04/05/2026
Pleszew - Żuki rowerowa majówka dzień drugi czyli powrót
Choć zapowiadałam, że będzie powtórka, to decyzja zapadła, że jedziemy inną, nieznaną trasą, z nawigacją. Łącznie wyszło 81 km😱
Na początek podróży odhaczyliśmy punkty nam dobrze znane czyli pleszewski rynek, żubry i Zamek w Gołuchowie. Na rondzie pozdrowiliśmy naszego ulubionego Świętego z gofrem i odbiliśmy w nieznane, kierując się do Jastrzębnik, gdzie zaplanowaliśmy przekroczyć Prosnę🏖
Tym razem odpoczywaliśmy w Russowie przy dworku Marii Dąbrowskiej, bo leżaczki aż zachęcały do relaksu. Kazali się strzec pociągu, ale wąskotorówka jeszcze nie jeździ - czekamy na otwarcie sezonu. W Słuszkowie zobaczyliśmy szary klocek, w kierunku którego zmierzaliśmy. Później zniknął mam z horyzontu, ale chyba dlatego, że zajęci byliśmy patrzeniem na piaszczystą drogę. Tak, o tej porze na leśnych duhtach jest piach, dużo piachu🌲🌳🌲
Po zmianie nawierzchni na asfaltową dotarliśmy do Dębu "Bartek" w Kotwasicach, który jest pomnikiem przyrody. Następnie podjechaliśmy na Wał Malanowski i dotarliśmy do upragnionego klocka - firmy Sun Garden. Stąd żeśmy mieli trasę za darmo aż do samej Targówki, następnie przekroczyliśmy spokojną rzekę Kiełbaskę i zrobiliśmy mały obchód po moich kowalskich włościach. Potem z górki do Turkowic, mały przystanek przy nowej kapliczce i trasą, którą rowerem jeździłam do podstawówki, dotarliśmy do Żuk🚴🚴♀️
Dziś Wielkopolska, którą podziwialiśmy to głównie tereny rolnicze - uprawy zbóż i warzyw na polach i w szklarniach. U nas na kaliszoków mówi się szpodle, bo głównie pracują w ziemi. Ale gospodarstwa nowocześniejsze, niż w powiecie tureckim🍅🌾🌻
Biało-czerwone flagi dumnie powiewały na wietrze, wszędzie pachniało lilakiem, tylko grilli już znacznie mniej, widać powoli kończącą się majówkę🇵🇱
A my z majówki przywieźliśmy piękną opaleniznę i kolejne kilometry na liczniku🌞