Krystian Włodarczyk - własnymi ścieżkami

Krystian Włodarczyk - własnymi ścieżkami 5 km - 00:19:15
10 km - 00:41:27
21 km - 01:29:41
42 km górski - 04:12:51
najdłuższy - 243,23 km. Backyard - 24 pętle / sto mil / 160,9344 km.

Jak leniwiec po melatoninie...Jak pingwin w klapkach...Jak ślimak na wybiegu...Jak żółw pod górę...Ale dyszka zrobiona 💪...
10/05/2026

Jak leniwiec po melatoninie...
Jak pingwin w klapkach...
Jak ślimak na wybiegu...
Jak żółw pod górę...

Ale dyszka zrobiona 💪🔥
Wracam 🏃🏻

Książański Park Krajobrazowy 💚

Piona 🤜🤛






„Do trzech razy sztuka”W 2024 roku, jako debiutant w formule BackYard, wykręciłem 18 pętli, co dało 120,6 kilometra. Rok...
09/05/2026

„Do trzech razy sztuka”

W 2024 roku, jako debiutant w formule BackYard, wykręciłem 18 pętli, co dało 120,6 kilometra. Rok później chciałem więcej 🫡 Marzyłem o stumilaku i zdobyciu klamry — nie marzyłem o kontuzji. Ta przyszła znienacka, w nocy, i zatrzymała mnie na trzynastu pętlach oraz 87 kilometrach 🥴 W tym roku postanowiłem nie planować, nie kalkulować i nie zakładać konkretnego wyniku☝️Chciałem biec tyle, ile pozwolą mi głowa, nogi i żołądek. Bez celu... Ale z marzeniem 😈

01.05.26, piątek.
Dojeżdżamy z Nina do Pieszyce - miasto w Górach Sowich około 13:00. Rozbijanie obozowiska, pogaduchy, łapanie klimatu imprezy 🥳 Na odpoczynek praktycznie nie ma czasu, ale mentalnie jestem gotowy 💪🔥 Wiem, że głowa będzie chciała walczyć, choć w nogach nadal siedzą ciężkie kilometry Niepokornego Mnicha 🫣

18:00 start 🏁
Trasa w tym roku biegnie w przeciwnym kierunku 🔙 niż podczas poprzedniej edycji, więc pierwsze pętle schodzą na nauce rytmu i punktów kontrolnych ✅️ Po kilku okrążeniach wszystko zaczyna się układać. Przestaję patrzeć na zegarek. Biegnę na pamięć 😎 Muszę uważać, ponieważ backyard potrafi oszukać ‼️ Na początku wszystko wydaje się łatwe. Czuć moc, więc najchętniej pobiegłoby się szybciej 🏃🏻 Tylko że tutaj nie wygrywa ten, kto najszybciej biegnie. Tutaj wygrywa ten, kto najdłużej potrafi się nie rozsypać 🤯 Najbardziej boję się nocy🌛 Trauma z poprzedniego roku siedzi w głowie od samego początku. Dlatego skupiam się na każdym kroku. Kontroluję ruch, pilnuję nóg, nie szarpię tempa. Po 6️⃣ pętlach w nogach mam już 40 kilometrów i pierwszy ciepły posiłek 🍛 Później powrót do backyardowej codzienności. Kolejne pętle. Kolejne kilometry. Monotonia, zmęczenie i walka z samym sobą. Raz odzywa się achilles, raz kolano. Boli, ale ciało jeszcze współpracuje, więc biegnę dalej. Noc ciągnie się niemiłosiernie 😵‍💫 Robię się senny, zmęczony i otępiały 💤 Powtarzam sobie tylko: „Oby do wschodu”, który w backyardzie daje więcej energii niż niejedna kawa ☕️ czy energetyk 🔋 Nagle wraca życie. Człowiek przestaje walczyć ze snem i zaczyna znowu radośnie biec 💣💥

02.05.26, sobota. 06:00 - 12 pętli. 80 kilometrów 💪
Wpada kolejny ciepły posiłek i razem z nim nowe życie. W końcu jest jasno 🕕 Znika latarka, pojawia się uśmiech, a na trasie robi się coraz luźniej 🏃‍♀️🏃🏻🏃🏻‍♂️ Słońce jednak szybko zaczyna dokręcać śrubę 🥵 Idealna pogoda na majówkę, ale niekoniecznie na backyard 🔄 Każdy biegnie swoje. Tyle, ile zaplanował. Albo tyle, ile po prostu da radę ⚠️ Ja dalej daję radę 🧨 Przestaję myśleć o kilometrach. Liczy się tylko kolejna pętla. I jeszcze jedna. I jeszcze jedna... Po 1️⃣0️⃣0️⃣ kilometrach wszystko działa już automatycznie. Co godzinę start. Ta sama trasa. Te same punkty kontrolne. Znałem już każdy kamień, każdą hopkę i każdy zakręt. Wszystko było zaprogramowane 🤖 45–46 minut biegu. Kilka minut przerwy. Picie, jedzenie, szybkie smarowanie nóg i od nowa 🫠 3 gwizdki 📢 przygotowanie❗️2 gwizdki 📢 zakładanie butów ❗️1 gwizdek 📢 dzida do korala 🏁 I jest, 18 pętla. Ponad 120 kilometrów 🥳 Zaczynają się problemy żołądkowe 🤢 Nie mogę patrzeć na słodkie. Jem coraz mniej 🤕 Później przestaję praktycznie jeść w ogóle. Woda nie smakuje. Izo nie pomaga. Cola nie pomaga. Wszystko kończy się wymiotami 🤮 Ale biegnę dalej 😊 Bo jestem już do tego przyzwyczajony. Bo za chwilę musi być ambona. Bo trzeba zamknąć kolejną pętlę. Najważniejsze było jedno — wrócić do namiotu ⛺️ Wiedziałem, że tam czeka Niuśka ❤️ i choć na chwilę postawi mnie na nogi 🤗 Wbiegam do korala, słyszę „Co potrzebujesz?” — „Nie wiem” odpowiadam. Naprawdę nie wiedziałem... 🫣🤔 Wiedziałem tylko, że utrudniam pracę supportu. Organizm miał dość. Głowa była zmęczona. Ale cały czas coś pchało mnie dalej 😈 Może marzenie 🤷‍♂️ Może upór 🤷‍♂️ Może świadomość, ile razy wcześniej się nie udało 🙄 Na 21 pętli dostaję dodatkowy zastrzyk energii 💉 od Łukasz i Krzysztof 🤜🤛 Wpychają we mnie pomarańcze 😂 wraca trochę życia i pierwsze kilometry kolejnej pętli lecę ciut za szybko 🚀 Później znowu kryzys, ale pętla zamknięta. Standardowo 😁 Na końcówce wpada jeszcze Marcin z Andrzej 🤝 Nie mogę się posypać 💩 Zostają dwie pętle. Przedostatnia wchodzi jeszcze jako tako 🪫 Ostatnią biegnę już bardziej siłą głowy niż organizmu. Było tylko skupienie. I jedno proste zadanie: dowlec to do końca 🔝
2️⃣4️⃣ pętle. 1️⃣6️⃣0️⃣ kilometrów. Mam to 🥳 I nagle wszystko, co nie wyszło przez ostatnie 3 lata, przestało mieć znaczenie 😁 Nie było wielkiej euforii. Nie było okrzyków. Była ogromna ulga 🙂🙃 I świadomość, że właśnie spełniłem swoje marzenie 🎁 Jeszcze chwilę wcześniej myślałem nawet o 25 pętlach 😱 Ale najpierw trzeba było zaliczyć DNFa. Regulamin to regulamin — trzeba wybiec na 25 pętlę. Robię to bez emocji, w klapkach. Po prostu muszę. Żeby domknąć cały cykl. Żeby nikt mi tego nie odebrał. A później ⁉️ Medal. Dyplom. Zdjęcia. I ona... Ta, o której marzyłem 🤩 Klamra BackYard Ultra ‼️ Jest moja, po trzech latach prób w końcu mam swoją klamrę 😁 I chyba właśnie dlatego smakuje tak dobrze. Bo nie przyszła łatwo. Bo wcześniej bolało. Bo wcześniej nie wyszło. Backyard uczy pokory. Ale czasem pozwala też spełnić marzenia 🙋 Stumilak wybiegany. Mój mały, osobisty rekordzik 💣💥

Sowi BackYard Ultra 🦉

Moje statystyki 🔢

▪️Dystans - 160,944 km
▪️Open - 7/76

▪️Moje pętelki:
01. 00:44:48
02. 00:46:07
03. 00:46:43
04. 00:44:33
05. 00:44:59
06. 00:45:42
07. 00:45:32
08. 00:46:20
09. 00:46:18
10. 00:46:07
11. 00:45:48
12. 00:44:09
13. 00:43:46
14. 00:44:17
15. 00:43:53
16. 00:44:45
17. 00:44:47
18. 00:45:10
19. 00:45:13
20. 00:45:48
21. 00:45:43
22. 00:44:52
23. 00:45:20
24. 00:47:18

▪️Czas biegu - 18:07:58
▪️Średnia prędkość - 8,88 km/h
▪️Czas odpoczynku - 05:52:02
▪️Najszybsze okrążenie - 00:43:46 (13 pętla)
▪️Najwolniejsze okrążenie - 00:47:18 (24 pętla)

Ogólne statystyki 🔣

▫️Suma wszystkich okrążeń - 1100
▫️Pokonany dystans - 7376,600 km
▫️Czas biegu (hh:mm:ss) - 839:11:23

Gdy walczę to wiem, że jeszcze nie przegrałem ‼️






Sowi BackYard Ultra 😵‍💫24 pętle, 160 km 😈 Stumilak zrobiony, marzenie spełnione 😁Więcej, jak wrócę do żywych 💀Piona 🖐   ...
02/05/2026

Sowi BackYard Ultra 😵‍💫
24 pętle, 160 km 😈
Stumilak zrobiony, marzenie spełnione 😁

Więcej, jak wrócę do żywych 💀

Piona 🖐






Jak tam? Wyspani? Tu się nie śpi ‼️ Tu się biega 😈12 pętli = 80 km 💣💥Posklejany, połatany, ale cisnę dalej 🔥Miłego dzion...
02/05/2026

Jak tam? Wyspani?

Tu się nie śpi ‼️ Tu się biega 😈

12 pętli = 80 km 💣💥

Posklejany, połatany, ale cisnę dalej 🔥

Miłego dzionka 😊 Piona 🖐






Już o 18:00 w rytmie gwizdka ruszę na pierwszą pętlę biegu Sowi BackYard Ultra. Tu limit nie istnieje, dopóki masz siłę ...
01/05/2026

Już o 18:00 w rytmie gwizdka ruszę na pierwszą pętlę biegu Sowi BackYard Ultra. Tu limit nie istnieje, dopóki masz siłę stawić się na starcie kolejnej pętli. Każda godzina, każda pętla to osobna historia – o walce z ciałem, głową, snem i… samym sobą 😈

Moje mięśnie wspiera ROYAL BAY Polska 🤜🤛

Trzymajcie kciuki 💪






Niby tylko 6,5 km 😁 A jednak to właśnie te kilometry dały mi odpowiedź na kilka pytań 😈 Mam nadzieję, że trafnych 🫣Piona...
30/04/2026

Niby tylko 6,5 km 😁 A jednak to właśnie te kilometry dały mi odpowiedź na kilka pytań 😈 Mam nadzieję, że trafnych 🫣

Piona 🖐






Ahoj przygodo ‼️▪️Czwartek 23.04.202607:21 pociągiem do Wrocka 09:29 pociągiem do Krakowa 13:00 busem do Szczawnicy15:15...
25/04/2026

Ahoj przygodo ‼️

▪️Czwartek 23.04.2026

07:21 pociągiem do Wrocka
09:29 pociągiem do Krakowa
13:00 busem do Szczawnicy
15:15 jestem na miejscu

Start 🏁 dopiero w nocy, więc mam sporo czasu na zwiedzanie okolicy i aktywny reset przed tym, co będzie się działo 😁

▪️Piątek 24.04.2026

Jest 01:00 w nocy, a ja właśnie startuję w moim czwartym biegu, wliczającym się do Korony Ultramaratonów Polski 😈 Pieniny Ultra-Trail - Niepokorny Mnich na dystansie 95 km. Już pierwszy podbieg zaraz za startem weryfikował formę zawodników 😱 I to nie był żart, to było ostrzeżenie Organizatorów; "Jeszcze możesz się wycofać" 😂 Później było już tylko gorzej. Mocne, siłowe podbiegi, które przepalały bezpieczniki. Niektóre ciągnęły się po kilka kilometrów. I oczywiście zbiegi 🤬 Te pionowe, te kamieniste, te cholernie wkurzające, które nie miały końca. Płaskiego było naprawdę mało, ale jak już się zdarzyło, to i tak nie było siły odpoczywać 😂🤣 To był odpowiedni czas na modlitwę i negocjacje z własnym życiem 🤣🤣 Nie spodziewałem się takiego łomotu. Sponiewierało mnie jak Hankę w kartonach i zapłaciłem za to dodatkowym czasem na trasie. Krok za krokiem z ku*wą na ustach przemieszczałem się od punktu żywieniowego do kolejnego. Na szczęście paśniki były na bogato. Można było się doładować, nabrać do plecaka, a przy okazji poznać pozytywnych Wolontariuszy. Odwalali naprawdę grubą robotę 🤜🤛 Najbardziej jednak z tego wydarzenia zapamiętam końcówkę biegu. Zegarek pokazuje 5 kilometrów do końca, z czego prawie trzy to asfalt wzdłuż potoku Grajcarek, więc już tak jakby na luzaku, ryj uśmiechnięty, no bo przecież co może się wydarzyć? Morale rosną, mam wrażenie, że biegnę szybko, ale sikor pokazuje tempo zbliżone do 8 minut 🤣 WTF, to niemożliwe, przecież zapitalam jak dzik 😂🤣 Walić to, zaraz meta, a tu nagle JEB ‼️ Oczom moim ukazuje się jakiś pieprzony pagórek, za chwilę drugi, trzeci... Nosz ku*wa jego mać, ile jeszcze tego cierpienia ⁉️ Odpokutowałem przecież wszystkie grzechy... No i dopóki nie stanąłem na asfalcie, cierpiałem cholernie, ale cisnąłem ile sił w nogach, żeby skończyć tą nierówną walkę. Na mecie towarzyszyły mi głośne oklaski, okrzyki i gratulacje 🤣 Na kibiców zawsze można liczyć 💪

Dystans - 95 km
Czas - 15:14:21
Open - 67 / 259
M40 - 30 / 104
M - 61 / 217
DNF - 46

"Kiedy myślisz, że nie możesz już dalej, jesteś dopiero w połowie drogi"

Krzysztof gratulacje i mega brawa 👏👏👏 za świetny wynik. Miło było Was spotkać i spędzić razem te kilka chwil oraz wystartować i przebrnąć przez pierwsze kilometry 💪🔥 Piwko po biegu to był złoty strzał 🤜🤛 Zasnąłem w 3 minuty 🤣😂

Dagmara miło było spotkać, pogadać i pośmiać się 🤗 Brawo za walkę z kontuzjowanym kolanem 💪🔥

Piona 🖐






Żona kazała się wyspać i nie planować żadnych porannych akcji, więc posłusznie spełniłem Jej nakazy 😇 Wygramoliłem się z...
19/04/2026

Żona kazała się wyspać i nie planować żadnych porannych akcji, więc posłusznie spełniłem Jej nakazy 😇 Wygramoliłem się z wyrka ok. 10:00 ⏰️ Wyspany i w dobrym humorze zacząłem rozkminiać trasę. Pomysł przyszedł dopiero podczas PPD, czyli porannej przedtreningowej dwójeczki 😂🤣

Padło na Mniszek ⛰️ przez Mały Chełmiec, ale bez Chełmca. Szybka jajecznica z 6 jajek 🍳 i dzida w kierunku Dworzyska – mojej bazy wypadowej 🏁

Bez żadnych problemów wbiegam na Mały Chełmiec, odbijam w prawo w kierunku Boguszowa-Gorc. Na niekończącym się zbiegu uświadamiam sobie, że powrót nie będzie należał do łatwych 🤯 Ale co tam – lecę dalej, muzyczka gra, jakieś tam widoczki 😈 jest petardzioszka 😁

I nagle BANG! Przede mną wyrasta mega podejście ⬆️ Na sam widok tylko jedno słowo przechodzi mi przez myśl 🤬 słynne, staropolskie, nasze - KU×WA 🤣😂 Zaczyna się marszobieg, dyszenie i sapanie. Pierwszy zgon, a to dopiero połowa górki… Co ja tu robię 😵‍💫

Jest ciężko, ale tak widocznie ma być ‼️
Zanim wbiegłem na docelowy szczyt, dorzucam małą pętelkę i zwiedzam Boreczną – a co 🤷‍♂️ Trzeba dołożyć do samozniszczenia 🫣

Przy wiacie na Mniszku drugi zgon. Krótki reset, ładuje się żelami, ale okienko pogodowe się kurczy 🌧 więc zawijam 🔃 Na powrocie wiadomo, znowu pod górę i znowu mnie sponiewierało… Odcięty od świata, idę i coś majaczę 😂🤣

Przed Małym Chełmcem zmiana klimatu – wjeżdża nastrojowa przeciwzgonowa playlista 🔈🔉🔊 Despacito, Vengaboys i remiksy z lat 90’ Jomaha Jomaso 🤣😂 robią robotę na tyle, że… wpada nieplanowany Chełmiec 💣💥

Na szczycie nagroda 🎁 którą musiałem kupić i wręczyć sobie sam 🤣😂 0,3l. puszka Pepsi z automatu za 5,50 pln 🤯 Świat oszalał... Nigdy nie piłem tak dobrej Pepsi 😎 Każdy łyk celebrowany 🤣😂

Ale, ale... Ta mała puszeczka cukrowego szczęścia postawiła mnie na nogi 🚀 Do Dworzyska już na własnych zasadach 🥳 No bo z górki... 🤣😂

Trzeba ZAWSZE wierzyć w siebie ‼️
NIGDY nie wolno się poddawać ‼️

„Pięć razy paść, sześć razy wstać – zawsze do góry głowa”

🫡
Garmin Polska 🤜🤛

Piona 🖐






Cały tydzień ortopedyczno-rehabilitacyjnej walki o bark mocno ograniczył moje bieganie 😭 Ale dziś, w piątunio nie mogłem...
17/04/2026

Cały tydzień ortopedyczno-rehabilitacyjnej walki o bark mocno ograniczył moje bieganie 😭 Ale dziś, w piątunio nie mogłem sobie odpuścić 😈

Głodny kilometrów ruszyłem w stronę mojego KPK 🌲🌳 niestety im dalej, tym gorzej... Problemy żołądkowe 🤢 zmusiły mnie do nawrotki 🔙

No cóż ‼️ Jutro też jest dzień 😎

🏃🏻

Piona 🖐






Jest wczoraj…Około 21:00 dojeżdżam do Sobótki i ruszam w stronę Ślęży ⛰️ z jedną misją — wesprzeć Marcina na końcówce Bi...
12/04/2026

Jest wczoraj…

Około 21:00 dojeżdżam do Sobótki i ruszam w stronę Ślęży ⛰️ z jedną misją — wesprzeć Marcina na końcówce Biegu Kreta na dystansie 148 km 💣💥

Brak zasięgu trochę komplikuje sprawę, nie mam możliwości śledzenia zawodników 😱 Liczę, że złapiemy się gdzieś w okolicach szczytu… No cóż — życie weryfikuje plany. Spotykamy się dopiero kawałek dalej 😂

Zmęczenie widać w nogach, ale nie w głowie 🔥 Jego spokój i determinacja robią ogromne wrażenie ‼️ Bez narzekania. Bez zwątpienia. Po prostu leci do przodu, żeby osiągnąć swój cel 🎯 Dołączam na ostatnie kilometry. Razem, krok po kroku, w stronę mety 🏁 Udaje się 🚀🚀🚀 Cel osiągnięty 😈

Szacunek to mało powiedziane 🙌

Marcin — 150 km 💣💥
Ja — 13 km 😂🤣

✅️ Przedgórze Sudeckie






08.04.2026 — start Bieg Kreta na dystansie 377 km ‼️To nie jest zwykły bieg 💪 To test charakteru 💣💥Wieczorem, około 21:3...
09/04/2026

08.04.2026 — start Bieg Kreta na dystansie 377 km ‼️

To nie jest zwykły bieg 💪 To test charakteru 💣💥

Wieczorem, około 21:30, ruszyłem pod prąd trasy, żeby spotkać ludzi, którzy zaczęli swoją walkę o 17:00, a dokładnie 49 kilometrów wcześniej 🔥🔥🔥

Ich energia, determinacja i spokój robią ogromne wrażenie 😱 To są momenty, które przypominają, po co się biega 😈

15,5 km w moich nogach na koniec dnia to tylko dodatek 🫣
Najważniejsza jest inspiracja, która zostaje w głowie na długo 🫡

Trzymam kciuki za Wszystkich Hardcorowych Kretów ✊️ Ciśnijcie do końca, bez kontuzji. Ciśnijcie po swoje 🤜🤛






Adres

Wałbrzych

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Krystian Włodarczyk - własnymi ścieżkami umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Krystian Włodarczyk - własnymi ścieżkami:

Udostępnij

Kategoria