WYRY Team - Grupa Biegowa

WYRY Team - Grupa Biegowa WYRY TEAM to grupa biegowa aktywnych mieszkańców gminy Wyry na Śląsku.

Zrzeszamy w naszym gronie wszystkich amatorów większych lub mniejszych biegania i aktywności ruchowej.

24 maja odbył się "XVII bieg o Łaziskie Liście". Udział w Biegu Ulicznym to wyjątkowe, wiosenne święto sportu, które poz...
04/06/2026

24 maja odbył się "XVII bieg o Łaziskie Liście". Udział w Biegu Ulicznym to wyjątkowe, wiosenne święto sportu, które pozwala poczuć niezwykłą energię. Wszystko zaczyna się na bieżni Stadionu Miejskiego. Stojąc w tłumie biegaczy na linii startu, czuje się w powietrzu ogromną dawkę adrenaliny, ekscytację i wzajemne wsparcie. Niezależnie od tego, czy wybierasz szybką „piątkę”, czy decydujesz się na dwukrotne pokonanie pętli trasa wymaga skupienia. Gdy mija się ścieżki rekreacyjne, pojawiają się momenty kryzysu, ale głośny doping miejscowych kibiców i rodzin dodaje skrzydeł gdy zaczyna brakować sił. W tym roku poza trasą trudności dodawała wysoka temperatura.
Z naszego Team-u udział wzięli Aga, Kasia, Ania i Paweł. Mimo trudnych warunków Kasia stanęła na podium zdobywając 2 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Gratulacje wszystkim uczestnikom biorącym udział w tym biegu.

23 maja 2026 r. odbył się w Łodzi 23 Bieg Ulicą Piotrkowską Rossmann Run na 10 km, który połączył sport, dobrą zabawę i ...
04/06/2026

23 maja 2026 r. odbył się w Łodzi 23 Bieg Ulicą Piotrkowską Rossmann Run na 10 km, który połączył sport, dobrą zabawę i pomoc potrzebującym. Na linii startu zameldowało się 13 tys. biegaczy. Kibice obecni na całej trasie dopingowali nas i dodawali energii. Meta na czerwonym dywanie przyjęła każdego biegacza po królewsku. Po ugaszeniu pragnienia czekała na biegaczy pikantna grzybowa. Do zobaczenia za rok w Łodzi na kolejnym biegu.

Ten weekend nie sprzyjał aktywnościom 🏃🏼‍♀️ 🏃na świeżym powietrzu. Było zimno 🥶, deszczowo 🌧️, pochmurno ☁️, mokro, błot...
18/05/2026

Ten weekend nie sprzyjał aktywnościom 🏃🏼‍♀️ 🏃na świeżym powietrzu. Było zimno 🥶, deszczowo 🌧️, pochmurno ☁️, mokro, błotniście, ślisko, czyli „szaro-buro i ponuro” jak to mówią.
I w takich okolicznościach przyrody trafił nam się trening biegowy w górach.
👏🏃🏼‍♂️💃🍾🏁🥳⛰️
To teraz pozytywy. Były chęci, była super ekipa , było zdobyć kolejne doświadczenie, które ma procentować w przyszłości. Był czas na testowanie ubrań przeciwdeszczowych ☔️ , bieg w trudnym terenie. W końcu był to czas hartowania organizmu i przełamywania jakiś słabości, których zresztą wiele nie ma.

I no pojechaliśmy w Beskid Mały, ruszylismy z dzielnicy Bielska-Białej - Straconki o 6:20, rozpoczynając podbieg w kierunku Hrobaczej (lub Chrobaczej - zależnie od źródeł) Łąki. Deszcz oczywiście pada… a my się wspinamy w górę. Najpierw Czupel (nie ten najwyższy szczyt Beskidu Małego, następnie Gaiki, Groniczki i Hrobacza, przebiegamy tuż pod krzyżem, omijając schronisko. W końcu z górki, ciągle czerwonym szlakiem, ciągle pada 🤣 i tak zbiegamy w pobliże zapory w Porąbce, którą przebiegamy, zostawiając czerwony szlak i zamieniając go na zielony, biegniemy w kierunku centrum. W końcu po 2 kilometrowym biegu asfaltem, kierujemy się na Palenicę, Trzonke, by tuż za Przełęczą Bukowiecką zamienić szlak zielone na żółty. Kolejny mocny zbieg i ponowny podbieg, tym razem w kierunku Kiczery. Na chwilę przestaje padać, na całe kilka minut… 😎👍. Tzn. nie pada z nieba, pada jednak z drzew 🤪. Szlak zielony zamieniamy na żółty i tak mijając Kiczerę, skąd rozpościera się piękna panorama pokazana na zdjęciu z opisem widzianych szczytów (my widzimy cale nic), biegniemy na upragnioną przerwę, czyli Górę Żar. Wszyscy mokrzy, zmarznięci, marzą o cieplutkim schronisku, który na Żarze zowie się restauracją i nagle ktoś wpada na pomysł, by nas podbudować i rzuca pytanie: „a czy tam będzie cokolwiek otwarte przy takiej pogodzie?” Konsternacja niemała, wręcz zwątpienie, biegniemy niepewni, wbiegamy w mgłę, osoby z przodu nie widzą tych z tyłu, bo widoczność ograniczacie do 30 metrów, zaczyna padać (ot niespodzianka).
Ufffffffff, choć na samym Żarze cicho wszędzie, głucho wszędzie, knajpa otwarta, chwilę po nas przyjeżdża tramwaj i wysiada z niego spora grupa ludzi, ale wracając.
28km za nami, jesteśmy przemoczeni, zmarznięci, trochę zmęczeni i pijemy gorącą herbatę 🍵, kawę ☕️, jemy, przebieramy się w suche rzeczy, odpoczywamy i go „goł”, przed nami jakieś 19km, ale w tym 2 zbiegi i tylko jeden podbieg… Najpierw to łatwiejsze, zbiegamy do Międzybrodzia Żywieckiego czerwonym szlakiem, tym samym który zostawiliśmy w Porąbce, przebiegamy do Czernichowa i zaczynamy ostatni, choć długi podbieg. Suchy Wierch, Togacz, Czupel - tym razem ten najwyższy i biegniemy w kierunku Magurki Wilkowickiej. Tym razem przy schronisku zatrzymujemy się na fotę, ostatnie 6km, więc zbiegamy…

Wyszło 46,5km i trochę ponad 2000m. przewyższenia.

Dzięki ekipo, za miło spędzony czas.
Gratulacje dla nas. Łatwe to to nie było. Ale było git.

Lila z naszej grupy w zeszłym tygodniu zawitała na Łącko Fest. To impreza, która połączyła bieg lub marsz na dystansie 2...
17/05/2026

Lila z naszej grupy w zeszłym tygodniu zawitała na Łącko Fest. To impreza, która połączyła bieg lub marsz na dystansie 20 i 10 km z niezwykłą podróżą przez malownicze krajobrazy Łącka, pełne smaków, zapachów i dźwięków wyjątkowego góralskiego regionu. Było sportowo, zmysłowo, smacznie, po prostu cudownie.

Weekend 25-26 kwietnie spędziliśmy w Gdyni.Sporo grupa BDB Team oraz dwójka WYRY Team - Grupa Biegowa, wybrała się nad m...
02/05/2026

Weekend 25-26 kwietnie spędziliśmy w Gdyni.
Sporo grupa BDB Team oraz dwójka WYRY Team - Grupa Biegowa, wybrała się nad morze⚓️🌅🌊 by wziąć udział w Gdynia Półmaraton, a przy okazji w parkrun Gdynia.

5 kilometrów przebiegliśmy 🏃🏼‍♂️🏃🏼‍♀️w spokojnym tempie, rozgrzewkowym, by zaliczyć debiut w parkrunach. Impreza organizowana w wielu miastach Polski. Internet mówi, że w 107 lokalizacjach (stan na 30 kwietnia 2026). Zawsze odbywa się w soboty o 9:00 na dystansie 5km. Można biec, można maszerować…

Głównym punktem naszego wyjazdu był jednak bieg na dystansie 21,0975m 🏃🏽‍♂️🏃🏻‍♀️, czyli półmaraton gdyński i jego specjalna edycja, bo organizowana z okazji 💯-lecia miasta Gdynia.
Planowany start: 20:30, czyli także nietypowo. Prognoza pogody zachęcała do biegu… średnio. Temperatura około 7 stopni , możliwe opady deszczu 🌧️ i silny wiatr 💨, z możliwymi jeszcze mocniejszymi podmuchami. Odczuwalna temperatura miała oscylować w granicy 4 stopni.
Plany o możliwych życiówkach dosyć mocno zagrożone, o ile ktoś takowe planował…

Tuż przed 20:30, za linią startu stanęło około 8500 tysiąca biegaczy. O dziwo nie było Kenijczyków, Etiopczyków i innych przodowników stada w tego typu biegach. Może wszyscy udali się na maraton do Londynu, gdzie dokonało się coś jedynego w swoim rodzaju, ale o tym na koniec.
Elita ruszyła pierwsza, następnie kolejne fale biegaczy… i nasza ekipa, 23-osobowa w rytmach mocno motywujących dźwięków muzyki oraz buchającego ognia na linii startu.
Wieczorny bieg ma swój urok, oświetlone ulice, domy, itd. Ma też swoje wady, jeżeli chodzi o walory krajobrazowe, widać nieco mniej. Można się skupić na biegu.
Ruszyliśmy szeroką, 4-pasmową ulicą, by po 300 metrach zamieniła się w 3-pasmową, później dwu. Było ciasno. Pierwsze 3 kilometry, biegliśmy stopa w stopę, na całej długości jezdni, później odległości pomiędzy kolejnymi biegaczami się rozciągnęły. Od początku wiało, najczęściej od przodu i z boków, ale nie był to wiatr, podczas którego ma się wrażenie, że stoimy w miejscu. Poza momentami, kiedy podmuchy były najmocniejsze, ale takich było kilka, może naście… Okolo 14-16 kilometra, w zależności od tempa biegu zaczęło padać, najpierw lekko, które rozkręciło się w mocno.
Temperatura spadła, wiatr, deszcz, przyjemnie nie było… ale kto by o tym myślał? Trzeba było „ciś” ile pary, do przodu, do mety. Kilka podmuchów w plecy, w końcu coś pozytywnego 🤣. I w końcu na ostatnim kilometrze wbiegliśmy na promenadę przy plaży, by zakończyć bieg tuż nieopodal „Daru Pomorza” czy „Błyskawicy”.
Medale, zajefajne, satysfakcja wielka, tylko… ten deszcz, wiatr, zimno… trzeba było szybko uciekać, zagrzać sie, przebrać, wykąpać.

Wiele doświadczenia półmaratońskiego w biegach ulicznych nie mieliśmy, więc o życiówki w naszym wykonaniu trudno nie było.

Asi był to pierwszy taki bieg.
Czas: 1:49:52.
Miejsce open: 2675
Miejsce wśród kobiet: 357
Miejsce w kategorii wiekowej K40: 106
Średnie tempo: 5:12/km

Ja biegłem całkiem niedawno półmaraton w Żywcu, ze względu na spore przewyższenia w tamtym biegu, życiówka tutaj także nie była żadnym osiągnięciem, więc została pobita.
Czas: 1:37:36
Miejsce open: 999
Miejsce wśród mężczyzn: 926
Miejsce w kategorii wiekowej M40: 304
Średnie tempo: 4:37/km.

A co się wydarzyło w Londynie…
Sebastian Sawe z Kenii jako pierwszy człowiek „złamał” 2 godziny w maratonie, pokonując dystans w czasie 1:59:30.
Nie on jedyny tego dnia, bo Yomif Kejelha z Etiopii, w swoim debiucie… DEBIUCIE, przebiegł maraton w czasie 1:59:41.
Ciężko stwierdzić, które osiągnięcie jest większe… można jednak przypuszczać, że Pan Yomif może w przyszłości nieźle namieszać…

Wracając do Gdyni, zobaczcie medal, warto.

Ten weekend będziemy długo wspominać 🥳😎. Nie często coś się robi po raz pierwszy.A my za jednym razem, zrobiliśmy dwie r...
20/04/2026

Ten weekend będziemy długo wspominać 🥳😎. Nie często coś się robi po raz pierwszy.
A my za jednym razem, zrobiliśmy dwie rzeczy - pierwszy raz.

Kilka tygodni temu padł pomysł 🤔 wspólnego wyjazdu na bieganie po górach. Temat został przyjęty z aprobatą, bo nie mieliśmy jeszcze okazji pobiegać razem w górskich krajobrazach.

Na zbiórce pojawiła się piątka „naszych”. Dwie debiutantki 🏃🏻‍♀️🏃‍♀️, jeżeli chodzi o górskie biegowe wojaże i trójka 🏃‍♀️🏃🏻‍♀️🏃‍♂️trochę bardziej doświadczonych w tym temacie.
Od początku humory nam dopisywały, bo warunki pogodowe miały być wymarzone. Słońce ☀️, odpowiednia temperatura 🌡️ 8-14 stopni w cieniu, lekki wiaterek 💨, duża przejrzystość.
Nasza pętla wg założeń miała się zamknąć na 24km i przewyższeniach 1100m. Czyli całkiem dobry trening w górskim wydaniu. Za miejsce startu i mety obraliśmy Złatną, tuż za Ujsołami, w Beskidzie Żywieckim. Trasa prowadziła przez Halę Lipowską i Hale Rysianka, czyli na początek mieliśmy 9 kilometrowe podejście z większym lub mniejszym nachyleniem. Następnie zbiegliśmy do Przełęczy Bory Orawskie i zaczęliśmy kolejne podejście do Grubej Buczyny. Od tego było już raczej z górki. Przebiegliśmy przez szczyt Krawców Wierch, Hale Krawcula, gdzie odpoczęliśmy przy schronisku i zbiegliśmy do samochodu domykając pętlę.

Cała trasa była ciekawa, urozmaicona, z kilku miejsc rozpościerał się piękny widok na Beskidy i Tatry. Humory dopisywały, grupa dobrze współpracowała. Zdarzyły się także momenty, w których po głowie krążyło pytanie: „co ja tutaj robię?” czy „po co mi to było”. Takie chwile też trzeba przeżyć…

Gratulacje dla całej naszej ekipy, szkoda, że nie pojechaliśmy w większym gronie. Było zacnie i kozacko. Było wesoło, biegowo wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Dziewczyny spisały się na medal. 🥇 Tym wyjazdem przetarliśmy górskie szlaki i coś czuję, że będzie tego więcej…

Na początku kwietnia, mała grupka wybrała się na 35 kilometrowy marszobieg po naszym, Śląskim Beskidzie. W tej grupie by...
17/04/2026

Na początku kwietnia, mała grupka wybrała się na 35 kilometrowy marszobieg po naszym, Śląskim Beskidzie. W tej grupie była dwójka WYRY Team - Grupa Biegowa.
Nasze długodystansowe zmagania rozpoczęliśmy w Wapienicy, by przez podejście na Błatnią, zbieg do Brennej, ponowne podbiegi do Grabowej, odpocząć w schronisku. Ale to była niecała połowa naszej trasy. Znowu trochę pod górkę, by zameldować się na Kotarzu. Na szczęście od tego miejsca, dobrych kilka kilometrów było z górki, aż do Przełęczy Karkoszczonka. I znowu górka, tym razem trasa kierowała na w stronę Klimczoka. Od tego momentu nie było przed nami niczego, gdzie z biegu, trzeba byłoby przejść do marszu. No więc biegliśmy przez Szyndzielnię, prosto do miejsca rozpoczęcia biegu.
Wyszło dokładnie 34,5km, 1700m. przewyższeń. Był to bardzo dobrze wykorzystany czas po Wielkanocnym obżarstwie w towarzystwie godnym polecenia.

Tegoroczne 🐗 Dzikie Ultra przeszło do historii, ale w naszej pamięci pozostanie na dłuższy czas, bo w dniu wczorajszym, ...
29/03/2026

Tegoroczne 🐗 Dzikie Ultra przeszło do historii, ale w naszej pamięci pozostanie na dłuższy czas, bo w dniu wczorajszym, znowu sporo się działo❣️

Zacznijmy od tego, że tym razem 💰pieniążki były zbierane na leczenie ♥️Lenki Kozieł♥️, mieszkanki Orzesza,zmagającej się z glejakiem mózgu.

Nasza ekipa już przed samym biegiem zaprezentowała się całkiem nieźle, bo wsparliśmy punkt żywieniowy czterema różnymi wypiekami. Ania, Kasia, Aga, Asia stanęły na wysokości zadania i upichciły kulinarne cuda 🍪🥮🍰🥧, które w przerwach pomiędzy kolejnymi kilometrami można było degustować, przyjmując kolejne kalorie do spalania.

Na starcie 🏁 stanęliśmy w wyjątkowo sporą drużyną. Tym razem reprezentacja Wyr wystąpiła w składzie: 🏃🏻‍♀️Kasia, 🏃‍♀️Asia, 🏃‍♀️Ania, 🏃🏻‍♀️Aga, 🏃‍♀️Kasia, 🏃🏻‍♀️Natalia, 🏃‍♂️Adrian i wsparli na w konkurencji Nordic Walking 🚶‍♂️Oliwier i 🚶🏻‍♂️Krystian.

Była już okazja czytać o wyczynach naszej ekipy podczas drugiej edycji, kiedy to Aga i Paweł pokonali dystans 20km po raz pierwszy czy po bardzo długiej przerwie.
Tym razem Ania i Kasia po raz pierwszy przebiegły ponad 20km - gratulacje dla dziewczyn 🎺🏁♥️🎺.
Reszta ekipy również pobiegała swoje i jak to staje się już powoli tradycją, licznik każdego z nas przebił barierę 20km.

Podsumowując, trening w zacnym gronie w połączeniu z pysznym jedzonkiem i miłą atmosferą panującą na „Dzikim” dodaje skrzydeł i pozwala osiągać całkiem dobre rezultaty. I to treningowo.

Dziękujemy wszystkim organizatorom, najlepszym dziewczynom z biura zawodów 👏, równie fajnym dziewczynom i chłopakom 👏, którzy co chwilę częstowali nas smakołykami w strefie żywieniowej i głównemu szefowi tego przedsięwzięcia - Olek Sułkowski 👏, który to wszystko ogarnął, za miło spędzony czas pośród innych biegaczy, za atmosferę i za to, że dzięki „Dzikie Ultra” możemy wspomóc godne inicjatywy.

22 marca 2026 odbył się XXV Półmaraton Żywiecki. Przez wielu uważany za najtrudniejszy uliczny półmaraton w Polsce, ze w...
28/03/2026

22 marca 2026 odbył się XXV Półmaraton Żywiecki. Przez wielu uważany za najtrudniejszy uliczny półmaraton w Polsce, ze względu na spore przewyższenia. 465m. przewyższeń to dosyć sporo, dlatego w Żywcu trudno o bicie rekordów. Natomiast biegnie się całkiem fajnie i na trasie sporo się dzieje. Zaczynamy na żywieckim rynku, by po starcie od razu ruszyć w kierunku mostu na rzeczy Soła i odbić w prawo w kierunku Jeziora Żywieckiego. I właśnie Jezioro Żywieckie jest głównym punktem tego biegu, gdyż cała trasa odbywa się dookoła jeziora, by po 21 kilometrze wbiec ponownie na rynek w Żywcu.
Na trasie mamy około 10 podbiegów o różnej długości i różnym nachyleniu. Oczywiście, są także zbiegi. Można podziwiać widoki na okoliczne szczyty Beskidu Małego, Śląskiego i Żywieckiego, więc nudy nie ma.

Z naszej ekipy do Żywca pojechał tylko Adrian, ale byli tam także biegacze z BDB Team - Magda, Asia, Andrzej, Maniek, Mariusz, Maciek. Był także jeden przedstawiciel Łogyń Gostyń - Kamil.

Strategia na bieg była bardzo prosta, choć dla mnie bardzo trudna do utrzymania… Pierwsze 10-11km miało być w miarę spokojne, czyli nie szarżujemy z tętnem i utrzymujemy go na poziomie 152bpm, by mieć rezerwę na drugą połowę biegu i w zależności od samopoczucia utrzymanie tempa lub przyspieszenie.
Ze względu na spore przewyższenia, planowałem tempo w okolicach 5:10/km, ale okazało się, że przy ustalonym tętnie byłem w stanie biec średnio 4:55/km i połowę dystansu przebiegłem w takim średnim tempie.
Co cieszy, po połowie dystansu miałem sporo sił, więc w drugiej połowie przyspieszyłem i średnie tempo wyniosło 4:47/km.

Na metę wbiegłem z czasem 1:42:19 (czas oficjalny)
Miejsce open: 505 na 2500 biegaczy 🤪
Miejsce wśród mężczyzn: 460. 45 kobiet mnie wyprzedziło 🤣
Miejsce w kategorii wiekowej K40: 170.

Powyższe statystyki pokazują że było tak bardzo średnio, ale ja jestem z biegu i wyniku zadowolony. I tak ma być.

Podsumowując sam bieg. Organizacja super, kibice na trasie dopisali, szczególnie w niektórych miejscach, gdzie doping był bardzo zorganizowany przez większą grupę. Pogoda do biegania przednia.
Na pewno mogę polecić ten bieg, bo warto go mieć w swoim portfolio.

Ps.1. Plan był, by biec na podium, ale dałem szansę Kenijczykom się wykazać i to oni zajęli całe podium. 😜

Ps.2. Kilkanaście sekund za mną na metę wbiegła pierwsza biegaczka w kategorii K60, która pobiła swój czas z zeszłorocznego biegu o 13 minut. Wiecie co to oznacza???? Że progres można robić jeszcze przez długie lata. I tego się trzymajmy. Zawsze może być lepiej!

Do zaś.

Adres

Wyry
43-175

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy WYRY Team - Grupa Biegowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij