23/03/2026
Cześć Wam, 💪❄️⛄️🏍️
W prawdzie mój sposób na spędzenie weekendu, nie był jakiś wybitnie Survivalowy ani Outdoorowy,
co jest tematem wiodącym naszej ekipowej „działalności”, ale jako że jest to jedna z moich pasji, chcę się z Wami tym podzielić.
W Schronisku Głodówka na Podhalu, od piątku do niedzieli odbywał się zlot pasjonatów podróży motocyklowych.
Pierwsze 2 dni były w bardzo kameralnym gronie przyjaciół MotoPodhala, które założył i z pasją prowadzi Adrian
- człowiek o wielu pasjach, a główną z nich są podróże motocyklowe i dzielenie się swoimi przygodami z widzami na swoim kanale YouTube.
Adrian swoją autentycznością i swoją osobą przyciąga ludzi z sercem do motoryzacji i turystyki motocyklowej.
Podczas spotkania, poznaliśmy wielu fantastycznych ludzi, z którymi warto utrzymywać kontakt.
Można było wymienić się doświadczeniami, że „starymi wyjadaczami” motocyklowymi, którzy mieli już zjeżdżony kawał świata, zanim to jeszcze było modne.
Sam mogłem podpatrzeć kilka patentów zwiększających bezpieczeństwo i komfort podróży.
Organizator zapewnił uczestnikom też atrakcje :
W sobotnie południe Adrian poprowadził nas motocyklem pięknymi Podhalańskimi i Słowackimi drogami, które poza wszechobecną komercją, są kwintesencją piękna tego regionu.
Wielu dróg, którymi jechaliśmy, nawet nie znałem, a widoki ośnieżonego pasma Tatr, w pełni rekompensowały temperaturę w granicach 5 stopni.
Po powrocie z wycieczki, były dwie wartościowe prelekcje :
Pierwszy wykład o bezpieczeństwie w podróży, poprowadził Bogdan, który 2 lata temu uległ poważnemu wypadkowi na motocyklu,
gdzie jadąc prawidłowo i zgodnie w przepisami, kierująca autem nie zastosowała się do znaku STOP i wjechała mu prosto pod koła. Historia Bogdana uświadomiła nam,
jak piękna jest ta pasja ale i jak bardzo nieprzewidywalna, gdzie możesz objechać pół świata z bananem na twarzy, a o mało nie zginąć „na swoim podwórku”…
Drugi wykład poprowadził Mateusz zwany „Julianem” – mechanik, podróżnik i instruktor doskonalenia technik jazdy.
Mateusz to człowiek z ogromną charyzmą, którego można słuchać i nawet nie wiesz kiedy uciekł Ci ten czas. Jego prelekcja było pogadanką o naszej pasji, o radzeniu sobie podczas awarii w trasie,
oraz o ogólnych technikaliach, gdzie o szczegółach można było jeszcze porozmawiać po prelekcjach już w 4 oczy.
Piątkowe spotkanie uwieńczyła imprezka przy wspólnym ognisku, a sobotnie - koncert zaprzyjaźnionej kapeli z Podhala.
Niedziela w południe, była już dniem głównego zlotu, gdzie zjechało się kilkuset motocyklistów – głównie lokalsów, na przysłowiowe „zbicie piątki” i kiełbaskę z ogniska.
Do Krakowa wracaliśmy już popołudniem, co chwila mijając grupki wracających motocyklistów.
Pozdrawiam - RUDY