12/10/2016
Wczoraj po raz drugi miałem okazję śledzić kadrę Adama Nawałki na żywo. Mecz w wykonaniu bohaterów Euro 2016 należy zaliczyć do tych mniej udanych. Wiadome jest, że liczą się trzy punkty oraz to, że Ormianie zamurowali bramkę na całą druga połowę (grali w 10), ale wczorajszy mecz pokazał jak ważnymi trybami w maszynie pod nazwą reprezentacja są Arek Milik i Łukasz Piszczek. Co by nie mówić, szczególnie na tego pierwszego, to jednak jego współpraca z Lewym w porównaniu do Teodorczyka wyglądała o niebo lepiej. Usprawiedliwieniem dla Teo jest fakt, że to był pierwszy mecz w pełnym wymiarze w takim zestawieniu z przodu. Dało sie zauważyć brak kreatywnosci w pomocy, a przede wszystkim małą ilosc prostopadłych pilek że środka do napastników. Jednak nasz selekcjoner ma mnóstwo szczęścia (przypominam mecz ze Szkocja w Glasgow i bramkę Roberta w doliczonym czasie). Oby ten fart nie opuszczało naszych do finału mistrzostw w Rosji. Pozytywy wczorajszego meczu to postawa Lewego i Zielińskiego. Piotrek kilka razy próbował wykreować sytuację i niemal strzelil bramkę. Emocje po strzelonej bramce w 95. minucie bezcenne. Można je porównać do wybuchajacego wulkanu. Polecam.