03/07/2025
🌸 Ciało było ze mną od zawsze, ale przez długi czas traktowałam je jak coś, co po prostu ma działać — sprawnie, wydajnie, bez protestów. Nie zastanawiałam się, jak się czuje, czego potrzebuje, czy w ogóle próbuję z nim współpracować. Ważniejsze było, czy się mieści, czy wygląda „odpowiednio”, czy nadąża za tym, czego się od niego wymaga.
Dziś wiem, że to ciało wie pierwsze. Ono czuje napięcie, zanim w ogóle przyznam się przed sobą, że jestem w miejscu, które nie jest moje. Reaguje szybciej niż rozum, szybciej niż słowa, szybciej niż logika. Ściska, kiedy robię coś wbrew sobie. Kurczy się, gdy mówię „tak”, choć w środku jestem cała na „nie”. Nie czeka, aż zrozumiem. Po prostu pokazuje czasem subtelnie, czasem dobitnie — ale nigdy bez powodu.
Przez lata uczyłam się to ignorować z resztą jak większość z nas. Nie byliśmy wychowywani do słuchania siebie, tylko do działania, dostosowania, „radzenia sobie”. Nauczyliśmy się przechodzić obok tego, co trudne, napięte, niewygodne. Przecież „takie jest życie”.
A przecież ciało nie jest przeszkodą, nie jest problemem do ogarnięcia, to nie przesadna wrażliwość, nie fanaberia, nie „słabość”.
To system sygnalizacji - czuły, mądry, konsekwentny. Przewodnik, który nie mówi przez teorie i strategie, tylko przez oddech, napięcie, ruch, bezsenność, przyspieszone tętno, czasem przez ból. Nie po to, żeby nam przeszkodzić, ale po to, żeby nas zatrzymać, by przypomnieć, że właśnie teraz dzieje się coś, co warto zauważyć.
Kiedy zaczynamy słuchać swojego ciała, świat nie od razu się zmienia, ale to my zaczynamy się zmieniać w tym świecie. Znika wewnętrzne rozwarstwienie między tym, co czujemy, a tym, co robimy. Nie musimy się już zmuszać, udawać, że wszystko gra. Wiemy, że nie musimy wiedzieć wszystkiego. Wystarczy, że wiemy, co czujemy — i że to uczucie ma prawo być wysłuchane. Ciało to nie tylko tło dla życia. To jego część. To ono niesie nas każdego dnia. Nie potrzebuje, żebyśmy byli doskonali. Potrzebuje, żebyśmy byli obecni, żebyśmy czasem zapytali: gdzie teraz jesteśmy? Co w nas się dzieje? Co próbujemy zignorować?
Zbliżenie się do ciała nie musi oznaczać rewolucji. Nie chodzi o to, by codziennie medytować, jeść idealnie i ruszać się z zegarkiem w ręku. Czasem chodzi tylko o to, by znów poczuć stopy na ziemi, zauważyć oddech, uznać, że mamy prawo się zatrzymać. W tej uważności nie chodzi o kontrolę, tylko o relację. Kiedy ciało czuje się zauważone, zaczyna puszczać napięcie. Kiedy czujemy się bezpiecznie sami ze sobą, znika potrzeba ciągłego udowadniania czegokolwiek.
Ciało nie kłamie, nie kalkuluje, nie wymaga. Pokazuje nam, gdzie jesteśmy i daje nam znać, kiedy przestajemy być blisko siebie.
I jeśli tylko pozwolimy, poprowadzi nas z powrotem z czułością, prostotą, mądrością, która nie potrzebuje słów. 🌸
Pięknego dnia 💜