują po porażce i co czują po wygranych
Kibic podpisuje kontrakt z drużyną dożywotni, nie zmienia go po spadku czy po 4 porażkach albo dlatego, że ktoś zaczął lepiej kopać piłkę.
Jest zawsze i wszędzie, ma prawo wymagać.
Jak napisał kiedyś mój serdeczny ziomal -
Nie rozumiesz to nie zrozumiesz 🤷🏼♂️
Amen 🙏