15/05/2026
15 maja 1996 roku – równo 30 lat temu – przy Kałuży rozegrano kolejne Derby Krakowa. Na boisku przegraliśmy 2:0, ale dla wielu Pasiaków tamten dzień do dziś pozostaje jednym z najważniejszych wspomnień kibicowskich lat 90.
Z trybun oglądaliśmy zawodników, których nazwiska pamięta się do dziś – Kubik, Zegarek, Kowalik… Mimo upływu tylu lat wielu kibiców bez problemu potrafiłoby wyrecytować cały skład Pasów z tamtego okresu, choć przecież Cracovia nie święciła wtedy żadnych sukcesów. Dla wielu osób, które znamy do dziś, był to też pierwszy mecz przy Kałuży i początek kibicowskiej drogi.
Zbiórka Cracovii została zorganizowana na Rynku Głównym. Zebrało się około 2 tysięcy osób, które wspólnie przemaszerowały na stadion. Dobrze obstawiona Wisła gromadziła się w okolicach Dworca Głównego. Pomimo ogromnej mobilizacji policji do pierwszych starć doszło już w przejściu podziemnym.
Tego dnia wspierały nas wszystkie zgody – Sandecja i Czarni Jasło,Polonia Warszawa, GKS Tychy, Korona Kielce, Stal Mielec, Arka Gdynia oraz Tarnovia. Ci ostatni jeszcze w drodze do Krakowa zaatakowali Wisłę w Bochni, która była wtedy ich najmocniejszym FC, przeganiając ich po całym dworcu. Później, jadąc już z dwoma flagami, musieli dodatkowo przejść obok zbierających się wiślaków na krakowskim dworcu.
Na stadionie pojawiło się ponad 12 tysięcy widzów. Wisła siedziała na łuku od strony Kraszewskiego, Cracovia na prostej wzdłuż Błoń i łuku od strony hotelu Cracovia. Po obu stronach pojawiło się mocne oflagowanie. Wisła próbowała wtedy bawić się w ultrasów przy pomocy baloników w barwach Towarzystwa, a ich piłkarze wybiegli na murawę w dość unikatowych koszulkach z logo „Unimil”.
Sam mecz to przede wszystkim mocny doping, przebieżki po flagi przeciwników i race, które w tamtych czasach nadal należały do rzadkości. Wszystkie nasze zgody wywiesiły swoje flagi.
Wynik na boisku? Dla wielu nie był najważniejszy. Liczyło się to, co działo się na ulicach.
Po meczu kibice Wisły świętując podpalili konfetti i część ławek, obrzucając mundurowych kamieniami. Ze strony Cracovii ruszył ponowny przemarsz na Rynek, aby wiślacy nie mogli tam spokojnie świętować. Pierwsze starcia z policją rozpoczęły się już pod Muzeum Narodowym. W powietrzu latały kamienie i śmietniki, a policja odpowiedziała po swojemu – armatkami wodnymi i pałowaniem wszystkich napotkanych osób.
Na ulicy Wiślnej ucierpiało wiele witryn sklepowych, a do kolejnych walk z policją doszło w okolicach Teatru Słowackiego. Tego dnia zatrzymano kilkanaście osób, bardzo często przypadkowych, pod zarzutem napaści na funkcjonariuszy. Krakowa pilnowało około 700 policjantów.
Łowcy Psów po samym meczu wzbogacili się jeszcze o kolejną flagę Wisły.
#