05/06/2026
Do najbliższej pokrzywy mam od progu swoich drzwi jakieś 2 metry, do glistnika może 4, żeby spotkać bez czarny wystarczy, że pójdę po bułki do sklepu osiedlowego. Te zioła, założę się, pokryłyby ziemię gdyby im człowiek nie przeszkadzał. Ale gdybym spytała kogokolwiek jakie jest najpopularniejsze zioło niewiele osób wymieniłoby któreś z tych trzech. No może pokrzywa padłaby kilka razy.
Pierwsza myśl na hasło „zioło” raczej pada na rumianek.
Każdy widział, każdy mniej więcej mógłby go narysować. I prawie każdemu wydaje się, że pełno go wszędzie. A to nieprawda. Idź poszukaj rumianku. Złachasz buty, przywleczesz sporo kleszczy a rumianku nie znajdziesz. Jest rzadki w stanie naturalnym. Sobowtóry i owszem zdarzają się. A prawdziwego rumianku jest malutko. Albo wcale.
Rumianek to nudziarz. No co może być ciekawego w rumianku?! Aszwagandy, konopie i inne modne zamorskie sprawy. O tak! To dopiero zadziała! A rumianek się „olewa”. Jest zbyt pospolity.
Ja też go olewałam. Kiedyś próbowałam robić okłady żeby mi się pryszcze szybciej goiły. Siedziałam z okładem na czole całymi godzinami. Nic to oczywiście nie dało. Olałam rumianek na całe lata.
Niedawno zaczęłam używać ponownie. Ale wewnętrznie. Przed snem. No oczywiście już nie sięgam po miazgę w torebkach tylko taki który przypomina w dalszym ciągu kwiaty.
Kiedy robię sobie jakąś mieszankę do picia tak dla relaksu zawsze dodam rumianek. Jest jednocześnie słodki i gorzki.
Czasem myślę, że ludzkości bardziej przydałby się właśnie rumianek niż kawa. Wydaje nam się, że potrzebujemy więcej energii a tak naprawdę nie mamy jej bo to o odpoczynek się rozchodzi.
Jak zwykle nie namawiam i nie przekonuję. Popróbuj. A nóż rumianek wniesie coś dobrego w Twoje życie. Odrobinę relaksu może?