02/09/2026
Prowokacja bez życzliwości może ranić.
Życzliwość bez odwagi do konfrontacji nie zawsze prowadzi do zmiany.
Być może właśnie dlatego podejście prowokatywne w coachingu tak bardzo mnie zaciekawiło.
Brałam udział w warsztacie „Podejście prowokatywne w coachingu, mentoringu i życiu”, prowadzonym przez Joanna Czarnecka — ekspertkę i promotorkę pracy w podejściu prowokatywnym Fundacja Provocare w ramach eventu EMCC Poland Inspire w Katowicach.
To, czego się dowiedziałam i czego doświadczyłam dojrzewa we mnie. Ostatnio miałam okazję praktykować podejście prowokatywne w coachingu i poczuć jego moc. Poczuć także, że pewnego rodzaju prowokatywność zawsze była obecna w mojej pracy - choć tak nie nazwana... No właśnie - co rozumiemy jako prowokatywność?!
Nazwa tej metody może budzić błędne skojarzenia. Coaching prowokatywny nie polega na agresywnej konfrontacji, ośmieszaniu klienta ani szokowaniu go dla samego efektu.
Jego źródeł szuka się w terapii prowokatywnej Franka Farrelly’ego. W pracy coachingowej podejście to opiera się na połączeniu trzech elementów:
• życzliwości i ciepłej relacji,
• humoru,
• wyzwania.
Coach może korzystać z paradoksu, wyolbrzymienia, odwrócenia perspektywy czy celowo przerysowanej interpretacji. Nie po to, aby klientowi coś narzucić, ale żeby poruszyć utrwalony sposób myślenia i wydobyć jego własne zasoby, sprzeciw, energię oraz gotowość do zmiany.
Prowokacja jest tutaj zaproszeniem do reakcji.
Czasami człowiek, słysząc przerysowaną wersję własnego ograniczającego przekonania, po raz pierwszy zaczyna z nim polemizować. Zamiast kolejny raz udowadniać sobie: „nie dam rady”, spontanicznie odpowiada: „zaraz, przecież to nie do końca prawda…”.
I właśnie w tym miejscu może pojawić się nowa perspektywa.
Najbliższe są mi jednak nie same techniki, lecz fundament tego podejścia: autentyczna życzliwość oraz stawianie człowieka przed metodą, scenariuszem i procesem.
Proces coachingowy może porządkować pracę, ale nie może przesłaniać osoby. To coach powinien podążać za człowiekiem, jego gotowością, granicami i sposobem reagowania a nie człowiek za przygotowanym wcześniej schematem sesji.
Podejście prowokatywne wymaga więc dużej uważności, etycznej odpowiedzialności i wyczucia. Humor bez relacji może zranić. Wyzwanie bez szacunku może stać się naciskiem. Dopiero życzliwość sprawia, że prowokacja służy klientowi, a nie potrzebie popisania się przez coacha efektowną techniką.
Z warsztatu zabieram kolejne spojrzenie na to, jak pracować odważnie, a jednocześnie pozostawać blisko człowieka.
Dla mnie podejście prowokatywne to przede wszystkim ŻYCZLIWOŚĆ i CZŁOWIEK. Dla mnie prowokatywność tak rozumiana jest elementem podejścia humanocentrycznego i tu postawię kropkę choć bardziej tu czuję serduszko ;) 💚
Jak Wy odbieracie humor i świadomą prowokację w rozmowach rozwojowych: jako szansę na przełamanie schematu czy narzędzie, które wymaga szczególnie dużego zaufania?