26/08/2026
Jak i czym Jakub Wróbel startował w pierwszych KJS, zanim trafił do WRC? Co było później?
Poniższy tekst jest wycinkiem z wywiadu jakiego Kuba udzielił naszej załodze kilka tygodni temu, myślę że każdy z Was kto jeździ, jeździł, chciałby zacząć jeździć w amatorskich rajdach czy KJS, czy zwyczajnie jest sympatykiem motorsportu, warto żeby poznał tę historię.
"**** Jakie były Twoje początki w rajdach? Jak chłopak z Myślenic trafił do WRC? Co się zmieniło od czasu kiedy startowałeś w KJS?
W tym wszystkim trzeba mieć troszkę odrobinę szczęścia, ale nie wiem, bo tak na dobrą sprawę jakby się zastanowić, to pewnie gdzieś ta przygoda z rajdami w tym roku będzie miała dwudziestolecie, bo myślę, że to w 2006 roku zacząłem stawiać pierwsze kroki w KJS-ach na prawym fotelu.
Licencję rajdową odebrałem w 2008 roku, właściwie to w tym samym momencie robiłem równorzędnie licencję, chyba R1 to się wtedy nazywało, ale jakby nie chciałem, żebym zawsze został gdzieś z tą licencją pilota, więc zrobiłem wymaganą liczbę sześciu
KJS-ów w ciągu roku, miałem takiego Peugeuota 106, więc finalnie zrobiłem licencję R1 także mam równorzędną licencję z każdym kierowcą, który startuje.
Właściwie to ja nie miałem takiej ambicji, że będę jakimś pilotem, znajdę się w kółku i tak dalej, nie. Miałem kolegę, Przemka Obajtka, mieliśmy też takie mocniejsze, powiedzmy, parę osób wokół nas, grupę ludzi, którzy lubili pojeździć samochodami - Kamil Mastela, Łukasz Siekierka i tak dalej, było nas paru, często się spotykaliśmy, w Krakowie też była jakaś ekipa, jeszcze się dało wtedy na Czyżynach pojeździć naprzeciwko wtedy jeszcze Geanta, tam gdzie teraz jest Muzeum Lotnictwa.
Więc jeździliśmy te KJS-y, mieliśmy grupę ludzi, rajd krakowski po jakiejś przerwie wrócił w ogóle do kalendarza, plus do tego po tej przerwie odcinki były też w Myślenicach - był miejski oes, podobno w zbliżonej formie do tego co mamy teraz na rajdzie małopolskim (...) no i wiesz, rozmawialiśmy ... to może pojedziemy, no to może pojedźmy - a co nam trzeba kupić, no trzeba kupić kombinezon, buty, bieliznę, kaski mamy, ja muszę wsadzić klatkę do auta, system gaśniczy i fotele mam, pasy z homologacją, pamiętam, że na te rzeczy, nie licząc kasku, które potrzebowaliśmy kupić - to była kwestia jednej wypłaty.
Dzisiaj chyba to jest ciężkie do zrobienia, wydaje mi się, jakbyś się chciał ubrać na tym poziomie co my wtedy się ubraliśmy, to wiesz, dzisiaj dochodzi hans, bielizna i buty są droższe i tak dalej, także myślę, że to się zmieniło, próg wejścia wyższy, bo nie ma takiego przeskoku jakby bezpośrednio z amatorki do profesjonalnych startów.
A może się mylę, bo jednak wiesz - obracam się jakiś czas już po prostu w tym środowisku w pełni licencjonowanych ludzi, nie wiem, być może na Mistrzostwa Południa jednak jeszcze przyjeżdżają takie samochody na zasadzie seryjnego samochodu z klatką, w
Mistrzostwach Polski już ich nie obserwujemy, nie?
Wtedy, jak zaczynaliśmy, był Puchar Polski i takich samochodów było sporo, połowa listy zgłoszeń, tam się wymieniało przełożenie główne, ktoś tam sobie wsadził klocek ferrodo, w zawieszeniu co najwyżej był Bilstein.
To się bardzo mocno zmieniło, nie?
No więc pojechaliśmy z Przemkiem Obajtkiem Rajd Krakowski, potem był Wawelski, Subaru, chyba tego samego roku, chyba jeszcze Wisłę - potem pojechaliśmy na jakieś kolejne rajdy i tak wiesz, ktoś tam gdzieś mnie później zaprosił, pojechałem z Przemkiem Jędrasem na Rajdy Zamkowe i jechaliśmy w N2.
Zaczęły się pojawiać wyniki pierwsze, Robert Hundla mnie wsadził później w 2013 roku do S2000 do Grześka Grzyba na jeden start i to był chyba taki moment, który popchnął to wszystko bardzo mocno do przodu.
Później miałem szczęście trafić na Sławka Ogryzka, któremu naprawdę, każdemu to powtarzam, że nie był łatwym partnerem, ale był bardzo wymagający i dzięki temu dużo z tego, co wiem i jaki jest mój warsztat pracy, zawdzięczam właśnie jemu.
Miałem też okazję trafić do zespołu Subaru Import Polska i też wtedy z wieloma rzeczami się nie zgadzałem, zwłaszcza z panią
Marleną Rogalską, żoną dyrektora. Głośno o tym nie mówiłem, spuszczałem głowę i robiłem swoje a dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że oni mieli rację w wielu tematach - przerobili to w swoim życiu, oni to widzieli.
Co prawda te starty w tym roku w WRC to nie są moje pierwsze starty, bo pierwszy raz startowaliśmy w 2016 ze Sławkiem Ogryzkiem - i to był taki moment, gdzie faktycznie dotknęliśmy tych dużych rajdów, tego magicznego Monte Carlo.
Tak naprawdę nigdy nie sądziłem, że będę wracał na te trasy w WRC.
Jeszcze Szwecja, tam po drodze się zdarzyła z Michałem Wieromiejczykiem, fajna przygoda - później w tej samej Szwecji, bo Royal Scandinavian Rally, który jest w WRC, to był właśnie stary rajd Szwecji w Karlstadt więc miałem okazję z Tymkiem tam w roku na mistrzostwa z Europy przyjechać w wersji letniej - ale to tak samo, jak Grzesiek kiedyś zaprosił mnie na rajd Wysp Kanaryjskich, to ja nie sądziłem, że w ogóle tam wrócę kiedykolwiek na ten rajd.
A tu się okazuje, że miałem jeszcze okazję trzy razy w nim jechać i raz stałem już na podium ocierając się o zwycięstwo, więc WRC absolutny sztos, nigdy o tym nie myślałem w tej kategorii, że prowadziłem tak swoją karierę, żeby tam trafić - to wszystko działo się naturalnie.
Myślę, że to przede wszystkim bardzo duża ilość czasu i pracy poświęcona rajdom pozwala na to właśnie, aby cieszyć się z tego gdzie teraz jestem."
Rozmawiali: Jacek Popko i Kuba Wróbel, Sierpień 2026