17/05/2026
Dzień z życia wędkarza.
"Czasami mniej znaczy więcej "
Ostatnio rzadko bywałem nad wodą. Ale po całym tygodniu wkońcu udało mi się przygotować i pojechać nad wodę. Wraz z Kamilem o ,którym może kiedyś usłyszycie siadamy nad wodą i bez wielkich oczekiwań zarzucamy zestawy .Kamil 2x karpiówki i woreczki PVA . Ja wracam do klasyki spławika a druga wędka na grunt z martwą rybką na bonusa.
Po godzinie jakieś pierwsze brania i zaczynają się wkręcać, 1,2,3...6
Na szybko przerabiamy jedną wędkę na spławik i doławiamy jeszcze więcej leszczy . Jak na leszcze brały agresywnie i walecznie.Co wpadło to zjadło.
Przez 3h działo się sporo. Podwójne hole, zerwane zestawy a w między czasie coś szarpało wędki na bonusa. Tak czy inaczej ...był to jak do tej pory najlepszy dzień w tym sezonie. PGR- y wypłaciły 🤭
W świecie internetowego marketingu napisałbym,że to dzięki cudownej zanęcie, którą musicie mieć.
Nasza taktyka była taka ,że nie dajemy żadnej zanęty. Zero gliny ,zero ziemi, siekanych robaków itp.
Mało zamieszania ,lekkie ciche zestawy i łowienie jak za dawnych lat ...A więc mniej znaczy więcej.
Ps . Drugiego dnia...padaka ,kilka ryb .Zawijamy się do domów.